Refleksje powyborcze
Od kilku tygodni w mediach toczy się dyskusja na temat wyników wyborów prezydenckich. Swoimi opiniami dzielą się politycy, eksperci, dziennikarze, publicyści, przedstawiciele ośrodków badania opinii publicznej, środowisk akademickich, artystycznych i zwykli obywatele. Dyskusja dotyczy głównie przyczyn silnej polaryzacji polskiego społeczeństwa i zaskakującego dla większości komentatorów zwycięstwa Karola Nawrockiego. Różny jest poziom merytoryczny i retoryczny wypowiedzi, różny jest też poziom emocjonalny. Opinie ogniskują się na kilku wymienionych poniżej kryteriach podziałów społecznych, określających ostatecznie preferencje i decyzje wyborcze Polaków.
Orientacja polityczna
a) lewicowo-liberalna (Trzaskowski)
b) konserwatywna /prawicowa (Nawrocki)
Regionalizacja
a) Polska wschodnia i południowa (Nawrocki)
b) pozostała część Polski (Trzaskowski)
Wielkość miast
a) wielkie (Trzaskowski)
b) małe, wieś (Nawrocki)
Poziom wykształcenia
a) wysoki (oświeceni, świadomi, nowocześni – Trzaskowski)
b) niski (zacofani, prymitywni, nieświadomi, debile – Nawrocki)
Zamożność
a) bogaci (zaradni, przedsiębiorczy – Trzaskowski)
b) biedni (pasywni, roszczeniowi – Nawrocki)
Elitarność
a) elita (wysoka pozycja społeczna i zawodowa – Trzaskowski)
b) plebs/masa (niska pozycja społeczna i zawodowa – Nawrocki)
Wiek
a) pokolenia młodsze (Trzaskowski)
b) pokolenia starsze (Nawrocki)
Wskazywano także inne kryteria podziału, m.in. pogardzający – pogardzani, katolicy – ateiści, nowocześni/postępowi – zacofani, patrioci – zdrajcy.
Radykalny był też język używany do artykułowania poglądów. Szczególnie zwolennicy Trzaskowskiego, określający siebie jako „elita”, posługiwali się często językiem wulgarnym, pełnym nienawiści i pogardy, odczłowieczającym i stygmatyzującym zwolenników Nawrockiego, językiem wynikającym z urojonej wyższości moralnej i społecznej, odbierający ludziom o innych poglądach prawa do określania tego co dobre, słuszne, sprawiedliwe, demokratyczne, itd.
Dzisiaj, kilka tygodni po wyborach, zwolennikom Trzaskowskiego brakuje autorefleksji, wątpliwości, pokory, samokrytyki. Oni zrobili wszystko dobrze, tylko „ci nierozumni”, to ich trzeba obarczyć winą za porażkę. Oni przecież „nie dorośli, nie zasługują, to ciemnota, chamy, biedota, zaścianek, patologia”. Dlatego wybrali inaczej. Środowiska lewicowo-liberalnego „salonu” uznały, że wyborców Nawrockiego trzeba zdeprecjonować, obrazić nie przebierając w słowach, wykluczyć moralnie (K. Janda, M. Gretkowska, R. Markowski, W. Sadurski, M. Bilewicz, J. Hartman, M. Środa, A. Holland, D. Olbrychski ), bo to „żoliborskie warcholstwo” (R. Markowski), szpetni ludzie (D. Olbrychski), „moralna mniejszość”(J. Wojewódzki).
Oni – „elity” – nic nie zrozumieli. Dalej tkwią w swojej ułudzie i urojonej wyższości. Dalej za porażkę obarczają wyłącznie innych. Nie przyjmują do wiadomości, że obrażanie i upokarzanie wyborców to działania przeciwskuteczne, bo wywołujące wyłączne sprzeciw i gniew. To zachowania idealnie dopasowane do istoty i objawów głupoty, ale czy tylko głupoty? Także zaprzaństwa, ale o tym później.
W świetle wielu różnych komentarzy i opinii powyborczych bardzo interesującą, autorską diagnozę stanu społecznego postawił Łukasz Pawłowski – Prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej – w rozmowie z redaktorem Grzegorzem Jankowskim w Polsat News. Według niego głównym problem społecznym w Polsce jest sytuacja nierównych szans, którą można przełożyć na kategorię nierówności społecznej.Kategoria tałączy w pewnym stopniu różne wymienione wcześniej podziały. Nierówność społeczną Pawłowski zobrazował pojęciem „góry społecznej” i „dołu społecznego”. Góra – to elita społeczna, establishment, reprezentujący Polskę wielkich miast. Wyborcy zamożni, z poczuciem wyższości (światli, nowocześni, o dużej sprawczości). Z kolei Dół – to lud, niezamożny, gorzej wykształcony, reprezentujący Polskę powiatową, peryferyjną, mający poczucie niższości, braku równych szans, marginalizacji, czy wręcz społecznego i cywilizacyjnego wykluczenia. Wprowadzenie kategorii nierówności społecznej, jako bardziej syntetycznej i reprezentatywnej od wcześniej przedstawionych kategorii podziałów społecznych, jest niewątpliwie oryginalnym i ważnym głosem w toczącej się dyskusji.
Jeśli by przyjąć wszystkie wskazane powyżej podziały, i oczywiście założyć, że one nie są i nie mogą być ostre, jednoznaczne, nie odnoszą się bowiem do zjawisk deterministycznych tylko probabilistycznych, to i takdalej w tych podziałach coś się nie zgadza. I tak:
– Co łączy głosujących gremialnie na Trzaskowskiego – warszawski Wilanów (elita, zamożność, wykształcenie, pozycja społeczna) z także głosującym gremialnie na niego wrocławskim peryferyjnym Jagodnem (ani elita społeczna, ani bogaci, ani szczególnie wykształceni), osiedlem trochę „obciachowym”?
– Dlaczego na Trzaskowskiego głosowało tak wielu biednych i niewykształconych, wykluczonych cywilizacyjnie z małych miast i wiosek w Polsce północnej i zachodniej?
– Dlaczego zamożny Wrocław głosuje na Trzaskowskiego, a równie zamożne i cywilizacyjnie rozwinięte miasta jak Lubin, Polkowice i Głogów – na Nawrockiego?
– Dlaczego mapy gmin pokazują inne „wyniki” podziałów niż mapy województw. Czy to nie silny wpływ dużych miast wojewódzkich zniekształca obraz całych województw?
– Dlaczego wyborcy takich miast jak Warszawa, Kraków czy Poznań głosują w większości na Trzaskowskiego, a inaczej, równie zamożni, niewykluczeni, zadowoleni z siebie, wyborcy Małopolski, Mazowsza czy Wielkopolski?
– Dlaczego w środowisku mojego rodzinnego Grudziądza, ale także miast takich jak Wałbrzych, Bogatynia, miast i wiosek na Opolszczyźnie, Pomorzu, Ziemi Lubuskiej, ludzie gremialnie głosują na Trzaskowskiego? Ani nie jest to elita, ani szczególnie wykształceni, ani bogaci, ani społecznie uprzywilejowani.
– Dlaczego wielu także z dużych miast, zamożnych, dobrze wykształconych głosowało na Nawrockiego? Dotyczyło to też znanych mi osobiście osób z Wrocławia, Poznania, Warszawy, Gdańska, Krakowa – świetnie wykształconych (środowiska akademickie, biznesowe), zamożnych (menedżerowie i przedsiębiorcy), szanowanych, „bywających w świecie”, zawodowo spełnionych?
– Dlaczego w zakładach karnych przewaga Trzaskowskiego była przygniatająca? Przecież osadzeni są z reguły ludźmi biednymi i „wykluczonymi”.
Tych kilka przykładów nie wyczerpuje interpretacji przedstawionych linii podziałów. Zatem, co może dzisiaj łączyć wyborców małomiasteczkowego „plebsu” z elitarnym Trzaskowskim, a co plebejskiego Nawrockiego z wykształconymi, obytymi w świecie wyborcami z dużych, zamożnych miast? Musi być jeszcze inne kryterium podziału.
Pozwolę sobie wskazać te inne kryteria/kategorie aktualnych w Polsce podziałów, które w przestrzeni medialnej nie są zauważane, a co najwyżej pojawiają się marginalnie lub w sposób zawoalowany. Tymi kryteriami są wartości kulturowe i narodowe (patriotyczne), tak ważne dla wielu grup wyborców. Stanowią one podstawę naszej percepcji, poglądów, postaw, zachowań i działań. Są względnie trwałe, rzadko podlegają zmianom. W moim przekonaniu mają dzisiaj fundamentalne znaczenie. Preferencje polityczne są funkcją wynikającą z przyjmowania bądź odrzucania tych wartości. To wartości i percepcja decydują o naszych wyborach i łamią wiele wskazywanych wcześniej linii podziałów. Wramach zbiorowości wyborców prawicowych i lewicowo-liberalnych, obejmują zarówno biednych i bogatych, z małych jak i dużych miast, wykształconych i niewykształconych, młodszych i starszych.
Wartości kulturowe odwołują się do religii, moralności, rodziny, płci, małżeństwa, świąt, obyczajów, tradycji, tożsamości narodowej.
Wartości narodowe odnoszą się do patriotyzmu, państwowości, interesów narodowych, suwerenności, niepodległości, narodowej symboliki, polskiej kultury.
Najczęściej czynniki tworzące te dwie grupy wartości się przenikają, są od siebie współzależne. Ci, dla których wartości obyczajowe i narodowe (patriotyczne) mają istotne znaczenie, reprezentują nurt prawicowy, konserwatywny. To tradycjonaliści.
Osoby, które odrzucają tradycyjne wartości kulturowe i patriotyczne, bo są dla nich ograniczające, obojętne, ksenofobiczne, nienowoczesne, niepostępowe, prymitywne – reprezentują nurt lewicowo-liberalny, charakterystyczny dla „postępowców”.
Poszczególne wartości mogą być silniej bądź słabiej wyrażane, albo wcale. To nie są bowiem kategorie dychotomiczne: zerojedynkowe, tak-nie, białe-czarne, lecz antynomiczne, to jest coś pomiędzy: bardziej – mniej.
Co ciekawe, obie te zbiorowości odwołują się do podobnych pojęć, opisujących ich tożsamość, tylko inaczej – niekiedy zupełnie – je rozumieją i wyrażają, m.in. wolność, demokracja, prawda, sprawiedliwość, mowa nienawiści, patriotyzm. Na przykład rozumienie patriotyzmu u lewicowo-liberalnych „postępowców” to w istocie neomarksistowskie zaprzaństwo.
Analiza wyników wyborów prezydenckich wskazuje na wzrost nastrojów prawicowych w Polsce i coraz większe dystansowanie się wyborców wobec doktryny lewicowo-liberalnej, reprezentowanej przez środowisko obecnej koalicji rządzącej. Co najbardziej zaskakujące, kończy się moda na lewicowy liberalizm w środowisku młodych i dobrze wykształconych wyborców. Oni przestają się orientować na partyjny i medialny, nachalny i jednostronny przekaz tego środowiska. W swoich wyborach stają się coraz bardziej niezależni i „antysystemowi”. Świadczy o tym znaczące i rosnące poparcie dla prawicowej Konfederacji.
Także atrakcyjność Unii Europejskiej – dzisiaj silnie lewicowej, zbiurokratyzowanej i autokratycznie zarządzanej, staje się dla polskich wyborców coraz bardziej wątpliwa. Coraz więcej przebija się głosów o konieczności walki o Polskę silną i suwerenną, współpracującą, ale wyzbytą kompleksu wobec dominujących państw w UE.
Oczywiście w społeczeństwie jest i będzie też grupa wyborców pozbawiona wyraźnie określonych wartości. Tworzą ją osoby całkowicie bierne, niegłosujące, albo osoby o nieokreślonych preferencjach, zmienne, chwiejne. Ci wyborcy głosują koniunkturalnie, w zależności od bieżącej sytuacji, partykularnych interesów, przypływu takiej czy innej emocji – podejmą decyzje spontanicznie, w ostatniej chwili – „przepływają” pomiędzy wyborcami bardziej wyrazistymi. Są nieprzewidywalni.
Moje przekonanie o szczególnym znaczeniu wartości i percepcji w dokonywaniu wyborów politycznych wynika z wieloletniej obserwacji i analiz zachowań i działań społecznych. Jako prakseolog od kilku dekad specjalizuję się w problematyce sprawności działań indywidualnych i zespołowych, projektowania systemów działania, budowania i rozwijania zespołów, perswazyjnego komunikowania się. Jestem też autorem książek i artykułów z zakresu teorii sportu, prakseologii, zarządzania, komunikacji interpersonalnej i wystąpień publicznych. Bardzo aktywnie i wnikliwie obserwuję również wydarzenia polityczne w kraju i zagranicą.
Wielokrotnie zadawałem sobie pytania: co się z nami dzieje? Dlaczego tak łatwo dajemy sobą manipulować, okłamywać i wykorzystywać, działać wbrew własnym interesom osobistym i narodowym? Po co i dlaczego tak łatwo sprzeniewierzamy się własnym wartościom, zmieniamy, porzucamy nasze poglądy i postawy, godzimy się na utratę godności, ograniczenie wolności i niezależności? Z czego to się bierze? Na te pytania próbuję odpowiedzieć w książce Głupota i zaprzaństwo we współczesnej Polsce, którą napisałem w 2024 roku.
W oparciu o zgromadzoną wiedzę, podjąłem próbę wskazania siły sprawczej wartości i percepcji na nasze zachowania i działania. Ukazałem konsekwencje erozji wartości, prowadzące do rozprzestrzeniania się dwóch zjawisk społecznych – bardzo niebezpiecznych dla utrzymania się polskiej tożsamości i suwerenności. Chodzi o głupotę i zaprzaństwo.
Konkluzja zamieszczona w książce jest niezbyt optymistyczna. Na szczęście ostatnie zmiany polityczne w USA i sytuacja powyborcza w Polsce, dały więcej nadziei na możliwość kształtowania przyszłości Polski w oparciu o kulturowe i patriotyczne wartości. Warto walczyć o te wartości – o Polskę otwartą na świat, międzynarodową współpracę, nowoczesne rozwiązania biznesowe, naukowe i społeczne oraz wielkie cywilizacyjne wyzwania – Polskę nowoczesnych technologii, silnej armii – Polskę bezpieczną, przyjazną, wrażliwą na społeczną sprawiedliwość. Jednocześnie Polskę dumną i suwerenną. Tak postrzegam strategię polityczną nowoczesnej prawicy w Polsce.
Wrocław 12 lipca 2025