Dożynki 2025. Przeworno.
Pachniało sianem i ziemią przemoczoną, po drogach leżały gęste mroki (…)
Naraz przyklęknął na zagonie i jął w nastawioną koszulę nabierać ziemi, niby z tego wora zboże naszykowane do siewu, aż nagarnąwszy tyla, iż się ledwie podźwignął, przeżegnał się, spróbował rozmachu i począł obsiewać (…) Przychylił się pod ciężarem i z wolna, krok za krokiem szedł i tym błogosławiącym, półkolistym rzutem posiewał ziemię na zagonach (…)
Zachwiał się, roztworzył ręce, jak w czas Podniesienia:
– Panie Boże zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym Majestatem Przenajświętszym.
Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie.
Tak Władysław Reymont w przepięknej epopei wiejskiego życia realistycznie opisuje ostatnie chwile życia Macieja Boryny, który do ostatniego tchnienia uwikłany jest w chłopską codzienność: ciężką pracę i walkę o kawałek chleba. Jego codzienność określało przywiązanie i miłość do ziemi. W tej przejmującej scenie autor Chłopów ukazuje nam prawdziwą mądrość kultury wsi, kilka prostych zasad przekazywanych przez pokolenia, przez naszych ojców wraz z gospodarstwem, z ziemią, z nakazem jej uprawiania i dbania o nią:
Jeśli nie zasiejesz na czas – nie zbierzesz; jeśli nie zbierzesz we właściwym momencie zmarnujesz; jeśli nie będziesz starał się o dobroć i mądrość – zapomnisz, że „nie samym chlebem żyje człowiek”; jeśli staniesz się nieuczciwy – wszystko wcześniej czy później wyjdzie na wierzch, bo „ziemi nie oszukasz”.
To dlatego Chrystus w swoim nauczaniu często posługiwał się obrazem pracy na roli, siewcy, bogatego gospodarza, zboża zwożonego do spichlerzy. Nie szukał potwierdzenia swojej nauki w filozofiach, w debatach, ale sięgał do prostej mądrości wypływającej z kultury wsi, gdzie ziemia, pole, dom, winnica wymagały pracowitości, obowiązkowości i szacunku dla życia.
A bez szacunku do ojcowizny, do przekazanej przez naszych ojców mądrości ziemi, nie ma Ojczyzny! Po prostu nie ma! Widać to dobitnie na przykładzie wojny na terenach Ukrainy. Tam przez wieki nie wykształcono miłości do ziemi, z której rodzi się patriotyzm skoro gros młodych Ukraińców woli na gościnnej polskiej ziemi wzbudzać hasła nacjonalistyczne, ale ręki nie chcą przyłożyć do walki o swoją ziemię. Ich umysły są zniewolone ideologią sowiecką, skrajnie zresztą niebezpieczną dla światowego pokoju.
Inaczej na ziemię patrzy polski rolnik. Uważnie patrzy na linię skiby i wzrokiem mierzy jej głębię. I robi to starannie, bo dobrze wie, że od tego, jaka będzie skiba, w dużej mierze zależy jego los i w dużej mierze zależy przyszłoroczny plon. Ziemia określa jego tożsamość, przywiązaniem do ziemi określa swoją tożsamość narodową. Bo ziemia jest jego skarbem, ale też i skarbem narodowym, narodowym bogactwem. To wynika z naszej tradycji. Dlatego musimy chronić ten skarb narodowy! I nie możemy pozwolić, by oddawać ten skarb za bezcen, cofając się do granicy Wisły, jak liberalno-lewackie rządy w haniebnej doktrynie obronnej chcieli zgotować Polakom poddańczy los. Ale tak jest, jak się oddaje rządy moskiewczykom i Niemcom.
Naszą tradycją są wartości patriotyczne, naszą tradycją są wartości chrześcijańskie, a nie nowoczesne czy unowocześnione, niemniej jednak lewackie myślenie o Polsce.
Naszą odwieczną tradycją jest kreślenie znaku Krzyża Chrystusowego, który towarzyszył każdej naszej pierwszej skibie na polu i każdej siejbie. Ten Chrystusowy znak wieńczy żniwa. Tym Chrystusowym znakiem błogosławimy ziarna i tym znakiem czynimy pożywnym każdą kruszynę chleba. Ten znak umacnia rodzinę i uczy jedności, darząc szczególną harmonią w życiu. Niech nas prowadzi po ziemskich drogach krzyż – znak cierpienia i ofiary, źródło miłości i świadek najwspanialszego zwycięstwa, bo Zmartwychwstania.
Praca rolnika jest dzisiaj niedoceniana, a do tego rolnictwo jest w stanie olbrzymiego kryzysu kosztowo-cenowego. Opłacalność produkcji rolniczej „szoruje po dnie”. To są słowa zaczerpnięte z analiz obozu tej władzy, a potwierdzają je także niezależne od władz rolnicze ośrodki analityczne. Dzisiaj dostrzega się drastyczny spadek cen surowców, w tym zboża, rzepaku czy kukurydzy, przy równoczesnym wzroście importu drobiu i cukru, przez co pogarsza się płynność gospodarstw rolnych. Obecnie rząd proponuje ceny zbóż na tym samym poziomie, które notowano 20 lat temu, zapominając o wzroście cen usług w tym zakresie, jak również trzykrotnym wzroście najniższej krajowej. Gdzie w tym przypadku jest opłacalność produkcji rolnej? Dramatyczną sytuację przeżywają producenci ziemniaka zwłaszcza w sieradzkim zagłębiu ziemniaczanym, gdzie kilogram ziemniaka w hurcie spadł do 25 groszy za kilogram. Tam wczesne ziemniaki zalegają jeszcze w polu, gdyż za taką cenę nie opłaca się ich kopać. Rynek zalewany jest towarem z zachodu i to głęboko mrożonym, a polski producent może jedynie pomarzyć, by jego towar znalazł się na półkach sklepowych w supermarketach.
Polski rolnik za tej uśmiechniętej władzy odczuwa drastyczną podwyżkę cen nawozów mineralnych. W stosunku do 2021 roku cena nawozów wzrosła o 65%. Wzrosły również ceny paliw i energii. A przecież paliwo, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki miało kosztować 5,19 zł. Wszystko za dotknięciem różdżki miało być lepsze i opłacalne. Katastrofą dla polskiego rolnictwa jest porozumienie z krajami Mercosur, które stosują środki ochrony roślin i antybiotyki zakazane w Polsce i UE. Tym samym brak porównywalnych wymogów nieobciążających krajów Mercosur czyni produkcję rolną Ameryki Południowej tanią, ale pozbawioną jakości i sztywnego systemu ekologicznego, a przez to zabójczą dla rolnictwa europejskiego, w sposób szczególny dla polskiego. Nie dziwi fakt, że porozumienie z krajami Mercosur preferowane jest przez rząd niemiecki, który tym samym chce ratować swoją gospodarkę poprzez eksport swoich produktów przemysłowych, nie zważając na widmo bankructwa europejskiego, a w sposób szczególny polskiego sektora rolno-spożywczego. Podobny problem stanowi przepływ zboża z Ukrainy, który miał docierać do Europy zachodniej, a dziwnym zbiegiem okoliczności docelowo znalazł miejsce w Polsce.
Dramat polskiego rolnictwa pogłębiany jest bezczynnością tego rządu, który nie walczy o sprawy polskiego rolnika na forum unijnym, a jeszcze bardziej przyczynia się do jego zniszczenia, nie chcę mówić likwidacji, skoro 20% z budżetu unijnego przeznaczonego na sektor rolniczy przenosi na inne cele. Najbardziej narażonym sektorem producenckim w sektorze rolniczym w Polsce są producenci wołowiny, drobiu i wieprzowiny, a także buraka cukrowego, zboża i pasz.
Nie można zapominać, że rolnictwo odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce, zapewniając podstawowe zasoby niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa, że produkcja rolna stanowi fundament bezpieczeństwa żywnościowego kraju, dostarczając surowce dla przemysłu spożywczego oraz konsumentów indywidualnych. Pomijam tu kwestie zatrudnienia, choć ważne, zarówno bezpośrednio w rolnictwie, jak i pośrednio w powiązanych branżach. To dzięki rolnictwu rozwijają się inne gałęzie przemysłu. Ale to, co najważniejsze. Polscy rolnicy przyczyniają się do wzrostu PKB a ich trudna, mordercza praca wpływa na dodatni bilans handlowy państwa. Udział polskiego rolnictwa w PKB kształtuje się na poziomie 2,5-3,0%, co wskazuje na dynamikę polskiego rolnictwa równoważną, a przynajmniej zbliżoną do dynamiki całego PKB Polski. Możemy zatem pokusić się o stwierdzenie, że bez polskiego rolnictwa nie ma polskiej gospodarki.
O polskie sprawy trzeba walczyć, o polskiego rolnika trzeba zabiegać, a nie być usłużnym wobec obcych rządów, żeby wzmacniać ich interes gospodarczy a nie nasz. Dla polskiego rządu najważniejszą powinna być polska racja stanu. Stąd słuszne słowa Romana Dmowskiego: „Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”, które stało się hasłem wyborczym obecnego prezydenta RP.
Nie bez przyczyny, w tej dramatycznej sytuacji polskiego rolnictwa, pojawił się raport ekspercki Warsaw Enterpise Institute, który opracował 21 postulatów środowiska rolniczego w Polsce. Jedynie dwa postulaty z tego raportu przedstawię.
1/ Zatrzymać niebezpieczne zjawisko gold-platingu, czyli złotych kajdan dla polskich przedsiębiorców polegające na wprowadzaniu do unijnych przepisów dodatkowych restrykcji, które nie mają zastosowania w krajach UE.
2/ Ograniczyć możliwość blokowania inwestycji przez organizacje ekologiczne, których działania mają charekter ideologiczny, a nie merytoryczny.
Drodzy rolnicy! Walczcie o swoje sprawy, bo jesteście Polsce i polskiej gospodarce potrzebni. Przeciwstawiajcie się lansowanej obecnie „kulturze folwarku”, gdzie fachowcy, a Wy do takich zaliczani jesteście, idą w odstawkę, a wokół nieudolnego ekonoma państwa tworzy się dwór, liczący na łaskawość losu w osiągnięciu swojej pozycji społecznej.
Po ubiegłorocznych ekscesach tej władzy względem Was, rolników, nastąpiło obywatelskie przebudzenie. Tej władzy nie udało się spacyfikować polskiego społeczeństwa i zarządzać strachem, bo my Polacy mamy głęboki gen wolności. Społeczeństwo jest po Waszej stronie i w tym społeczeństwie kumuluje się energia społecznego wybuchu, która może okazać się złym rozwiązaniem dla naszej Ojczyzny, zwłaszcza w obliczu geopolitycznych rozstrzygnięć w obecnym czasie.
Nie ma Polski bez silnej wiary. Nie ma Polski bez przywiązania do tradycji, patriotyzmu i poczucia odpowiedzialności. Wy jesteście przedstawicielami tych zasad, polskich zasad.
Dzisiaj dziękujemy Wam za Waszą postawę i Waszą pracę. Pielęgnujcie w swoim życiu zdrowe tradycje narodowe i tradycje polskiej wsi. Za Was się modlimy i prosimy o obfite błogosławieństwo dla Waszej pracy, dzięki której nie brakuje nam chleba na polskich stołach. Uczcie nas szacunku do Bożych darów, a Bóg niech Wam obficie wynagrodzi codzienny trud rolniczy.