Pomysły spiskowe

Brukselski neomarksizm – teoretyczna negacja i praktyczna likwidacja cywilizacji chrześcijańskiej – objawia się jako powszechny dobrostan obywateli.

W sylwestrową noc we Francji spłonęło ponad tysiąc samochodów, mimo że porządku pilnowało 90 tys. funkcjonariuszy. Media określają to zjawisko mianem „tradycyjne pożary samochodów”. To kulturowe ubogacenie jest rezultatem postępującej islamizacji krajów zachodnioeuropejskich, w ramach lansowanej usilnie polityki multikulti. Migranci mieli zastąpić brak rąk do pracy, ale wybrali zasiłkowanie.

Dla krajowej liberalnej lewicy nie jest to przestroga ani refleksja. Chcieli ułatwiać pozyskiwanie „biednych ludzi, szukających miejsca na ziemi”, dostarczanych na granicę polsko-białoruską. Nie przeszkadza im podrzucanie nielegalnych migrantów na granicy niemiecko-polskiej. Odrzucili nawet w pierwszym czytaniu projekt ustawy, przygotowany przez PiS, a dotyczący zasad przyjmowania obywatelstwa polskiego (10 lat pobytu, stały dochód, niekaralność, znajomość języka polskiego). Administracja 13 grudnia nie chce trudniejszego uzyskiwania obywatelstwa, bo chce liberalizować dotychczasowe zasady (obywatelstwo po 3 latach pobytu). Niemniej, gdy realizowana w krajach zachodnich polityka migracyjna okazała się nieracjonalna, trudno doszukać się sensu takiej liberalizacji, tym bardziej że bezrobocie rośnie. W ciągu roku w Krakowie wzrosło o 38% wśród młodych poniżej 30 lat (ok. 230 tys. ludzi, 29% mieszkańców miasta).

Prezydent Trzaskowski zakazał wjazdu do stolicy rolniczych ciągników. Wspomogła go policja – wbrew przepisom o ruchu drogowym oraz prawu do zgromadzeń i demonstracji (konstytucja). Motywacją miała być troska o mieszkańców – będą korki, choć utrudnienia w ruchu to ich codzienność, bo miasto już dawno nie nadaje się do życia. Niezależnie od tego władza odgrodziła się od obywateli nowymi, solidnymi barierami (przed sejmem i kancelarią premiera). Można by powiedzieć, że rząd i policja boją się rolników, ale premier kpi – spodziewałem się większej manifestacji.

Władza vs obywatele

Tak więc ambasadorowie UE aprobują umowę z Mercosur, a polscy rolnicy pod kancelarią premiera śpiewają „Rotę”. Brukselokraci decydują, a rolnicy krajów unijnych protestują. Niemniej Europejska Partia Ludowa (w niej KO, PSL) z „zadowoleniem przyjęła podpisanie umowy z Mercosur”. Ma to być dowodem wzmocnienia geopolitycznej roli UE, jej odpowiedzialności gospodarczej i długoterminowego wzrostu, tym samym potwierdzenie przywiązania unii do otwartego i wolnego handlu. W praktyce – zdaniem realistów – to gospodarka niemiecka (eksport wyrobów motoryzacyjnych, maszynowych, chemicznych) będzie hubem żywności południowoamerykańskiej (jak kiedyś rosyjskiego gazu) z wszystkimi wynikającymi stąd korzyściami. Sceptycy przypominają okoliczności – umowa poza traktatowa, bez udziału parlamentu brukselskiego. Podnoszą argument bezpieczeństwa żywnościowego (pandemia, wojna, trudności komunikacyjne). Poza tym dowodzą, że umowa z Mercosur jest niekonstytucyjna, nie uwzględnia bezpieczeństwa obywateli. Można ją zaskarżyć do TSUE, TK. Rolnicy nie zamierzają odpuścić.

Tymczasem gdy prawicowi publicyści ogłaszają Narodowy Dekalog Przetrwania, w szpitalach umierają kobiety ciężarne. Administracja 13 grudnia próbuje zaradzić zapaści demograficznej przez wzmożenie finansowania in vitro – kosztownego, nieefektywnego i niekonstytucyjnego. Fundusz Sprawiedliwości (ponad 600 mln zł) nie działa – ofiary przestępstw bez pomocy, a zarządzający nim – nieodpowiedzialni, w przeciwieństwie do tych z poprzedniego rządu, szykanowanych przez wymiar sprawiedliwości. Posłowie koalicji rządzącej powołali podkomisję ds. przepisów likwidacyjnych CBA, co w praktyce oznacza koniec walki z korupcją. Krytykujących taki stan rzeczy można straszyć „mową nienawiści”. Ściganie szeroko pojętego hejtu (co tam wolność słowa) umożliwią wyspecjalizowane zespoły prokuratorskie. Bezpieczny internet przede wszystkim (dla władzy, oczywiście).

Gospodarka PR-owa

Liczba urzędników brukselskich przekroczyła już 66 tysięcy i – jak się okazuje – im ich więcej, tym gorzej dla gospodarki, która przestała być konkurencyjna na światowym rynku. Przoduje natomiast w nadregulacji procesów gospodarczych, przygniatając je kolejnymi dyrektywami, rozporządzeniami. Nic dziwnego, że już po kilkunastu latach uzgodnień wdrożono wreszcie jednolite parametry do ogólnounijnej ładowarki dla telefonów komórkowych.

Niezależnie od biurokracji trwa przekonywanie obywateli unijnych o swobodzie działalności gospodarczej, o unijnej solidarności. Trudno więc zrozumieć asymetrię w poczynaniach firm w różnych krajach. Okazuje się, że w zeszłym roku niemieckie przedsiębiorstwa podpisały kontrakty na działalność w naszym kraju na 5 mld zł, a polskie w Niemczech na 300 mln zł. Wracając jednak do biurokracji, bo w naszym kraju też się rozrosła, co jednak nie pozostaje w żadnym związku ze stanem gospodarki (dziura budżetowa straszy) – administracja 13 grudnia proponuje akcję bilbordową za 8 mln zł. Można powiedzieć – rząd sam się wyreklamuje, ale czy nie jest to niegospodarność albo przywłaszczenie mienia w celu osiągnięcia korzyści politycznych. Trzeba by powołać komisję śledczą.

Administracja 13 grudnia chwali się wybiciem się naszego kraju na 20. gospodarkę świata, choć nie jest to jej zasługą, tym bardziej że niekompetentni urzędnicy właśnie zwijają naszą gospodarkę, rezygnując ze strategicznych inwestycji, przedłużając budowę elektrowni atomowych i likwidując stabilne źródła energii (postępująca dekarbonizacja). W konsekwencji drożejąca energia wyniszcza przemysł, nie mówiąc o gospodarstwach domowych. Ceny rosną szybciej niż GUS-owska inflacja, coraz więcej grupowych zwolnień z pracy. Takiej rzeczywistości próżno szukać w mediach (większość prorządowa). Wiadomo – winę za regres gospodarczy ponosi opozycja i poprzednie władze.

Premier, który – jak głosi legenda – mówi prawdę, jak kłamie, zapowiada repolonizację gospodarki, odbudowę przemysłu, także obronnego. Niezależnie od tego, że trudno uwierzyć w optymizm noworocznego orędzia, to rzeczywistość skrzeczy. Właśnie PKP Intercity zamówiło we francuskim Alstomie 72 składy piętrowe za 14 mld zł. Poza tym ogłosiła przetarg na dostawę 20 szybkich pociągów (320 km/h) – nieprzydatnych w warunkach naszego kraju, ale dających zarobić niemieckiemu producentowi. A dopiero co niemiecka kolej sprzedała PKP Intercity 50 używanych wagonów. Tak więc, repolonizacja naszej gospodarki trwa sobie w najlepsze, nie zapominając o wydzierżawieniu gdyńskiego terminala promowego szwedzkiej firmie. A kiedyś przekonywano obywateli, że kapitał nie ma narodowości. Teraz oznacza to repolonizację gospodarki – tak jak my ją rozumiemy.

Tymczasem coraz więcej euro entuzjastów, czy euro naganiaczy – jeżeli Bułgaria wstąpiła do strefy euro, to my nie możemy być gorsi. I nic to, że w tej strefie notuje się wolniejszy rozwój gospodarczy, większą inflację, a budżety państw na tym straciły (Włochy, Francja, Hiszpania). Niemniej euro entuzjaści przekonują, że posiadanie wspólnej waluty warte jest każdej ceny – bo wtedy będziemy prawdziwymi „europejczykami”.

Przywracanie praworządności

W krajach zachodnioeuropejskich nie handluje się w niedziele, ale pochodzące z tych krajów sieci handlowe, grasujące w naszym kraju, chciałyby handlować w każdą niedzielę. Znajdują usłużnych lobbystów – niech ludzie mają wybór, kiedy robić zakupy. Pilotowany przez marginalnego polityka Ryszarda Petru projekt ustawy o dwóch niedzielach handlowych w miesiącu, znajduje się w sejmowej zamrażarce. Tymczasem lewica wystąpiła z propozycją wolnej Wigilii (jakby nie było innych problemów). Osiągnęła to kosztem pracowników handlu, którzy muszą pracować w dodatkową niedzielę. To niekonstytucyjna dyskryminacja, zaskarżona do TK, a lewica afiszuje się swoją wrażliwością społeczną.

Związkowcy od lat wytykali pracodawcom zatrudnianie pracowników na tzw. umowy śmieciowe (umowa cywilno-prawna zamiast umowy o pracę). Śmieciowe zatrudnienie to zysk dla pracodawcy (mniejsze składki), a tania siła robocza to argument pozyskujący inwestorów. Zaś zatrudniony w ten sposób pracownik udaje, że prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, udaje że jest przedsiębiorcą. I taką patologię aprobuje premier, mimo brukselskich napomnień. Przedsiębiorcy – jako elektorat – ważniejsi. Uśmieciowiony rynek pracy nie ma znaczenia, tak jak los pracownika.

Zadaniem resortu sprawiedliwości jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania sądownictwa i prokuratury, a nie jakieś przywracanie praworządności. Władza wykonawcza nie może ingerować we władzę sądowniczą. Tymczasem minister sprawiedliwości – wbrew konstytucyjnemu podziałowi władz – zabawia się w nagonki na opozycję, chce ręcznie sterować sądami, kwestionuje status sędziów. Pod hasłem przywracania praworządności, zmierza do likwidacji trójpodziału władzy, przyjętego w cywilizowanych państwach.

Zielona kryptodyktatura

Niemieckie helikoptery spryskują wiatraki spirytusem, bo zamarzają. Tego ekologiści nie przewidzieli, przekonując społeczeństwo o zmianach klimatycznych i walorach OZE. Polskie helikoptery strącają śnieg z drzew, rosnących wzdłuż torów kolejowych. Nikt nie proponuje wycinki takich drzew, zagrażających bezpieczeństwu komunikacyjnemu. Przyroda ważniejsza. Co więcej – ekologiści ujawnili się także jako lobby antykominkowe. Nie wolno palić drewnem, choć to paliwo ekologiczne. Trzeba instalować pompy cieplne (nie mówiąc o kosztach). Tym samym bezpieczeństwo cieplne mieszkańców zostało zagrożone, bo przecież zdarzają się awarie energetyczne, a wtedy pompy nie działają. Tak więc ochrona przyrody ukazuje swoje drugie oblicze – służy jako pretekst do wdrażania nowych technologii, i zarabiania na tym (biznes OZE dobrze się kręci).

Tymczasem antropomorfizacja przyrody postąpiła już tak daleko, że można jej elementom nadawać podmiotowość prawną. Posłowie procedują nad projektem ustawy o uznaniu osobowości prawnej rzeki Odry. W praktyce oznacza to – wymarzoną przez ekologistów – blokadę inwestycji hydrotechnicznych, rozwoju żeglugi i prac modernizacyjnych. Jak widać – nie udało się zablokować żeglugi przez tworzenie parku narodowego – można to robić inaczej. Zawsze – pod szyldem ochrony przyrody – w niemieckim interesie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *