Katowice 16.12.2025
Prezydent Karol Nawrocki
Śląsk i piękni polscy Ślązacy. Śląsk złożony z ciężkiej pracy. Ziemia, która zna ciężką pracę.
Ziemia, która wypełniona jest miłością do Polski. Ziemia, która wypełniona jest zwycięstwami dla Polski. Ale także ziemia ludzi i ludzie, którzy złożeni są z tragicznych wspomnień i z krwi i cierpienia dziewięciu górników zamordowanych przez komunistów 44 lata temu. (…)
O Solidarności powstało wiele filozoficznych, socjologicznych, historycznych traktów. O fenomenie Solidarności, o idei Solidarności możemy mówić za sprawą hermeneutyki biblijnej, świata wartości, idei i kolejnych traktatów.
Ale nikt i nic nie opisze tak Solidarności jak to, co wydarzyło się tutaj w kopalni „Wujek” po 13 grudnia 1981 roku. Bo czemu górnicy strajkowali? Bowiem aresztowano jednego z nich, przewodniczącego Jana Ludwiczaka. Jednego. I stanęli wszyscy.
To jest solidarność. Gotowość do tego, aby trzy tysiące ludzi podjęło strajk w imieniu jednego skrzywdzonego przez władzę komunistyczną. Solidarność to także opowieść o tym, że górnicy niezgadzający się na to, co wprowadziła hunta zdrajców Wojciecha Jaruzelskiego, wspólnie z księdzem Henrykiem Bolczykiem byli gotowi się modlić.
Śpiewać hymn Polski, wierząc w to, że „jeszcze Polska nie zginęła, dopóki oni żyją”. Śpiewać pieśń „Boże coś Polskę” i błagać Pana Boga, aby wrócił wolną ojczyznę. Odmawiać różaniec.
To jest solidarność. A naprzeciwko ich modlitwom, hymnowi Polski i pieśni „Boże coś Polskę” komuniści wysłali: półtora tysiąca funkcjonariuszy ZOMO i ORMO, ośmiuset żołnierzy, dwadzieścia dwa czołgi i ponad czterdzieści transporterów opancerzonych.
Tak, tutaj zapisała się historia prawdziwych ideałów Solidarności. Tych, które mówią jeden drugiego brzemiona noście. I tych ideałów solidarności, które wysyłały pokój, modlitwę, ideę, wartości – przeciwko czołgom.
Ale ta idea solidarności to także cierpienie. Cierpienie tych, w których życiorysy dzisiaj się wpisujemy. I które czytamy, analizujemy, drogie rodziny poległych, zamordowanych przez komunistów, górników. Znam te dziewięć życiorysów. I w tych życiorysach widzę, drodzy Państwo, ciężką pracę. Chęć życia w Polsce, jaka wówczas była.
Tam nie było gotowości do tego, aby zabijać drugiego Polaka, nawet ZOMO-wca, SB-ka i komunistę. Tam była chęć przeżycia, ciężkiej pracy, zmiany miejsca swojego zamieszkania, aby pracować w tej kopalni, aby zabezpieczyć los, byt swoich żon, swoich dzieci. Szli pracować, nie mordować się, ale szli pracować z wartościami, z ideami, z gotowością do służenia Polsce w swoich sercach.
Tu, w kopalni Wujek został opowiedziany ideał Solidarności. Ten wymagający przywiązania do wartości, ale też mniejszej lub większej gotowości do poświęceń dla tej pięknej idei. To, co wydarzyło się natomiast po 16 grudnia 1981 roku, zostawia także nam współczesnym ważne przesłanie.
O tym, czym był system komunistyczny, ale też czym była Polska po roku 1989 i jak wyglądała transformacja ustrojowa po roku 1989. Morderców za komuny nie skazano, a ścigano tych, którzy mieli siłę i odwagę protestować. Innych górników. Nie skazano nikogo przed rokiem 1989 za zamordowanie z premedytacją dziewięciu ludzi. Ale nie skazano też po roku 1989. Skazano dopiero w XXI wieku na wyroki symboliczne.
Jak można otrzymać wyrok 4 lub 6 lat pozbawienia wolności, gdy strzela się do niewinnego człowieka. Jak można mówić o wolności, o praworządności, gdy w XXI wieku nie postawiło się przed sądem tych, którzy tu mordowali i rozlewali krew polskich górników. Mordowali swoich braci, Polaków.
Już nikt chyba, drodzy państwo, się nie dziwi w roku 2025, tak, bo to niestety przez długi czas była ta III Rzeczpospolita, w której główni dyktatorzy i mordercy jak Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za zamordowanie blisko stu ofiar stanu wojennego.
A ci, którzy dziś nas chcą uczyć demokracji, wolności, europejskości, nazywali dyktatora Wojciecha Jaruzelskiego człowiekiem honoru. I z honorami go chowano. Tak nie wygląda wolność. I ta opowieść jest dzisiaj tutaj przy kopalni „Wujek”.
Tak, oczekujemy sprawiedliwości dziejowej i tego, aby wolność nazywać wolnością. Ofiary ofiarami, a katów katami. Tego potrzebuje nasza teraźniejszość i nasza przyszłość, bo Polacy i Ślązacy to ludzie prawdy, sprawiedliwości i wolności.
Drodzy Państwo, kilka tygodni temu obchodziliśmy setną rocznicę śmierci Stefana Żeromskiego. Część ludzi powie także po dzisiejszym przemówieniu i po dzisiejszych uroczystościach, po co rozdrapywać rany, po co ta pamięć, po co to nasze dzisiejsze spotkanie. Część zwolenników narodowej amnezji powie, ale to przecież nie przystoi prezydentowi Polski powiedzieć, jak jest, bo to nie jest poszukiwanie języka, dialogu i wzajemnej komunikacji społecznej.
Stefan Żeromski, który komunizmu nie poznał, który nie był antykomunistą, zapisał kiedyś bardzo mądre słowa. Tak, trzeba czasami rozdrapywać rany, aby nie zabliźniły się powłoką pogardy i powłoką niepamięci. Pogardą jest to, że w XXI wieku w Polsce przywraca się przywileje emerytalne funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa, że ofiary i rodziny ofiar żyją często gorzej niż komunistyczni mordercy.
Dlatego pamiętamy i dlatego też bardzo dziękuję i rodzinom ofiar, i dyrektorowi Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności i przede wszystkim Społecznemu Komitetowi Pamięci o Górnikach „Wujka”, dziękuję ekscelencji księdzu proboszczowi, dziękuję wszystkim Państwu, którzy pamiętacie, bo bez tej pamięci nie uda się zbudować sprawiedliwej, demokratycznej i wolnej Polski. Wieczna pamięć pomordowanym górnikom z kopalni „Wujek”. Niech żyje Polska! Precz z komuną!