Minęła właśnie 1/3 prezydencji Królestwa Danii w Unii Europejskiej. Po tych dwóch miesiącach, mimo uśmiechów słanych przez premier Mette Frederiksen do prezydenta Karola Nawrockiego w czasie szczytu Polska plus kraje bałtyckie plus Dania, przed wizytą prezydenta RP w USA – raczej Duńczyków należy się bać, niż im klaskać.
Abstrahując od jakże barwnego, soczystego języka opisu Dunów z XVII – wiecznych pamiętników naszego rodaka Jana Chryzostoma Paska, niepokoić mogą zwłaszcza cenzorskie zapędy lewicowego rządu w Kopenhadze. Ten socjaldemokratyczny gabinet jest zupełnie nielewicowy, gdy chodzi o politykę imigracyjną: po prostu rządząca duńska lewica nie chce przegrać następnych wyborów i w związku z tym prowadzi najbardziej antyimigracyjną politykę w dziejach tego skandynawskiego kraju. Kraju, który nigdy nie miał żadnych kolonii – poza Grenlandią – a mimo to przez dekady prowadził bardzo ryzykowną „politykę otwartych drzwi” wobec przybyszów z Azji i Afryki. Jednak lewicowość socjalistów musi się w czymś przejawiać. No to duński rząd forsuje podczas swojego przewodnictwa w UE… cenzurę.
Oto bowiem rząd premier Frederiksen naciska na przyjęcie przez Unię prawodawstwa Chat Control. Ów knebel, jak to z kneblami bywa, ma jakże wzniosłe, przynajmniej oficjalnie deklarowane, intencje. Słyszymy, że ta już kiedyś rozważana regulacja ma chronić dzieci przed seksualną cyberprzemocą. W praktyce jednak w bezprecedensowy sposób naruszyć może nasze podstawowe prawo do prywatności. Nie będąc zwolennikiem – wręcz przeciwnie! – Karty Praw Podstawowych przypomnę naszym sąsiadom „przez morze”, że artykuł 7. tejże KPP stoi w całkowitej sprzeczności z duńską unijną tendencją prezentowaną w Chat Control do masowej inwigilacji prywatnej komunikacji. Skutki Chat Control – poprzez złamanie szyfrowania end-to-end – narażą nas, Polaków, a także inne nacje, na cyberprzestępczość i zagraniczne ingerencje w naszą sieć. Będą de facto zaproszeniem różnych, bliższych i dalszych, totalitarnych czy półtotalitarnych reżimów do zhakowania naszej prywatności.
Reasumując: poprzez Chat Control Unia nie obroni skutecznie dzieci przed seksprzestępczością w sieci, za to szeroko otworzy bramę do masowego naruszania prywatności obywateli.
Warto podkreślić, że skanowanie treści poprzez użycie AI (sztucznej inteligencji) będzie niesłychanie zawodne i może doprowadzić do kryminalizowania niewinnych ludzi.
Do tego dochodzi aspekt ekonomiczny. Szkody dla gospodarki cyfrowej i odstraszenie firm technologicznych dodatkowo jeszcze obniży – i tak coraz mniejszą – konkurencyjność Unii Europejskiej.
Danio! Nie knebluj Europy!