Gospodarka wojenna

Administracja 13 grudnia – tyleż egzotyczna co nieskuteczna – a jednak konsekwentnie realizuje wizję państwa kompradorsko-okupacyjnego.

Nie minęła jeszcze kadencja rządzącej koalicji, a już zanotowano najwyższy w UE przyrost długu – osiągnie 7,5% PKB. Trzeba będzie redukować wydatki – socjalne, zdrowotne, edukacyjne. Czy to wystarczy, nie wiadomo. W każdym razie nasze państwo zadłuża się w tempie 1 mld zł dziennie.

Przemysł w krajach brukselskich praktycznie przestaje istnieć – i to w realiach wojny na kontynencie europejskim. Krajowy przemysł zbrojeniowy też niedorozwinięty (a przecież, gdy wojna, to idą interesy), tym bardziej gdy Jastrzębska Spółka Węglowa zagrożona (węgiel koksujący do stalowni). Kiedyś PO-rząd strzelał do górników, teras likwiduje kopalnie.

W 2022 roku ukończono przekop Mierzei Wiślanej. Pozwala to statkom na wpływanie na Zalew Wiślany z pominięciem rosyjskich wód terytorialnych. Niemniej inwestycja nie jest kontynuowana w zakresie portu w Elblągu, bo KE nie odblokowała 40 mln euro na przedsięwzięcia. Swego czasu premier Tusk odgrażał się – w Europie nikt mnie nie ogra. Niemniej elbląski port będzie nieczynny do 2030 roku. Tymczasem Donald Tusk podbija poprzeczkę – jesteśmy potęgą na Bałtyku, gdy w szczecińskim porcie niemiecki zarząd, a w gdyńskim – przeprawę promową przejął szwedzki operator. No, ale powstają morskie farmy wiatrowe, dewastujące przesyłowe sieci energetyczne.

Jak na razie pracę straciło 40 tys. ludzi (tylko na Mazowszu w ostatnim czasie 11 tys. ludzi), a może jej nie mieć do końca roku 80 tys. ludzi. W PKP Cargo, w Poczcie Polskiej najpierw wypowiedziano układy zbiorowe pracy, po czym przychodziły zwolnienia grupowe. Teraz przed tą procedurą staje spółka Enea. Czy to nieudacznictwo, a w konsekwencji przymiarki do „prywatyzacji”, czy przejęcie przez obcy kapitał – okaże się niebawem. W każdym razie PKP Cargo nadal wyprzedaje wagony (10 tys. węglarek) i lokomotywy, a w tym roku zwolni 500 osób.

Trwa zwijanie programów rozwojowych, inwestycji strategicznych. 150 dużych firm złożyło wnioski o zwolnienia grupowe (70 tys. pracowników). W NFZ brakuje 20 mld zł. Takie są perspektywy gospodarki pod zarządem administracji 13 grudnia. Czy to zaprogramowane niszczenie kraju, czy antypolska głupota i szkodnictwo – zapewne będą to kiedyś badać sejmowe komisje śledcze. Tymczasem już teraz 59% ankietowanych ocenia sytuację gospodarczą kraju jako niedostateczną, mierną i dostateczną (sondaż SW Research dla „Rzeczpospolitej”) oraz źle ocenia stan finansów publicznych (deficyt budżetowy 271 mld zł). Jak na razie 47% ankietowanych domaga się dymisji premiera.

Zadłużanie i zwijanie

Administracja 13 grudnia pogrąża się w dziurze budżetowej – i jest w tym działaniu konsekwentna – bo strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w lata 2026-2029 nie przynosi rozwiązań. Na nic też brukselskie połajanki i wprowadzenie procedury ograniczenia nadmiernego deficytu.

Tymczasem Dąbrowa Górnicza zagrożona jest bezrobociem i wyludnieniem. W hucie „Katowice” wygasza się trzeci wielki piec. Podobno tymczasowo, ale trudno w to uwierzyć, gdy brukselokraci (i szaleństwo zielonego ładu) eksmitują przemysł poza kontynent europejski. Prezydent miasta pisze dramatyczny list do premiera, ale znając indolencję administracji 13 grudnia, trudno przypuścić, by zdecydowała się wykupić hutę od zagranicznego właściciela. Jej przyszłości zagraża bezcłowy import ukraińskiej stali i żelaza, nieobciążonych zielonymi podatkami, przedłużony przez brukselokratów do czerwca 2028 roku. W realiach takiego absurdu, jak nakrętki przytwierdzane do butelek, czy system kaucyjny – racjonalna gospodarka nie istnieje. Niestety konsumenci, klienci i podatnicy musza płacić.

Brukselska gospodarka upadku (ale planetę trzeba ratować), przy twórczym udziale administracji 13 grudnia, wyklucza i rujnuje całe branże – upada górnictwo, hutnictwo, transport. Właśnie koncern Stellantis wstrzymuje produkcję samochodów w kilku europejskich fabrykach, także w naszym kraju. Podobno samochody „nie idą” (zmniejszony popyt), co w końcu nie dziwi, gdy brukselokraci wymuszają na producentach wpisywanie w koszty rosnących cen energii i wydumanych wymogów technicznych, pod pretekstem względów bezpieczeństwa i ochrony środowiska. Brukselska produkcja samochodów jest o 15%-35% droższa, niż w innych krajach. W tej sytuacji producenci przenoszą swą działalność na inne kontynenty (zagrożenie dla 300-350 tys. miejsc pracy wśród wytwarzających części do samochodów). Tyska fabryka wstrzymuje produkcję w niektóre dni października, proponuje pracownikom przymusowe urlopy.

Poniżej kosztów produkcji

Pato-gospodarze z administracji 13 grudnia zainicjowali nową formę gospodarowania (Nobel gwarantowany) – czyli samozbiory. Doprowadzili w rolnictwie do sytuacji, w której nie opłaca się zbierać plonów. Groszowe ceny w skupie, krociowe zyski sieci handlowych – tego nie było nawet w dawnych koloniach. Z drugiej strony niespodziewana realizacja ideału – jak najkrótsza droga od producenta do konsumenta. Ten ostatni zyskuje świeże warzywa i owoce. Ten pierwszy chroni się przed upadłością. PO-państwo oczywiście nie interweniuje – nie ma dopłat, nie ma skupu rządowego.

Gdy brukselokraci sprzyjają napływowi ukraińskiej żywności, a umowa z Mercosurem jest finalizowana – los polskiego rolnictwa wydaje się przesądzony. Rolnikom pozostaje spłacanie długów kolejnymi kredytami. Ostatecznie skoro społeczeństwo obywatelskie wybiło się już na samozbiory, to może osiągnie także zdolność przeciwstawienia się żywiołowemu importowi żywności, nie mówiąc o domaganiu się wcześniejszych wyborów sejmowych.

Podczas gdy żywność na polach tanieje, czyniąc nieopłacalną rodzinną produkcje rolną, to w sklepach króluje przysłowiowa Tusko-drożyzna, czyli nadzwyczajne zyski sieci handlowych. We wrześniu ceny artykułów spożywczych i alkoholowych wzrosły o 4,2% rdr. Tak więc, handlowcy zarabiają (jeszcze kombinują z podatkami), a rolnicy bankrutują, i to pomimo konstytucyjnej opieki nad gospodarstwami rodzinnymi.

Ogłupianie systemowe

Sędzia, który ma 68 zarzutów dyscyplinarnych, kieruje wymiarem sprawiedliwości. Chce bezprawiem „przywrócić praworządność”. Gdy w ochronie zdrowia brak funduszy sięgał 20 mld zł, szefowa resortu reklamowała „czarodziejską różdżkę”. Trzeba PO-cynizmu, by nie dostrzegać, że nielegalna migracja zagraża bezpieczeństwu państwa i obywateli. Trzeba nie mieć wyobraźni, a może wręcz przeciwnie, by przekazywać media zagranicznemu kapitałowi (i interesom). Zresztą bezprawne przejęcie mediów publicznych też osiąga podobny skutek, gdy pracownik TVP w likwidacji wyrywa mikrofon uczestnikowi debaty, określając w ten sposób granicę wolności słowa.

Nie ulega wątpliwości, że ten, kto dysponuje mikrofonem czy kamerą, może łatwo wmówić odbiorcom ratowanie planety (gdy zainstalują wiatraki, czy panele), gdy tylko zgodzą się na finansowe wspomaganie bankrutujących – duńskich czy niemieckich – firm OZE. Pracownicy polskojęzycznych mediów (ale nie tylko), oglądając świat z lewicowo-liberalnej perspektywy, nie „odkryją”, że histeria z CO2 nie znajduje pokrycia w rzeczywistości – kiedyś jego stężenie było wyższe, a planeta przechodziła epoki lodowcowe. Nie dostrzegą, że tania ukraińska żywność, poza unijnymi certyfikatami, może zagrozić brukselskiemu rynkowi rolnemu, ale też zdrowiu konsumentów. I w końcu nie będą bilansowali brukselskich dobrodziejstw (poza UE cena energii o jedna trzecią niższa), przecząc zdrowemu rozsądkowi. Właśnie okazuje się, że marzeniem politycznym jest zdroworozsądkowa normalność.

Dziura budżetowa coraz większa, ale administracja 13 grudnia nie domaga się reparacji, co niewątpliwie poprawiłoby sytuacje finansową państwa. Zadłużenie rośnie – i ma się to nijak do powiększającej się dziury budżetowej. Gdy gospodarka zwija się, przeszkód nie natrafiają powstające ośrodki dla cudzoziemców. Wojna rosyjsko-ukraińska trwa już trzy lata, a krajowa produkcja dronów jakoś nie rozwija się. Poselska kontrola w bydgoskich zakładach lotniczych wykazała nadużycia w tej firmie. Tymczasem mogłoby się wydawać, że w warunkach wojennych powinna się rozwijać.

Krajowe doświadczenia w produkcji dronów i systemów antydronowych sugerowałyby burzliwy rozwój tej branży. Tymczasem resort obrony poszukuje zagranicznych rozwiązań. Dyskutuje się na temat niemieckiego systemu – mobilny zestaw obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Okazuje się, że wojsko zamawia niewielkie ilości sprzętu (karabinki, wozy bojowe, transportery). Potrzeby na przykład wozów piechoty szacuje się na 1400 sztuk, zamówiono 111 w ciągu kilku lat. Czyżby resort nie dostrzegał sytuacji geopolitycznej, imperialnych tendencji rosyjskich?

Niezależnie od tego trudno mówić o przemyśle zbrojeniowym, gdy wygasza się hutnictwo, gdy narasta ukraiński import – w 2024 roku 1,1 mln ton stali. Jest on tym bardziej zabójczy, że polskie stalownie obciążają podatki, koszty energii (zielony ład). Resort obrony reklamował wzrost nakładów na zbrojenia (w budżecie), gdy w praktyce niewiele z tego pożytku dla krajowego przemysłu zbrojeniowego. Niewielkie zamówienia nie dają firmom perspektyw rozwojowych. Pozostaje paradoksem, że gdy na zakupy sprzętu w 2025 roku przewiduje się 90 mld zł (2,4% PKB), to na wynagrodzenia i emerytury 50 mld zł (1,2% PKB). Te ostatnie wzrosną w 2035 roku do 1,7% PKB (45% budżetu obronnego). W innych krajach znacznie mniej (USA – 22%, we Francji – 39%). Jak na razie nasze państwo nie przygotowało strategii bezpieczeństwa – nie przygotowała jej administracja 13 grudnia.

PO chwali się, że nasz kraj sytuuje się w 20 największych gospodarek świata (jakby to było jej zasługą). Tymczasem zasięg ubóstwa przekroczył w 2024 roku 13,3% społeczeństwa (w 2023 roku – 12,2%). W poprzednich latach ubóstwo relatywnie malało. W 2024 roku ubóstwu sprzyjały rosnące koszty utrzymania domu – energia, opał, gaz, ciepło sieciowe. Planowany wzrost płac (w budżetówce – 3%) i emerytur nie spowoduje realnego wzrostu dochodów. Administracja 13 grudnia proponuje obywatelom-podatnikom dziadowskie państwo. Niechciany rząd wydał wojnę społeczeństwu. Przykłady z dziedziny gospodarki (m.in. preferencja dla zagranicznych podmiotów) pokazują, że działa też w interesie obcych państw.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *