Sumienie Opola

Apel o przyzwoitość i odpowiedzialność

W połowie czerwca na ul. Grunwaldzkiej w Opolu pojawił się nowy duży baner. Aktualny, tak jak poprzedni, o którym pisaliśmy w 84. numerze PJC z 20 marca br. Wcześniejszy przypominał o zbrodniach niemieckiej okupacji i o zaległych reparacjach ze strony niemieckich agresorów. Najnowszy przypomina:

Pył cementowy zabija.

Jego autorem i właścicielem jest Jerzy Gnieciak. Opolanin, społecznik, działacz opozycji antykomunistycznej, członek Solidarności Walczącej. Według przyjaciół: mówi, co myśli, a myśli po polsku. Za własne pieniądze apeluje do władz Opola o rozwiązanie problemu, który ma ponad 110 lat. Jego zdaniem na pewno szkodzi zdrowiu fizycznemu i psychicznemu mieszkańców miasta.

Fakty rzeczywiście są niepokojące. Niecałe 2 km dzielą ogromny zakład przy ul. Budowlanych od centrum Stolicy Polskiej Piosenki. Między centrum a cementownią są duże osiedla mieszkaniowe. Jest tu także druga, co do wielkości, polska rzeka – Odra.

1911 roku niemieccy właściciele wybudowali cementownię blisko złóż margla nad rzeką, aby ułatwić transport produktu drogą wodną. Rozbudowujące się miasto zbliżyło się do przedsiębiorstwa. Wielu użytkowników autostrady A4 kojarzy panoramę Opolszczyzny z kominami tej cementowni. Zawsze była głośna, zadymiona, wytwarzała ogromną masę pyłów i gazów cieplarnianych. Proces produkcji cementu wymaga wypalenia wapnia w temperaturze 1400 stopni Celsjusza. Do osiągnięcia tej temperatury potrzeba ogromnej ilości paliw kopalnych. Przez dziesięciolecia szary pył osiadał na dachach, ulicach, zieleni. Był wdychany przez ludzi.

Współcześnie już nie widać tego pyłu. Jest wychwytywany przez nowoczesne filtry hybrydowe i elektrofiltry. Według naukowców powstający tam dwutlenek siarki i tlenki azotu nie są groźne dla środowiska.

W prasie fachowej znajdziemy dwie informacje. Współczynnik zapadalności (liczba zachorowań na raka na 100 tys. mieszkańców) lokuje województwo opolskie w okolicach średniej krajowej. Natomiast w samym Opolu sytuacja onkologiczna wygląda inaczej, miasto odnotowuje jedne z najwyższych współczynników zachorowalności na nowotwory w regionie.

Jerzy Gnieciak pyta: Czy władze Opola robią wszystko, aby dbać o zdrowie mieszkańców? Czy jest wola, aby wymóc na niemieckim właścicielu cementowni Opole zamknięcie zakładu?

Dla kogo opłacalna jest taka sytuacja, że największy potencjalny truciciel znajduje się w stolicy pięknego województwa opolskiego. Czy to się opłaca tylko właścicielowi czy mieszkańcom również.

Na jednym dużym banerze połączone są: troska o zdrowie mieszkańców, dbałość o piękno miasta, pytanie o skuteczne działania prozdrowotne i proekologiczne, o czytelne procedury podatkowe i właścicielskie.

Niemcom kasa, Polakom pył w płuca i w oczy! Krzyczą czerwone litery na banerze. Czy społeczeństwo Opola, czy władze administracyjne i polityczne, czy ekolodzy i naukowcy zechcą zareagować na emocjonalne stwierdzenie: Pył cementowy zabija? Czy zabija także w 2026 roku w Opolu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *