czyli tradycja, która nadal trwa!
Czas bożonarodzeniowych radości mamy za sobą, trwa karnawał, a niebawem będziemy mieli ostatki. Określa się je takżemięsopustem i są to po prostu ostatnie dni karnawału, czas tuż przed Wielkim Postem. Okres ten trwa od tłustego czwartku do wtorku poprzedzającego Środę Popielcową. W ubiegłym roku kilka dni przed Wielkim Postem spędzałam w Toruniu. I właśnie tam okazało się, że tradycja ostatkowych pochodów przebierańców w mieście Kopernika trwa nadal i nawiązuje do staropolskich obyczajów.
W tym miejscu warto podkreślić, że dziś coraz częściej doceniamy rozmaite tradycje. Ostatnio stało się tak z balami organizowanymi na sto dni przed maturą, czyli studniówkami. Filmiki pokazujące jak elegancko ubrana polska młodzież tańczy poloneza stały się hitem Internetu. Rzeczywiście, gdy widzimy jak kolejne pokolenia, podobnie jak ich rodzice i dziadkowie, kontynuują tę piękną tradycję, to łza się w oku kręci! Co prawda kiedyś tańczono w takt poloneza Pożegnanie Ojczyzny Michała Kleofasa Ogińskiego, a dzisiaj na studniówkach króluje polonez skomponowany przez Wojciecha Kilara specjalnie do filmu Pan Tadeusz, ale elegancja i szyk pozostają te same.
W dawnej Polsce w karnawale naprawdę hucznie się bawiono. Odbywały się wielkie uczty, turnieje, polowania, dworskie bale i maskarady, a wśród szlachty popularne były kuligi. W miastach organizowano zabawy taneczne, a w wiejskich karczmach bawiono się przy muzyce, czekając na przebierańców, odgrywających rozmaite zabawne scenki. Odwiedzano się również „po sąsiedzku”, czemu zawsze towarzyszył poczęstunek z dużą ilością tłustego jedzenia, wódki i piwa.
W dwudziestoleciu międzywojennym bale karnawałowe były ważnymi i oczekiwanymi wydarzeniami. Tłumnie bywała na nich cała elita towarzyska. Niezwykle popularne były bale maskowe. Trzeba bowiem wiedzieć, że: „Bal maskowy był, owszem, zabawą, ale także przedsięwzięciem traktowanym z wielką powagą, a talent kostiumograficzny stanowił ceniony walor towarzyski”. Przygotowanie oprawy najelegantszych balów organizatorzy powierzali zwykle specjalistycznym firmom.
W Polsce zabawom i biesiadom zapustnym towarzyszyły liczne zwyczaje i obrzędy ludowe oraz zachowane w nich relikty praktyk magicznych, wegetacyjnych, a także archaicznych procedur społeczno – prawnych.
W odbywających się w całym kraju pochodach zapustnych przebierańców chodziły oprócz Cyganek i Cyganów, diabłów i dziadów, Turków i Niemców, doktorów, policjantów, na czele z księciem Zapustnym – także przebrane postacie zwierząt: niedźwiedź, koza, kozioł, turoń, konik oraz zwiastujące wiosnę bociany i żurawie. Były to personifikacje bóstw płodności i urodzaju. Ich przybycie do domu, zaczepki, żarty, wesołe zabawy miały przynosić szczęście, pobudzać wegetację roślin i sprzyjać urodzajom.
Podczas ostatnich zapustnych zabaw (ostatki) niszczono i symbolicznie grzebano różne postacie i przedmioty. Zwyczaje te tłumaczono zwykle jako ostateczne pożegnanie wszystkich zabaw, uciech i grzechów karnawałowych. W istocie były to relikty praktyk kultowych, odprawianych niegdyś na przedwiośniu, polegających na niszczeniu (topieniu, ścinaniu, wieszaniu) symboli zimy, utożsamianej ze śmiercią i wszelkim złem, i mających pobudzić do życia siły przyrody oraz spowodować zmianę pór roku i przyśpieszyć nadejście wiosny. Zwyczajowo wszystkie zabawy karnawałowe kończyły się o północy, z nastaniem Środy Popielcowej.
Niegdyś liczne, bogate, różnorodne zwyczaje i obrzędy zapustne w większości nie dotrwały do naszych czasów. Prawie całkowicie zanikła tradycja zabaw i bali karnawałowych. Została ona ograniczona i sprowadzona jedynie do zabawy sylwestrowej, dyskotek, a także spotkań i poczęstunków urządzanych jeszcze w Tłusty Czwartek, ostatnią sobotę i ostatni wtorek karnawału. Dlatego ubiegłoroczny pochód zapustnych przebierańców na ulicach Torunia niezwykle mnie ucieszył, bowiem pielęgnowanie tradycji jest we współczesnym, trochę zwariowanym, świecie czymś ożywczym i pięknym zarazem.