Ziemia Święta – ukochana. Tam mogłabym mieszkać. Tam czułam się jak u siebie. Wydawała mi się tak bliska, tak dobrze znana. Miejsca, nazwy są ze mną od zawsze – Betlejem, Nazaret, Jerycho, Jordan, Jezioro Galilejskie, Golgota… Niektórzy mówią, że to piąta Ewangelia.
Kiedy usłyszałam, że ktoś urodził się w Damaszku, to tak, jakbym przeniosła się w czasie. A jednak dzisiaj ta ziemia istnieje naprawdę. Ziemia, w której urodził się, wychowywał, spacerował, nauczał Chrystus. Ziemia, na której nieprzerwanie od dwóch tysięcy lat istnieją wspólnoty, które mówią językiem tym samym, którym mówił, modlił się i uzdrawiał Jezus Chrystus. Tam powietrze jest święte.
Krajobrazy Chrystusowe, jak pisał o Świętej Ziemi Roman Brandstaetter.
Ziemia wybrana przez Boga. Tam mieszkają, pielęgnują to wielkie duchowe dziedzictwo nasi Bracia i nasze Siostry w Chrystusie. Czy możemy być obojętni, gdy oni potrzebują pomocy? Świata zbawić nie możemy. Jest pewna hierarchia pomocy, o której nauczał kardynał Stefan Wyszyński:
„Nie oglądajmy się na wszystkie strony, nie chciejmy zbawić całego świata. Nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspieramy się patrząc ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć teraz i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadania, aby nie ulec pokusie zbawienia świata kosztem własnej ojczyzny. Nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny.”

Ziemia Święta wprawdzie jest oddalona o 4 tys. km od Polski, ale czy nie jest również naszą ziemią? Tam wszystko się zaczęło. Tam urodził się Chrystus. Tam miało swój początek to, co trwa do dzisiaj w Kościele świętym.
W Syrii przed wojną mieszkało 2 mln chrześcijan, dziś jest ich tam zaledwie ok. 300 tys.
Arcybiskup Homs – ojciec Jaques Mareaud został porwany przez ISIS, torturowany, nakłaniany do wyrzeczenia się wiary w Chrystusa – nie ugiął się. Trwał na modlitwie. Udało mu się uciec z więzienia dzięki pomocy zaprzyjaźnionego muzułmanina. Życie tam jest naznaczone lękiem, cierpieniem. Ale ci ludzie nie chcą opuszczać ziemi swoich ojców.
Papież Leon XIV jedną z pierwszych swoich podróży odbył do Libanu, aby pokazać, jak ważna dla niego jest ta ziemia i ludzie, którzy tam mieszkają. Na historycznym spotkaniu Katolickich Kościołów Wschodnich Ojciec Święty prosił, by chrześcijanie Wschodu nie porzucali ziem swoich przodków. „Jesteście światłem świata”.
Ta prośba dotyczy nas wszystkich – chrześcijan na całym świecie, abyśmy czuli się współodpowiedzialni za ziemię naszych praojców. Nie bądźmy obojętni na apel Ojca Świętego Leona XIV:
„Zróbcie wszystko, aby Ziemia Święta nie została bez chrześcijan”.
Możemy wspomóc chrześcijan mieszkających na Wschodzie poprzez różnego rodzaju organizacje, jak choćby Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Fundację Przyjaciel Misji, czy Fundację Światło Wschodu. Możemy kupić w sklepiku internetowym dewocjonalia z Ziemi Świętej. Dziś stragany w Betlejem są zamknięte, ulice puste. Otoczmy mieszkańców Ziemi Świętej modlitwą.