Geopolityczna szachownica – i międzynarodowe szachy błyskawiczne…

Gdy pisałem jakiś czas temu, że geopolityka przyspiesza i sytuacja na arenie międzynarodowej robi się najbardziej dynamiczna od lat to, prawdę mówiąc nie myślałem, że przyspieszenie, a więc zmiany będą tak szybkie i aż tak głębokie. Nie można wnikliwie przeanalizować sytuacji w jednym regionie świata, bo zaraz sytuacja tam zmienia się diametralnie.

Oto Donald Trump chce zastąpić Władimira Putina jako rozjemca w długotrwałym sporze miedzy Azerbejdżanem a Armenią. Robi więc to, czego nie udało się byłemu już szefowi Rady Europejskiej, Charlesowi Michelowi. Skądinąd warto przypomnieć, że na wybór tego byłego premiera Belgii na przewodniczącego RE istotny wpływ w roku 2019 miał – o czym w Polsce się w ogóle nie mówi – polski premier Mateusz Morawiecki, który zagrał na Walona, aby nie dopuścić do wyboru antypolskiego Holendra Fransa Timmermansa. Ten niderlandzki lewicowiec po porażce w walce o szefa Komisji Europejskiej (z Ursulą Gertrud von der Leyen) chciał zostać szefem Rady Europejskiej. Michelowi trzeba przyznać, że był bardzo aktywny, miał własne zdanie i nie był tylko przewidywalnym trybikiem unijnego establishmentu, jak obecny szef Rady Europejskiej, były premier Portugalii, Antonio Louis Santos da Costa. Tenże, gdy chodzi o bezbarwność, w skali od 1 do 10 może śmiało dostać „jedenastkę”. Zostawmy jednak owego socjalistę z Półwyspu Iberyjskiego i przenieśmy się do realnej dużej polityki międzynarodowej.

Gdy wciąż słychać działa w Europie Wschodniej – rośnie rola Chin. Były właśnie gospodarzem szczytu Szanghajskiej Organizacji Gospodarczej, na którym pojawili się przywódcy wspomnianych już tu Azerbejdżanu i Armenii. Azerski prezydent Ilham Alijew i ormiański premier Nikol Paszynian zrozumieli, że świat nie ogranicza się tylko do Rosji i szeroko rozumianego Zachodu. Skądinąd ciekawą grę rozgrywa ten pierwszy, kontynuator dzieła swego ojca, prezydenta Azerbejdżanu Heydara Alijewa, który w czasach ZSRS jako Gajdar Alijew był I sekretarzem partii komunistycznej w azerskiej republice sowieckiej. Ojciec, a teraz syn rządzą już w tym południowo – kaukaskim kraju 56 lat (z 11-letnią przerwą), bo od roku 1969.

A owa ciekawa gra Ilhama Alijewa polega na tym, że w Waszyngtonie spotyka się z prezydentem Trumpem, a w chińskim Tienzinie z prezydenta ChRL Xi Jinpingiem. Ciekawe, że demonstracyjnie odmówił spotkania z prezydentem Rosji. Potrafił jednak połączyć amerykańska wodę z chińskim ogniem, podobnie jak premier Węgier Wiktor Orban, który jednego dnia na Antalya Diplomacy Forum ma spotkanie z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem, a zaraz potem spotyka się z premierem wrogiego wobec Turcji Izraela Binjaminem Netanjahu.

Oni potrafią połączyć ogień z wodą tak, jak przy różnych swoich błędach w polityce zagranicznej potrafił prezydent Andrzej Duda, który spotykał się trzykrotnie z prezydentem Chin oraz kilkakrotnie z dwoma prezydentami USA. Czy uczyni tak również obecny prezydent RP? Dobre pytanie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *