Brazylijczyk Cicero Moraes to światowej sławy specjalista grafiki komputerowej 3D. W oparciu o pomiary zachowanych do dziś relikwii czaszek świętych i błogosławionych rekonstruuje ich twarze. W swym dorobku ma odtworzone podobizny dwóch Polaków i jednego Czecha, który jest Polakom niezwykle bliski.
Aleksandra Polewska-Wianecka: Kiedy zobaczyłeś czaszkę św. Tomasza z Akwinu, jednego z najpotężniejszych umysłów Kościoła, bardzo się zdziwiłeś. Dlaczego?
Cicero Moraes: Bo jest naprawdę mała. Trudno było mi pojąć, jak taki legendarny umysł mógł zmieścić się w tak niewielkiej czaszce. (Śmiech.) O Tomaszu z Akwinu mówi się, że był otyły, jest nawet legenda, że w refektarzu wycięto dla niego – a raczej dla jego dużego brzucha – specjalne zaokrąglenie w blacie stołu. Dzisiejsi badacze mają wątpliwości co do tych przekazów, bo jego kości wskazują, że nie chorował na żadne poważne choroby, a taka znacząca otyłość na pewno nie służyłaby jego zdrowiu. Zmarł dość młodo, bo w wieku 48 lat, w wyniku powikłań po wypadku. W tracie podróży spadła na niego masywna gałąź i mocno uderzyła go w głowę. Wypadek nie wydawał się szczególnie groźny, ale święty bardzo źle się po nim czuł, długo leżał, a jego stan się szybko pogarszał. Co ciekawe, czaszka Tomasza wskazuje, że realną przyczyną jego śmierci był przewlekły krwiak podtwardówkowy.
Czaszka Tomasza z Akwinu, na podstawie której rekonstruowałeś jego twarz, miała ubytki. Domyślam się, że taki stan rzeczy utrudnia Ci pracę.

Projektowanie brakujących części czaszki jest rzeczywiście pracochłonne. Na szczęście miałem do dyspozycji narzędzia oparte na pomiarach wykonanych w czasie tomografii komputerowych żywych osób.
Brzmi to bardzo skomplikowanie! Skąd wiedziałeś, jaki kolor włosów i oczu miał Tomasz z Akwinu?
Jeśli istnieją źródła, które mówią o takich rzeczach, to oczywiście kieruję się nimi przy rekonstrukcji. Jednak im dalej w przeszłość, tym bardziej przekazów brak. W takich sytuacjach improwizuję, biorąc pod uwagę choćby pochodzenie etniczne. Św. Maria Magdalena dla przykładu, była Izraelitką, więc przeniosłem na nią koloryt typowych przedstawicieli jej narodu. Ale koloryt to nie jedyne wyzwanie. Nigdy nie wiem, jeśli nie mam źródeł, czy dana osoba miała włosy proste czy kręcone. Takich zagadek jest więcej.

Mówisz o Marii Magdalenie, której twarz rekonstruowałeś, wiemy już też o Tomaszu z Akwinu. Z jakimi innymi świętymi czy błogosławionymi jeszcze pracowałeś? Czy byli wśród nich Polacy?
Z takich „pierwszoligowych”, że tak powiem, mogę wymienić na pewno św. Mikołaja z Miry, św. Walentego czy św. Antoniego z Padwy. Odtwarzałem również podobiznę św. Wincentego a Paulo, św. Róży z Limy, bł. Juana Maciasa, za pośrednictwem którego w latach 40. ubiegłego wieku dokonał się w Olivenzy cud rozmnożenia żywności w bardzo biednym ośrodku dla sierot. Nie mogę nie wspomnieć o Jezusie z Nazaretu, jednak ta rekonstrukcja twarzy była oparta o wizerunek z Całunu Turyńskiego, a nie o czaszkę oczywiście. Pracowałem też nad rekonstrukcją kilku czeskich świętych. W ich gronie był m.in. św. Wojciech, który nie był co prawda Polakiem, ale wiem, że w Polsce cieszy się od wieków ogromnym kultem. Dla Czechów odtworzyłem też oblicze św. Melchiora Grodzieckiego, urodzonego w Polsce jezuitę, który swoje życie i posługę związał z Czechami i Węgrami. Jest jeszcze jeden Polak, nad którego podobizną pracowałem. Nie jest osobą wyniesioną na ołtarze, ale zna go cały świat. To Mikołaj Kopernik.
Tu muszę wtrącić, że rekonstruujesz także twarze historycznych postaci spoza grona świętych. Dzięki Tobie dowiedzieliśmy się jak wyglądał Tutenchamon, Ramzes II czy Dante Alighieri. Pracujesz ze świętymi, ale sam jesteś ateistą.
Tak, jestem. Jednakże ogromnie szanuję katolicyzm, Kościół i „moich” świętych. Mam do nich bardzo szczególny stosunek. Powiedziałbym wręcz, że traktuję ich jak przyjaciół, rozmawiam nawet z nimi.
Z wykształcenia jesteś specjalistą od marketingu. Jak przeszedłeś od tej branży do rekonstruowania twarzy świętych?
Grafika komputerowa była po prostu moją pasją. Wykorzystywałem ją zresztą bardzo często w swojej marketingowej karierze. W 2011 roku zostałem napadnięty przez dwóch uzbrojonych, zamaskowanych mężczyzn. Zaatakowali mnie w celach rabunkowych. W wyniku tego zdarzenia miałem złamane żebro i ranę postrzałową głowy. Czekałem na pogotowie i bardzo bałem się, że nie doczekam przyjazdu pomocy, że umrę. Po wyjściu ze szpitala wpadłem w głęboką depresję pourazową. Żeby nie myśleć o tym co mnie spotkało, uciekałem w grafikę komputerową, siedziałem całymi dniami przed komputerem. Zainteresowałem się wtedy wykorzystywaniem jej dla celów ścigania przestępstw, a konkretnie odtwarzaniem twarzy poszukiwanych przestępców i zbrodniarzy. Nauczyłem się trochę w tej dziedzinie, bo tak w ogóle to jestem samoukiem i nieśmiało rozpocząłem współpracę z organami ścigania. Pewnego dnia zapytano mnie, czy nie spróbowałbym zrekonstruować twarzy św. Pauliny, zakonnicy, która została ogłoszona pierwszą świętą Brazylii. Zgodziłem się i tak się zaczęło.
Dziękuję za rozmowę.