Komu droga jest Polska…

Nasilający się w PRL w 1986 roku kryzys gospodarczy zmusił władze komunistyczne do pójścia na ustępstwa wobec społeczeństwa. W efekcie 11 września 1986 roku zostali wypuszczeni na wolność więźniowie skazani za „przestępstwa przeciwko państwu i porządkowi publicznemu”. W obliczu amnestii ukrywający się od początku stanu wojennego przywódca Solidarności Walczącej, Kornel Morawiecki, przedstawił ocenę ówczesnej sytuacji wraz z apelem o kontynuowanie walki o „prawdę i sprawiedliwość, o wolność i solidarność”. Do dziś uderza trafność tej analizy. Warto się z nią zapoznać.

Solidarność Walcząca

Pismo organizacji Solidarność Walcząca
Dwutygodnik wydanie A
Wolni i Solidarni
Nr 18/137 cena 10 zł
14-28 września 1986 r.

Po amnestii konspiracja – zabawa czy konieczność?

Komu droga jest Polska, komu bliskie są ideały Solidarności – cieszy się z wypuszczenia więźniów politycznych. Tych najgłośniejszych, jak Bujak, Frasyniuk, Moczulski i tych trzymanych za składki, za kilkanaście ulotek, ramkę drukarską, paczkę papieru. Czy wszyscy wyjdą? Nazwiska politycznych nie są oficjalnie publikowane, trudno będzie sprawdzić gen. Kiszczaka. Ufamy, że wyjdą wszyscy ci, których zapowiedział, ale będziemy sprawdzać. Min. Domeradzki niedawno mówił, że to gdzie jest Frasyniuk, nie interesuje ludzi w Polsce. Nas interesuje, nie tylko los Przewodniczącego Regionu, również to, gdzie, jak długo i w jakich warunkach więziony jest kolporter, drukarz, radiowiec – każdy, kto naraża się i cierpi w imię prawdy, w imię praw człowieka i narodu, w imię wolności.

Co by nie wmawiała telewizyjna propaganda o łamaniu prawa, o podważaniu sojuszy, o działaniu na szkodę państwa itp. – nie zapominajmy, że w PRL i wszędzie pod panowaniem komunistów ludzi prześladuje się za wolną myśl, za to, że chcą żyć w uczciwym, bogatszym i ciekawszym świecie. Chcą żyć w krajach rządzonych nie przez kliki i zakłamane dyktatury, ale przez swobodnie, demokratycznie wybranych przedstawicieli. W krajach o otwartych granicach i otwartej gospodarce, dopuszczającej różne formy własności i swobodną wymianę dóbr i idei.

Okazuje się, że w Polsce ciągle jeszcze za takie dążenia ludzi ściga się i skazuje, ale już nie na długo. Kolejne coroczne amnestie lub inicjatywy humanitarne w latach 1983-86 są tego dowodem. Komu przypisać zasługę takiego stanu rzeczy? Wszystkim. Naszym ojcom, dziadom i pradziadom walczącym za „Waszą i Naszą Wolność” i dzisiejszej młodzieży szkolnej wydającej „Wyrostka”. Kościołowi idącemu na kompromisy, ale nigdy za cenę znieczulenia na krzywdę i Zachodowi odraczającemu długi komunistów, ale nieskoremu do dawania nowych pieniędzy rządowi trzymającemu w więzieniach najlepszych Polaków.

Na koniec te amnestie przypisać trzeba nam – codziennym, bezimiennym robotnikom podziemia, którzy czynimy swoje, mimo zamykania naszych kolegów i tropienia nas przez sfory SB-ków, a nawet im – ludziom władzy, którzy są jacy są, ale są Polakami, myślą i zauważają nieskuteczność rządzenia polskim narodem za pomocą pałki i kraty.

Doceniamy ten realizm władzy przypartej do muru walącą się gospodarką i żądaniami towarzyszy ze Wschodu, złaknionej kolejnych militarnych dolarów jak manny niebiańskiej. Realizm obowiązuje i nas. Wypuszczenie więźniów politycznych – to jest ich taktyczna gra na krótką metę. Na dłużej przestaliby nas zamykać tylko wówczas, jeśli pogodzilibyśmy się z niewolą, zaczęli zniewalać się wzajemnie, jeśli oddalibyśmy nasze dusze. Niedoczekanie. I ich i nasze, bo wówczas razem zginęlibyśmy w obłędzie przekraczającym hitlerowsko-stalinowskie miary, w totalnym jądrowym całopaleniu naszej cywilizacji.

My wiemy, czego chcemy i o co walczymy. O prawdę i sprawiedliwość, o wolność i solidarność, o pokój i trwanie. Komunizm jest rzeczywistym wrogiem tych wartości. By go pokonać, musimy mu najpierw odebrać monopol na informację i kształtowanie naszych serc i umysłów na jego modłę. Dlatego piszemy, drukujemy, kolportujemy, wychodzimy na ulicę – to nie igraszka, nie zabawa w konspirację – nam idzie o życie.

Będziemy więc dalej knuć przeciw komunie. Będziemy żebrać i dziękować za każdą złotówkę i każdy dolar, które nam to knucie ułatwiają i będziemy szli do więzień, gdzie nam niespieszno.

Nie mamy złudzeń ani co do swej obecnej siły i możliwości, które jednak powoli rosną, ani co do możliwości i zamiarów władz, które jednak są ograniczone przez nasz opór. Może więc na jakiś czas komuniści zostawią nas w spokoju. Dopóki nie poczują się pewniej. Naszą sprawą jest, żeby nigdy nie poczuli się pewni – bezczelni w obłudzie i zakłamaniu, bezkarni w prześladowaniu.

Naszą sprawą jest, żeby nie było totalitarnych reżimów różnej maści, żeby nie tylko w Polsce, ale w Związku Radzieckim i Czechosłowacji, na Kubie i w Wietnamie, żeby nie musieli ginąć Afgańczycy w obronie swej ziemi i wiary. Naszą sprawą jest dążenie do niepodległości, wolności, solidarności. I one będą.

Kornel Morawiecki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *