Za dużo choroby, za mało polskości
Co najmniej raz na pięć lat a może i częściej powinien być wyświetlany w kinach w Polsce i na świecie film o Fryderyku Chopinie. Bowiem od blisko 100 lat świat muzyczny, artystyczny, szeroko rozumianej kultury chłonie nowe interpretacje, nowe informacje o polskim kompozytorze, gdy w Warszawie trwa Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Dla mnie za pięć lat może odbyć się pokaz nawet kilku filmów fabularnych – aby skutecznie promować polskiego geniusza fortepianu.
Już od pierwszych scen widać, że mamy do czynienia z filmem z ogromnym budżetem. Jest rozmach, ciekawa obsada oraz odtwórca głównego bohatera, który ma szansę uwieść widownię. Wszystko wsparte genialną muzykę, która od ponad 150 lat uwodzi kolejne pokolenia.
Eryk Kulm – w zbliżeniach i za instrumentem, w surducie i złożony chorobą – dobrze gra „osiemnastowiecznego celebrytę”. Bryluje na salonach, urządza artystyczne libacje, udziela lekcji muzyki, czaruje kobiety. Czy w Paryżu, czy na Majorce, jest czas na komponowanie, życie towarzyskie i śmiertelną chorobę. Są koronowane głowy i magnaci finansjery. Są polscy przyjaciele i wieloletni węgierski współuczestnik muzycznego Parnasu Ferenc Liszt. Są kobiety, które go wielbiły i wspierały i te które Chopina porzuciły. Barwny obraz epoki, zmierzchu dynastii, rewolucyjnych nastrojów i medycyny, która nie umie pomóc nawet chorym geniuszom. Sugestywna scena niszczenia rękopisów, gdy kompozytor żąda spalenia wszystkich nieopublikowanych dzieł i niepokazana w filmie współczesna radość, że tak się nie stało.
Być może to efekt koronawirusa, który ponad pięć lat temu zahamował życie na planecie Ziemia, że reżyser, scenarzysta i operator zdjęć tyle miejsca poświęcają chorobie. Chopin przeżył w Paryżu epidemię cholery, sam żył i tworzył z wyrokiem śmierci, jakim była wówczas nieuleczalna gruźlica. Ponosi kolejną porażkę próbując założyć rodzinę oraz gdy umiera młodociany uczeń, który przez kolejne lata mógłby promować polskiego kompozytora.
Film przenosi nas w czasy, gdy każdy koncert jest niepowtarzalny. Wydrukowany zapis nutowy jest ułomną formą opisania emocji i doświadczeń kompozytora, który sam miewa różne wizje podczas występu. Jest realizm, są emocje i momenty z reżyserskimi popisami.
Chopin, Chopin! Jak wyniki XIX konkursu ma swoich zwolenników i krytyków. Podziały wynikają z naszej wrażliwości, wiedzy muzycznej, historycznej czy osobistych doświadczeń. Naszych upodobań kinowych i wyborów życiowych. Jednak z przyjemnością przeniosłem się w czasy bez Internetu, samolotów i klimatyzacji. Najmniej zmienili się ludzie. Tak samo potrzebują drugiego człowieka, przyjaźni i innych wyższych uczuć. Potrzebują też szampańskiej zabawy i radości. Potrzebują obcowania z pięknem, w tym wypadku z ponadczasową muzyką Fryderyka.
Rzeczywiści twórcy chcieli stworzyć film zrozumiały na całym świecie. Jednak, nie powinni marginalizować polskich wątków. Za te słowa, które są: wyjechałem z Polski, lecz zawsze zostanie w moim sercu i inne polonica dziękuję. Osobiście mam niedosyt takich wątków i faktów.
Film jest po światowej premierze 22 września 2025 na festiwalu w Gdyni. Od 10 października 2025 wyświetlany w wielu polskich kinach. Wyreżyserował go Michał Kwieciński, scenariusz Bartosz Janiszewski.