Instytut Kornela Morawieckiego oraz Stowarzyszenie Niezłomni z narastającym oburzeniem obserwują kolejne decyzje władz Wrocławia skutkujące wypełnianiem przestrzeni naszego miasta obcymi a nawet wrogimi Polsce treściami.
Jako niedopuszczalne, nieuzasadnione i haniebne uznaliśmy już nadanie Hali Ludowej nazwy Hala Stulecia. Każda bowiem nazwa miejsca lub obiektu należącego do przestrzeni publicznej a wiążąca się z historyczną postacią lub wydarzeniem – jest przecież formą trwałego oddawania czci tejże osobie lub temuż wydarzeniu. Jakiej więc sprawie, jakim postaciom, jakiemu państwu oddaje się we Wrocławiu cześć nazwą „Hala Stulecia”? Chodzi przecież o stulecie zwycięstwa armii Prus i ich sojuszników nad wojskami Francji i Polski. Historyczne skutki bitwy pod Lipskiem w 1813 roku dowodzą jednoznacznie, że był to triumf przede wszystkim nad Polską. W jej bowiem wyniku Francja nie tylko nie utraciła niepodległości, ale nawet swojego mocarstwowego statusu. Natomiast opiewane nazwą „Hala Stulecia” pokonanie wojsk polskich przyniosło skutek w postaci jednej z największych tragedii w dziejach naszej ojczyzny i naszego narodu. Czczone decyzją władz Wrocławia pruskie zwycięstwo nad walczącymi w obronie swej ojczyzny Polakami – przyniosło likwidację Księstwa Warszawskiego i tym samym unicestwienie polskiej państwowości oraz niewolę narodową, która trwała jeszcze przez ponad 105 lat.
Raz na zawsze między bajki trzeba włożyć rzekomo „historyczne argumenty” o jakichś „historycznie należnych” nazwach miejsc takich, jak wyżej wspomniana Hala. Nie takie nazwy zmieniane były i na świecie, i w Europie. I to nie tylko w całych ludzkich dziejach, ale też w XX i XXI wieku. Swe nazwy w ostatnim stuleciu zmieniały nawet państwa i ich stolice i to także te o wielowiekowej tradycji. Nie tylko Birma od kilkudziesięciu lat nosi nazwę Mjanma, Persja – Iran, Górna Wolta – Burkina Faso a Syjam – Tajlandia. W 2016 roku o modyfikacji nazwy swego państwa zdecydowali Czesi a w 2019 Holendrzy, którzy postanowili, że ich państwo od tego czasu nosić będzie imię Królestwo Niderlandów. Zmieniały też nazwę liczne miasta i to czasem wielokrotnie, jak choćby niedaleki od Polski Petersburg czy stolica Norwegii Oslo, która jeszcze sto lat temu nazywała się Kristiania a w XIX wieku – Christiania. Ulice, place, budynki czy mosty europejskich miast zmieniane były niezliczoną ilość razy. Stąd odpowiedź na pytanie, czy jakiekolwiek przyzwoite argumenty stały za zmianą nazwy Hali Ludowej na Halę Stulecia, może być tylko jedna – absolutnie żadne.

Gloryfikowane w przestrzeni miasta „Stulecie” to wiek triumfu Fryderyka Wilhelma III Pruskiego. A był on przecież jednym z najzacieklejszych wrogów Polski w całych naszych dziejach. Nazwa „Hala Stulecia” oddaje cześć właśnie temu sprawcy wymazania Polski z mapy Europy. Temu, który nakazał zrabowanie ze skarbca wawelskiego a następnie przetopienia na pruskie monety wszystkich polskich insygniów koronacyjnych. Na podobną zbrodnię nie pozwolił sobie nigdy żaden inny najeźdźca w całych dziejach naszego kontynentu! Dokonując kasaty klasztorów zwycięzca opiewany nazwą „Hala Stulecia” zadbał o to, by przy tej okazji unicestwione zostały wszystkie świadczące o polskiej historii narodowe pamiątki. To z winy Fryderyka Wilhelma III zniszczone zostały bezcenne polskie księgozbiory, wraz z ogromną częścią średniowiecznych polskich rękopisów. Cel był jeden – wymazanie Polski nie tylko z mapy, ale też z pamięci i historii. Haniebną decyzją władz Wrocławia tak podłym wrogom polskiego państwa i narodu oddawana jest cześć w publicznej przestrzeni naszego miasta.
Być może niedostatek sprzeciwu przyzwoitych wrocławian, polskich patriotów i państwowców w stosunku do skandalicznego przemianowania Hali Ludowej ośmielił władze Wrocławia do kroku kolejnego, związanego z Mostem Grunwaldzkim. Mobilizujmy siebie, uświadamiajmy innych.
Most Grunwaldzki w aktualnym kształcie architektonicznym jest ideowo neutralny i zarazem od pokoleń już wpisany w przestrzeń miasta. Obecny jego wygląd to wielki i znamienny symbol odbudowy Wrocławia przez jego polskich mieszkańców. Rzekomy argument, że wraz z umieszczeniem na moście napisu „ Kaiserbrücke” nie zmieni on swojej nazwy – jest obraźliwy dla inteligencji wszystkich, pod adresem których komunikaty takie są wysyłane. Jest też więcej, niż oczywiste, że dominanta wertykalna, jaką jest Most Grunwaldzki, po jego wyposażeniu w ideową symbolikę de facto zacznie pełnić rolę pomnika. Umieszczenie tam herbów, godeł czy jakichkolwiek innych znaków danego państwa czy dynastii oznacza wprowadzenie do przestrzeni publicznej ściśle określonego znaku państwowej czy dynastycznej przynależności. A także oznaczać będzie oddawanie czci danemu państwu, władcy czy dynastii. W tym wypadku chodzi przecież o postacie, dynastie i państwa skrajnie wrogie Polsce i Polakom. Chodzi o znaki heraldyczne dynastii i państwa, które zainicjowało i przeprowadziło likwidację polskiej państwowości.
Kategorycznie sprzeciwiamy się wprowadzaniu do przestrzeni polskiego miasta Wrocławia znaków antypolskich ciemiężców, zbrodniarzy i katównaszego państwa i narodu! II Rzesza Niemiecka, której symbolika według tych nieszczęsnych planów ma być umieszczona na Moście Grunwaldzkim – to historia zbrodni, której finałem była hekatomba I wojny światowej. Ta tradycja – to bezwzględna walka z wszystkim, co polskie. To germanizacja, ideologia i praktyka Hakaty i Kulturkampfu, to rugi pruskie, kaźń dzieci Wrześni, to tragedia setek tysięcy Polaków zmuszanych do walki za obcą sprawę i ginących w niemieckich mundurach. O zbrodniczości Królestwa Prus byli przekonani nawet uczestnicy Konferencji Poczdamskiej, którzy w roku 1945 jednogłośnie postanowili o likwidacji państwowości tak nikczemnej, tak krańcowo zhańbionej permanentną zbrodnią, jaką była państwowość Prus. Jesteśmy tego samego zdania i też nie chcemy we Wrocławiu przywracania absolutnie żadnej symboliki zbrodniczej, podłej i zawsze Polsce wrogiej pruskiej państwowości!
Znana i bliska jest nam sprawa wielowiekowej, złożonej historii i tożsamości Wrocławia. Akceptujemy w jego przestrzeni wątki, motywy i nazwy związane z narodami i państwami, do których Wrocław w swej długiej historii należał. Wiemy, że dalece nie wszyscy Prusacy, Austriacy czy Niemcy byli wrogami Polski. Nie budzą naszego sprzeciwu pamiątki czy monumenty poświęcone twórcom kultury, nauki, sztuki. Nigdy jednak się nie zgodzimy na obecność w przestrzeni Wrocławia jakichkolwiek motywów czy symboli wrogich Polsce i Polakom. Dlatego sprzeciwiamy się umieszczaniu w przestrzeni publicznej naszego miasta nazw, godeł czy herbów państw takich, jak Królestwo Prus czy Rzesza Niemiecka. Przeciw znakom tych katów niepodległej Polski – zawsze będziemy stanowczo protestować!
Instytut Kornela Morawieckiego
Stowarzyszenie Niezłomni