Stolica Dolnego Śląska wielokrotnie zapisała się na kartach historii Polski i Europy. W mrocznym okresie stanu wojennego w mieście i całym regionie trwała najskuteczniejsza nielegalna działalność opozycyjna. Sam bierny opór społeczny też coś znaczył, ale najważniejsza była aktywna i zmyślna, systemowo zorganizowana i jak się okazało niemożliwa do złamania konspiracja.
Twierdza Wrocław
W siódmym miesiącu stanu wojennego ogłoszono powstanie nowej struktury, którą znamy pod nazwą Solidarność Walcząca. Był to efekt długich dyskusji nad metodami działania podziemnej Solidarności. Ukrywający się wrocławscy przywódcy związkowi, którzy uniknęli internowania i aresztów, spierali się o taktykę bieżącą, o strategię na kolejne lata, o podział funduszy, o wpływy w zakładach pracy, o formy podziemnej prasy i radia.

Dr fizyki i redaktor naczelny przedsierpniowego Biuletynu Dolnośląskiego a także delegat na I Zjazd oficjalnej „Solidarności”, po 13 grudnia 1981 ukrywający się Kornel Morawiecki – wraz z przyjaciółmi głównie z wyższych uczelni w czerwcu 1982 roku – zaproponował nową jakość. Strukturę łączącą ducha Solidarności z walką przeciwko komunistycznej władzy. W kolejnych latach SW pączkowała na cały kraj, a wola wyzwolenia Polski i innych krajów komunistycznych oraz doprowadzenia do upadku Związku Radzieckiego mobilizowały tysiące ludzi do działań w podziemiu.

Pojedyncza iskra…
przemieniła się naprzód w snop iskier, a potem w płomień. Powstawały tytułu prasy podziemnej redagowane lub wspierane przez SW. Wydawano i kolportowano książki oraz inne wydawnictwa bezdebitowe. Nadawało niezależne radio, na murach pojawiały się kotwice SW, na manifestacjach i protestach stawali ludzie przygotowani do kierowania nimi.
Struktura charakterystyczna dla fraktali powstała w wielu miastach Polski. Opierała się na rodzinno-zawodowej wspólnocie poglądów, czasami na grupach zapaleńców. Wrocławscy naukowcy z Politechniki i Uniwersytetu Wrocławskiego, wraz ze znajomymi z zakładów pracy przekonywali do siebie kolejnych ludzi i kolejne środowiska. Działał kontrwywiad SW, poczta SW i wsparcie dla prześladowanych obywateli. Ulotki w języku ukraińskim a nawet Biblia po rosyjsku przekraczały granice wschodnią PRL a odezwy do żołnierzy radzieckich trafiały do garnizonów wojsk Układu Warszawskiego na ziemiach polskich.
Śmierć cywilna
W obliczu pierestrojki i naciągającej odwilży przywódca SW przestrzegał przed porozumieniem z komunistami. Tę władzę należy pozbawić władzy – podkreślał. – Ustalenia z kłamcą są nic nie warte. Może więc nie dziwi, że w rozmowach w Magdalence i podczas obrad Okrągłego Stołu rozmyślnie pominięto i zlekceważono ten istotny nurt opozycji. Członkowie Solidarności Walczącej i sympatycy mieli być zapomniani a żar ich gorących głów i serc miał się wypalić po cichu. Wkład SW w rozmontowanie moskiewskiego imperium został całkowicie zamilczany.
Generalnie albo nie rozumiano wyborów i działań Kornela Morawieckiego, albo uważano je wręcz za szkodliwe w ukartowanej transformacji spod znaku „człowieka honoru” gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
W latach 90. ludzie SW podtrzymywali wzajemne kontakty, czasem odkrywali ze zdziwieniem, że kolejny znajomy był także zakonspirowanym żołnierzem SW. Nie czerpali korzyści z przynależności do obozu demokratycznego. Kornel miał problemy z powrotem do pracy na uczelnię. Jego pomysły polityczne trafiały w próżnię. Podobnie inni działacze SW. Własną energią budowali swoją pozycję w pracy, w samorządach, w małej i dużej polityce. Systematycznie wspierali się w sprawach osobistych, zawodowych czy publicznych. ich idee tliły się raczej pod korcem – lustracja, dekomunizacja, pamięć historyczna, społeczna gospodarka rynkowa – niż były publicznie rozpatrywane jako alternatywa.
Żagiew
Na jesieni 2015 roku Kornel Morawiecki zaniósł żagiew polskości i idee SW do polskiego parlamentu dzięki współpracy z ruchem Kukiz`15. On i jego środowisko zostało docenione za odwagę, konsekwencję, za zdolności organizacyjne i rozwijanie a nie marnowanie talentów. Z SW wywodzili się posłowie, politycy, menedżerowie, prezesi firm, z premierem Mateuszem Morawieckim na czele.
Wkrótce upłyną dwa lata, gdy ekipa Zjednoczonej Prawicy – która lepiej lub gorzej prowadziła kraj przez burzliwe lata covidu i wojny w pobliżu wschodniej granicy a jednocześnie dokonała prawdziwej sanacji finansów publicznych – została odsunięta od władzy. „Ulica i zagranica” totalnej opozycji zagrały w zgodnej orkiestrze. PiS płaci za brak adekwatnej reakcji na kampanię wulgaryzmów i zbytnie rozleniwienie pod koniec drugiej kadencji. Płaci, bo w polskim społeczeństwie umocniła się opinia, że kradną i oszukują.
Zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach na urząd prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej przyniósł płomień wiary, że wartości patriotyczne mogą łączyć Polaków.
Radość udzieliła się też działaczom i członków SW. Tegoroczne czerwcowe obchody powstania patriotycznej i kadrowej organizacji Solidarność Walcząca odbyły się 12 czerwca w Warszawie przy kamieniu SW na Pradze. Z pewnością temat rocznicy pojawi się na zebraniu Stowarzyszenia SW planowanego na 21.06.2025.
Redakcja PJC przywołuje zasługi Solidarności Walczącej chcąc dotrzeć też do tych, którzy niewiele o niej słyszeli a w podziemnych szeregach z tych czy innych względów nie walczyli. Upłynęło przecież sporo już czasu. Oby nowe pokolenia pamiętały, że jesteśmy „wielkim i dumnym narodem” i że powinniśmy nieść „Ciebie Polsko, jak żagiew, jak płomienie”. Byśmy Cię donieśli jak najdalej, jak najwyżej.
Redakcja dwutygodnika Prawda jest ciekawa