Za nami sierpień, a tym samym upamiętnienie 45. rocznicy powstania Solidarności. W ramach wrocławskich obchodów odbyła się również promocja książki „Narodziny Solidarności na Dolnym Śląsku”, wydanej przez wrocławski Oddział IPN i Ossolineum. Ta niezbyt obszerna publikacja czterech autorów jest początkiem planowanej popularnonaukowej serii wydawniczej poświęconej Solidarności.
Przyznam na wstępie, że spotkanie promocyjne w Ossolineum z udziałem autorów książki, pozostawiło we mnie uczucie sporego niedosytu. Niestety wrażenie ze spotkania nie uległo zmianie po lekturze pracy. W kolejnych rozdziałach znajdujemy opis wydarzeń z lata 1980 roku, przebieg i rozwój akcji strajkowej, listy przedsiębiorstw przystępujących do protestu, aż po tworzenie się struktur związkowych we wrześniu 1980 roku. Naturalnie, przedstawione jest to w podziale na ówczesne cztery dolnośląskie województwa: wrocławskie, wałbrzyskie, legnickie i jeleniogórskie. W każdym z tych przypadków pojawia się też odniesienie do lokalnej sytuacji społeczno-politycznej i ocena wpływu opozycji antykomunistycznej na organizację i przebieg strajków.
Ale po kolei. W rozdziale „Polskie lato ‘80” otrzymujemy krótki rys powojennej historii Polski. I słowo „krótki” jest tu kluczowe, bo o zbrojnym oporze wobec komunizmu w pierwszych latach po wojnie dowiadujemy się, że… był. Żadnych nazw formacji podziemnych, żadnych nazwisk, ani czasu trwania tej walki. Potem trochę szerzej o protestach społecznych w kolejnych latach. Po Czerwcu ’76 następuje wysyp organizacji opozycji antykomunistycznej i dochodzimy do Sierpnia ’80. Tu wreszcie otrzymujemy obszerniejszy opis wydarzeń, zarówno w Gdańsku, jak i w pozostałych ośrodkach w kraju.
W kolejnym rozdziale, poświęconym narodzinom Solidarności w województwie wrocławskim, pojawia się lista protestów poprzedzających Sierpień. Z zainteresowaniem czytam daty: maj 1946, październik 1956, styczeń 1958 i kolejne, ale poza datami nic więcej. W kontekście słynnego „Listu 28” z roku 1976 pojawia się informacja, że ośmiu z jego sygnatariuszy było z Wrocławia. Szkoda, że zabrakło miejsca na podanie ich nazwisk. Powołanie Studenckiego Komitetu Solidarności we Wrocławiu w grudniu 1977 roku poprzedzone zostało zorganizowaniem „demonstracji” w maju tego samego roku. Brakuje mi tu jednak nazwisk założycieli SKS oraz podania szczegółów owej demonstracji, czyli mszy świętej w intencji zamordowanego Stanisława Pyjasa, a następnie odczytania pod pomnikiem Jana XXIII deklaracji założycielskiej krakowskiego SKS.
Dalej wymieniane są kolejne ugrupowania opozycyjne (ROPCiO, TKN, KSS Wrocław) i znowu żadnych nazwisk. Wspomniane są wizyty wrocławskich mediów wśród strajkujących w VII Zajezdni przy ul. Grabiszyńskiej, ale „ku rozczarowaniu strajkujących nie przekazywali oni otrzymywanych informacji swoim czytelnikom”. Nie pamiętam jak było z gazetami, ale lokalna telewizja rzetelnie informowała o strajku. Przytoczę tu scenę, która na zawsze utkwiła w mojej pamięci. Podczas kręcenia materiału w zajezdni doszło do ostrej scysji, kiedy to robotnicy zarzucili ekipie TVP, że na pewno przekaz będzie zmanipulowany. Wtedy ekipa dziennikarzy (Piotr Bielawski i operator kamery) wyjęła i naświetliła taśmę, przekonując o swoim poparciu dla strajkujących. Bez takich akcentów wspomniana wyżej opinia historyka o przekazie medialnym wydaje mi się krzywdząca.
Wspomniane jest też poparcie wrocławskich intelektualistów dla robotniczego protestu, w formie „Listu 27”. Trzech sygnatariuszy listu po przekazaniu go strajkującym zostało zatrzymanych, ale ich nazwisk nie poznajemy. Natomiast atmosfera na strajku, sam jego przebieg, a także atmosfera na mieście została bardzo dobrze oddana. Trafna jest również diagnoza o narodzinach mocnych fundamentów tożsamości wrocławian. Cenne jest przypomnienie, że w Wałbrzychu i Lubinie również zawarto porozumienia z rządem, odpowiednio 2 i 30 września 1980 roku. Autorzy podkreślili odwagę ludzi z mniejszych miejscowości, dla których organizowanie protestów wobec władzy było znacznie trudniejsze.
Drobny komentarz co do faktów. W ostatnim rozdziale książki mowa jest o zaangażowaniu studentów w działalność opozycyjną. Otóż Studenckich Komitetów Solidarności było sześć, a nie, jak podaje autor, pięć. W tym zestawieniu zabrakło Szczecina. Wątpliwości budzi także dobór nazwisk „najaktywniejszych” działaczy SKS. To, że było trochę inaczej, wyczytać można również w pracach autora tego rozdziału książki.
Publikacja została określona jako popularno-naukowa. W tej sytuacji brakuje mi tu przypisów. Moje uwagi co do nadmiernej ogólnikowości mogłyby się okazać wtedy zbędne.
Na początku wspomniałem o uczuciu pewnego niedosytu podczas spotkania z autorami książki. Tak jak w samej publikacji, również podczas dyskusji często pojawiała się kwestia wpływu ludzi i organizacji opozycyjnych na wydarzenia z Sierpnia 1980 roku. Z jednej strony ten punkt odniesienia jest często stosowany, z drugiej odnoszę wrażenie, że jednak niedoceniany i traktowany dość powierzchownie. Stąd był też mój głos w dyskusji, gdzie zwróciłem uwagę na konsekwentny ciąg zdarzeń przed wybuchem protestów, pełne i osobiste zaangażowanie w sam przebieg strajku, konkretne działania i inicjatywy podejmowane przez ludzi opozycji. Przypomniałem też nazwiska tych osób, bo bez nich obraz historii jest niepełny.
Narodziny Solidarności na Dolnym Śląsku, red. Łukasz Kamiński, Grzegorz Waligóra, IPN, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław–Warszawa 2025.