Ukraina ma swoich bohaterów

W polskich mediach głośno było o Dniu Niepodległości Ukrainy, obchodzonym co roku 24 sierpnia. Droga Ukrainy do suwerenności była długa i skomplikowana. Jej korzenie sięgają zarówno dążeń narodowych, jak i burzliwych przemian politycznych końca XX wieku. Już 16 lipca 1990 roku Rada Najwyższa przyjęła Deklarację Suwerenności Państwowej Ukrainy, która stała się fundamentem przyszłej niezależności. Choć dokument miał początkowo wymiar symboliczny, jasno wskazywał, że naród ukraiński pragnie samodzielnie decydować o swoim losie, gospodarce i polityce zagranicznej, stopniowo odcinając się od wpływów Moskwy.

Przełom nastąpił 24 sierpnia 1991 roku, gdy w obliczu chaosu wywołanego nieudanym puczem w Moskwie parlament Ukrainy przyjął Akt Proklamacji Niepodległości. W dokumencie zapisano wolę zerwania więzów z rozpadającym się Związkiem Sowieckim oraz dążenie do budowy suwerennego, demokratycznego państwa. Proces ten potwierdziło ogólnokrajowe referendum z 1 grudnia 1991 roku, w którym ponad 90 procent obywateli opowiedziało się za pełną niezależnością. Tego samego dnia Ukraińcy wybrali pierwszego prezydenta, Leonida Krawczuka.

Od tamtej chwili rozpoczął się proces budowania nowego państwa. Państwa o skomplikowanej, pozbawionej ciągłości historii, niejednoznacznej przynależności terytorialnej i społeczeństwie podzielonym nie tylko politycznie, jak w innych krajach postkomunistycznych, lecz także kulturowo i językowo. Z czasem coraz głośniej pojawiały się postulaty oparcia tożsamości narodowej na micie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Środowiska kresowe uznawały ten zabieg za niebezpieczny, obawiając się, że takie podejście zaszkodzi nie tylko relacjom z Polską, lecz także samej Ukrainie. Niestety, głosy ostrzegające przed tym zjawiskiem przez lata były bagatelizowane zarówno przez polskie ośrodki opinii, jak i przez polityków. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na absurdalność jednego z najczęściej powtarzanych nad Wisłą stwierdzeń, że „Ukraina stawia pomniki ukraińskim nacjonalistom, bo nie ma innych bohaterów”. Szokujące jest, że podobne słowa padają z ust osób, które określają się mianem przyjaciół Ukrainy.

To jeden z najbardziej niedorzecznych i obraźliwych mitów dotyczących naszego wschodniego sąsiada. Twierdzenie, że w narodzie liczącym ponad 40 milionów obywateli nie ma bohaterów innych niż postacie uwikłane w zbrodnie wojenne czy przedwojenny terroryzm, jest oczywistym kłamstwem, a ludzie którzy tak uważają, są fałszywymi przyjaciółmi naszego wschodniego sąsiada. Takie uproszczenie nie tylko krzywdzi Ukraińców, wręcz ich obraża, lecz także zaciemnia obraz ich historii i prawdziwych wysiłków w budowaniu własnej tożsamości narodowej.

Przypomnieć należy choćby wydarzenia z 22 stycznia 1990 roku, kiedy tysiące Ukraińców utworzyły żywy łańcuch łączący Kijów, Lwów i wiele innych miast. Ten symboliczny gest jedności i sprzeciwu wobec sowieckiej dominacji wymagał ogromnej odwagi. Uczestnicy, ryzykując represje ze strony władz, zamanifestowali w ten sposób pragnienie wolności i niepodległości.

Znaczącą rolę w kształtowaniu postaw obywatelskich odegrały również organizacje takie jak Ukraiński Związek Helsiński, znany również jako Ukraińska Grupa Helsińska. Powstał on w listopadzie 1976 roku z inicjatywy dysydentów i obrońców praw człowieka, którzy postawili sobie za cel monitorowanie przestrzegania praw obywatelskich w Związku Sowieckim. Działalność członków grupy szybko spotkała się z brutalnymi represjami, większość z nich została aresztowana i skazana na wieloletnie wyroki łagrów lub zesłania. Wielkimi bohaterami, nie tylko dla Ukrainy, lecz także dla całego świata, byli strażacy i pracownicy służb ratunkowych, którzy poświęcili swoje życie, próbując zminimalizować skutki katastrofy w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Ich odwaga i poświęcenie w pierwszych godzinach po wybuchu uratowały życie tysięcy osób i zapobiegły jeszcze większej tragedii.

Dla społeczności miedzynarodowej prawdziwym symbolem odwagi i człowieczeństwa pozostają Sprawiedliwi Ukraińcy. To nie tylko ci, którzy w czasie II wojny światowej z narażeniem życia ratowali Żydów przed Zagładą. To także ci, którzy w najciemniejszych chwilach historii, ryzykując wszystko, chronili Polaków przed bestialstwem swoich pobratymców. Wielu z nich zapłaciło za ten heroizm najwyższą cenę. Wzorem pojednania, dążenia do pokoju i życia w duchu chrześcijańskich wartości jest biskup Grzegorz Chomyszyn. Jego postawa, naznaczona odwagą, mądrością i bezkompromisową obroną dobra, do dziś stanowi przykład, jak budować mosty porozumienia nawet w czasach głębokich podziałów.

Ukraina ma również swoje wielkie ofiary, którym należy się pamięć, w tym przede wszystkim ofiary Wielkiego Głodu, który w latach 30. XX w. pochłonął miliony istnień ludzkich. Takich przykładów można by mnożyć. Jak na tym tle prezentują się ukraińscy nacjonaliści z OUN i UPA – odpowiedzialni za pogromy Żydów, masowe zbrodnie na mieszkańcach Kresów południowo-wschodnich II Rzeczypospolitej, kolaborację z III Rzeszą oraz przedwojenny terroryzm i skrytobójstwa?

Twierdzenie, że Ukraina nie ma bohaterów poza Stepanem Banderą czy Romanem Szuchewyczem, godzi w dobre imię całego kraju i umniejsza wkład tysięcy prawdziwych bohaterów, którzy walczyli o jego wolność Opieranie się na ukraińskich nacjonalistach nie przyniosło Ukrainie żadnych korzyści w XX wieku i nie może przynieść ich w XXI wieku, prawdziwi przyjaciele Ukrainy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *