Dziadek nr 62388

14 czerwca 1940 roku Niemcy deportowali z więzienia w Tarnowie pierwszych 728 Polaków do Auschwitz. Dziadek mój znalazł się tam dwa lata później wraz z 514 więźniami z Radomia. Wytatuowali mu nr 62 388. Byli tam wówczas więzieni w większości Polacy.

Z końcem października 1944 roku przewieziono dziadka do Wrocławia, do filii obozu Gross-Rosen. Stamtąd już na piechotę więźniowie byli pędzeni około 70 kilometrów do głównego obozu. W mijanych wsiach ciskano w nich kamieniami z okrzykami ,,polnische banditen”.

W KL Gross-Rosen, po koszmarze pracy w kamieniołomach, został zastrzelony na cztery miesiące przed końcem wojny. Często przejeżdżam, jadąc do Jeleniej Góry w pobliżu Strzegomia. Spoglądam na obozowe wzgórze. Tylko jednego dziadek nie przewidział. Tu teraz jest Polska.

Tymczasem w Berlinie 16 czerwca 2026 roku pobito Polaków pragnących złożyć krzyż i wieńce pod głazem, który ma upamiętniać 6 milionów polskich obywateli zamordowanych w czasie okupacji przez Niemców. Komentarz wydaje się zbędny. Póki co, biorę moje wnuczęta na kolana.

Mój dziadek nie doznał tego szczęścia.

Tadeusz Stanisław Nowak urodzony 26 sierpnia 1891 r. w Słotwinie. Więzień niemieckich obozów KL Auschwitz, z numerem więziennym 62388 oraz KL Gross-Rosen. Zamordowany w ostatnich dniach stycznia 1945 r. Działacz społeczny, przedsiębiorca, absolwentem Uniwersytetu Technicznego w Wiedniu, Kawaler Orderu Odrodzenia Polski.

Dziadek mój nr 62388

Dziadek mój, polski inżynier Kolejowy szlak
Stawiał w mieście Rohatynie…
Tory biegły tak
Że w tym mieście tam pod Lwowem
Przyszło na świat dziewczę zdrowe
Zakwiliło w głos Taki był jej los…

Stąd, aż po Kresów kres
Nam tak daleko jest…
Hen, a właściwie tuż
Serce mojej matki
Biło już…
To nie było za granicą
Mojej mamie mógłbym przysiąc
Cóż, dzieciństwa żal
Tory biegły w dal…

Gdy lat miała osiemnaście Polski ułan chwat
Mojej mamie się oświadczył… Pierścień dał na znak
Niekłamanej tej miłości… Stalin młodym pozazdrościł
Szczęście mamie skradł… Strzał w Katyniu padł!

Stąd, aż po Kresów kres
On tam wśród swoich jest…
Las…Wzrastający las
Chłonął młodość ich
W zbutwiały czas…
Jego życie, życie twoje
Jak nie lękać się tych wojen…
Gdy niewinnych krew
Jak powstrzymać gniew?

Dziadek mój, a ojciec mamy Kochał córkę swą…
Nieba jej przychylić chciałby…
Brunatniało zło…
Ona znów przeżyła zgrozę Gdy dobito go w Gross Rosen.
Zginął jego brat…
Wojna szła przez świat…

Kto, powiedz mamo kto?
Zło…Tak ogromne zło…
Sąd… Jakiż ludzki sąd
Ma osądzić ten piekielny błąd?
Tylu potraciło życie…
Czy nienawiść ma granice?
Czy osądzi zło
Jakiś boski sąd?

A gdy już po wojnie było Niepotrzebny schron…
Tato mamie wyznał miłość We Wrocławiu dom…
Dzieci im przybyło troje Nie zaznały dotąd wojen…
Odra tu, tam Bug…
Lecz niech wie Twój wnuk…

Stąd, aż po Kresów kres
Dom Twój tam mamo jest…
Tam, gdzie pod strażą lwów
Serce Twoje bije
Bije znów!
I nieważne są granice
Moje życie, Twoje życie…
Za granicą snów
Serca biją znów!

Nie, nie będzie za granicą
To dziadkowi chciałbym przysiąc
Wrocław tak jak Lwów…
Serca biją tu!

https://www.youtube.com/watch?v=KU95R6ukyD4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *