Niech będzie pochwalony cieśla z Nazaretu
mężczyzna zbyt konkretny by mieszkać w poezji
a mimo to gotowy na białe małżeństwo
i na praktyczne wsparcie w sprawach niepojętych
na długo zanim zgasły gwiazdy nad Golgotą
przybrany ojciec Boga (Bóg mówił mu „tato”)
uczył Go robić w drewnie bo boskością boskość
a chłopak musi przecież zdobyć jakiś zawód
czasem modlił się z Żoną ale – małomówny –
wcześnie kładł się do łóżka i czekał w półmroku
żeby we śnie odebrać polecenie z góry
i dobrze zaplanować nadchodzącą podróż
nie dotarł na publiczne występy Jezusa
ominęły go wszystkie cuda tyberiadzkie
umarł z gorzkim uśmiechem i z palcem na ustach
zapatrzony w Maryję jak w święty obrazek
Wojciech Wencel
Wiersz z tomu „Paradiso” (w przygotowaniu do druku)