O potrzebie historii literatury polskiej

Wybitny badacz literatury XX wieku, Kazimierz Wyka, napisał wartą przypomnienia książkę O potrzebie historii literatury. Obecnie, gdy proces decyzyjny zdaje się spoczywać w rękach likwidatorów historii literatury polskiej, najwyższa pora, by zamknąć się w bibliotece i prędko stworzyć syntezę dziejów naszego piśmiennictwa, zanim ktoś – jak w powieści Raya Bradbury’ego 451 stopni Fahrenheita – biblioteki nie zamknie.

Kontynuator dobrej tradycji szkoły Wyki, Maciej Urbanowski (dobry rocznik 1965) napisał na razie o literaturze lat osiemdziesiątych. Powinien to dzieło kontynuować. Dekada, którą zajął się dotąd, uchodziła za nieudaną i jałową. Znalazła się w cieniu stanu wojennego i późniejszych restrykcji oraz represji.

Całość została podzielona nie tylko według kryterium chronologicznego, lecz także tematycznego. Niebanalna, skomplikowana kompozycja książki odpowiada różnorodności poruszanej problematyki. Profesor Urbanowski uwzględnił oprócz utworów, reprezentujących opór, publikacje autorstwa zwolenników władzy generała Wojciecha Jaruzelskiego, na przykład powieść Romana Bratnego. Opór lokował się w wydawnictwach podziemnych, emigracyjnych, a rzadziej, aluzyjnie wyrażał się nawet w oficjalnych, krajowych oficynach wydawniczych lub czasopismach. Poszczególne rozdziały zatytułowane zostały często metaforycznie, cytatami z literatury.

„Czas był niezwykle bolesny”, „Prawdziwy pogrom kultury polskiej”, „Jeden w ukryciu, drugi na emigracji, a wokół trzeciego przechadza się strażnik obozu internowanych”, „Nawet nieboszczykom nie przepuszczono”, „Masa pseudonimów”, „Zamknięty w Polsce” – oto garść metaforycznych tytułów podrozdziałów syntezy krótkiej, ale ważkiej części współczesnej epoki historycznoliterackiej. Coś, co było oczywistością w latach sześćdziesiątych – podkreślanie zakresu, polskiego zakresu badań – poddane zostało zwłaszcza w ostatnim czterdziestoleciu – celowemu zacieraniu. Modnisie deklarują, że nie zezwolą na polonocentryzm.

Jak to się stało, że za życia jednego pokolenia literatura polska z potęgi: Miłosza, Herberta, papieża – dramaturga i poety stała się ofiarą wulgarnej banalizacji, a w konsekwencji marginalizacji? Mimo wszystko, cokolwiek pisaliby poszczególni krytycy, jakkolwiek hojnie organizowano by pozory życia literackiego, a poważniejsze ośrodki opiniotwórcze stroniłyby od zapraszania do współpracy dobrych pisarzy – nic nie wyjaśnia aż tak spektakularnej klęski.

Wizerunek literatury współczesnej, jej rozpoznawalność, a zwłaszcza znajomość wartościowej twórczości ze szczytu spadły na dno. O dobrą książkę trudno w witrynie księgarni stacjonarnej. Trzeba najpierw wiedzieć (skąd?), czego szukać, a następnie zamówić u wydawcy lub w księgarni wysyłkowej. Ilekroć stykam się z frazą: „nie słyszałem o nim”, „nieznany” – gdy mowa o najlepszych żyjących twórcach – niemal czuję fizyczny ból. Na pewno – gniew.

Dystrybucja wiedzy o literaturze, decyzje, jak w jej zakresie edukować, nie znalazły się raczej w dobrych rękach. A oddolne, skromne inicjatywy upowszechniania wiedzy łatwo dyskredytować, używając słów: „pokątne”, „samozwańcze” i „domorosłe”. Salon triumfuje nad śmietnikiem.

Czytając najnowszą książkę Macieja Urbanowskiego, najwybitniejszego z żyjących polskiego krytyka literackiego po odejściu Tomasza Burka, odnosi się wrażenie porządku. Przypominają się i jak gdyby wchodzą na swoje miejsce formuły krytyczne („czarna dziura lat osiemdziesiątych”) i najważniejsze książki sprzed czterdziestolecia: Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Marka Nowakowskiego, Andrzeja Kijowskiego, Leszka Kołakowskiego i innych. Mimo powiedzenia Inter arma silent musae literatura lat stanu wojennego rozwijała się nieźle. Było to zasługą emigracji, ale także niezależnego, formalnie nielegalnego, zatem represjonowanego, tzw. drugiego obiegu wydawniczego. Podówczas, za życia Jana Pawła II, instytucje kościelne były otwarte dla środowisk twórczych.

Przypominają się najlepsze książki tamtych czasów, sylwetki bohaterów formatu ks. Jerzego Popiełuszki, których nie można zamknąć tylko w przeszłości. Omówione zostały kręgi problemów, które poruszano w latach osiemdziesiątych. Literatura małych ojczyzn, tematy żydowskie, Kresy – składały się na relatywnie nowe zagadnienia, przedtem niecenzuralne lub źle widziane. Oddano sprawiedliwość niedocenianym pisarzom, takim jak Kazimierz Braun, Stanisław Bieniasz, Jerzy Gizella. Nie zabrakło miejsca dla kontrowersyjnej Anny Bojarskiej, natomiast wciąż brak Stanisława Srokowskiego. Jego powieść Repatrianci ukazała się w 1988. https://encysol.pl/es/encyklopedia/biogramy/18783,Srokowski-Stanislaw.html

Opublikowano już antologie poezji stanu wojennego. Autor wymienił kilka – z 1982, 1994, 2010, 2014 i 2022 roku. Odnotował też wiele interesujących tomów pojedynczych poetów, m.in. Marka Baterowicza Z tamtej strony drzewa (Melbourne 1992). Są obecne dzieła twórców o niekwestionowanym miejscu w historii literatury niejednego okresu, takich jak: Miłosz, Herbert, Białoszewski, Szymborska, Bryll, Ficowski, Filipowicz, Międzyrzecki, Miłobędzka, Nowak i młodszych, jak Lipska, Barańczak, Krynicki, Kornhauser, Maj, Markiewicz, a także najmocniej kojarzonych z kryzysem lat osiemdziesiątych XX wieku, tak różnych, jak: Jacek Bierezin, Jarosław Broda, Lech Dymarski, Jerzy Gizella. Kompendium wiedzy o dziewięciu latach brzemiennych w wydarzenia nie tylko intelektualne, artystyczne, literackie – uwzględnia poezję, prozę narracyjną, dramat i szeroko pojętą eseistykę. Literatura – co w różnym stopniu bywa uświadomione, ale pozostaje faktem – to crème de la crème życia umysłowego. Dlatego powinna znajdować się w centrum uwagi każdego wykształconego i odpowiedzialnego człowieka. To nie zabawa ani nie sposób na łatwy zarobek dla marnych karierowiczów.

Emblematyczny dla przesilenia schyłku PRL, kiedy już zakazane prawdy można było poruszać, był Weiser Dawidekjako ktoś, kto więcej wie – to tytułowy bohater słynnej powieści Pawła Huelle. Anna Kamieńska, Leszek Elektorowicz, Barbara Sadowska, Jan Twardowski, niezapomniany Jan Polkowski – lektura historycznoliterackiej narracji Macieja Urbanowskiego zamienia się w reminiscencje z czasów młodości. Ze względu na drastyczny, niestroniący od wulgaryzmów, język prozy ostatnich kilku dziesięcioleci, nie spodziewajmy się niedzisiejszej delikatności. Zwłaszcza w cytatach razi brutalność obrazowania i metaforyki, na przykład „Kontrrewolucyjna szopka pod batutą klechów”, „Sztubaków banda cały kraj we krwi chce utopić” lub „Gówniarze, faszyści i szczeniaki”. Mimo to z więzień, oporu, codziennego strachu, wyłaniają się wysublimowane doświadczenia Boga, Europy, przemiany epoki.

Omawiane opracowanie zachowuje niezwykłą lojalność wobec dokonań poprzedników. Opinie krytyków, także tych, z którymi autor raczej by się nie zgodził, są jednak przytaczane. Podobnie dobór uwzględnionych utworów w żaden sposób nie ogranicza się do nazwisk, które spotyka się na łamach dwumiesięcznika „Arcana”, choć badacz należy do ich kolegium redakcyjnego. Recenzenci uznali tę cechę ujęcia tematu za jej zaletę, chwalili obiektywizm i bezstronność.

Książka nie jest przeznaczona do sprzedaży. Można ją natomiast za darmo pobrać w postaci elektronicznej ze strony (www) Instytutu Dziedzictwa Solidarności.

Maciej Urbanowski, Literatura stanu wojennego 1981-1989, Instytut Dziedzictwa Solidarności, Gdańsk 2025.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *