Dawno temu, w bajce chyba,
Żył wraz z żoną stary rybak,
Mieli sieci, łódź i chatę,
I na telewizor ratę.
Mieli auto na benzynę,
Oszczędności odrobinę,
Córkę, syna i wnuczęta,
Których imion nie pamiętam.
Mieli też kawałek pola,
Które jeszcze dziad ich orał,
Co potrzeba w polu siali,
Pięknie też o ogród dbali.
Panu Bogu szli dziękować,
Co niedzielę w prostych słowach,
Za to wszystko co tam mieli,
Za to czym ich Bóg obdzielił.
A ich dzieci i ich wnuki,
Zapał miały do nauki,
Chciały mądrzej żyć i lepiej,
I co trzeba kupić w sklepie.
Chciały prace mieć biurową,
Satelitę, Skodę nową,
I mieszkanko z windą w bloku,
Starych widzieć raz do roku.
I pomarli sobie starzy,
Nikt już tam nie gospodarzył.
Chata z ziemią już sprzedana,
Były wczasy na Kajmanach.
Jest światowo, jest jak w bajce,
Pod krawatem, nie w kufajce,
Sauna, basen, w czwartki pizza,
W barku whisky, dżin, Soplica.
Opowiedzieć tu nie zdołam,
Jak wspaniale jest dokoła,
Lecz jednego nie pojmuję…
Że psychiatrów wciąż brakuje.
Grzegorz Nowicki