Krok po kroku ku przepaści

Nauczyciele, powiedzcie „nie” rewolucji w oświacie!

Destrukcja, rozpoczęta przez minister Barbarę Nowacką na wiosnę 2024 roku w MEN, grozi obecnie całkowitym załamaniem się systemu polskiej oświaty i procesu dydaktycznego w szkołach.

Rozpoczęło się od zakazu zadawania i oceniania prac domowych oraz usunięcia 20% podstawy programowej z 18 przedmiotów. Upadł na szczęście – dzięki determinacji połączonych sił wielu środowisk i powstaniu Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły – plan seksualizacji uczniów poprzez wprowadzenie edukacji zdrowotnej. Ponad 70% rodziców świadomie wypisało swoje dzieci z tego – na razie – dobrowolnego przedmiotu, choć przewidywać należy presję na jego uobowiązkowienie.

Niestety powiodło się wprowadzenie edukacji obywatelskiej, która wyparła krzywdząco upolityczniony HiT. Przedmiot ten zmierza ku formatowaniu uczniów oraz wychowywaniu zagorzałego unijczyka, zamiast polskiego patrioty. Taki to będzie „obywatel”.

Wszystkiemu towarzyszy metodyczna dyskryminacja uczniów uczęszczających na religię – aż do zabrania im 50% lekcji z tego przedmiotu w bieżącym roku szkolnym 2025/2026 – i masowe zwolnienia katechetów, których najpierw wręcz namawiano do prowadzenia ideologicznej i szkodliwej moralnie edukacji zdrowotnej.

Pod pozorem nowoczesności i zerwania ze stereotypami rząd – rękoma Nowackiej – zabiega o pełną bolszewizację polskiej szkoły i wcielenie marksistowskich zasad. Model ten przejawia się wrogością wobec przekazywania wiedzy opartej na faktach oraz wobec chrześcijańskiego światopoglądu i narodowej tradycji, a zarządzanie programami nauczania i wykształcenie kadr powierza Brukseli. Celem jest wprowadzenie Polski do Europejskiego Obszaru Edukacji. I to według planów – już w 2026 roku.

Edukacja włączająca jako koń trojański

Mimo protestów związków zawodowych i indywidualnych nauczycieli edukacja włączająca nadal zalewa polski system oświaty. Efektem jest ucieczka rodziców do edukacji domowej i szkół niepublicznych, o ile tylko się da…

To skutek fali inkluzji, czyli włączania do systemu wszelkich „neuroróżnorodnych” przypadków oraz dzieci migrantów – bez logiki i dbałości o efekt edukacyjny, za to z ideologicznym szyldem, iż „edukacja włączająca” nie stygmatyzuje, nie dyskryminuje, a zapewnia równość i jednakowe szanse każdemu. Nie wszyscy wiedzą, że do szkół masowych mogą obecnie uczęszczać także uczniowie nieprzystosowani społecznie, łamiący wszelkie zasady współżycia społecznego i żyjący na granicy – lub poza nią – świata przestępczego. Inkluzja nie wyklucza nikogo!

Promocji edukacji włączającej służą gigantyczne środki unijne oraz z UNICEF. Nowy typ placówek – Specjalistyczne Centra Wspierania Edukacji Włączającej są nastawione na krzewienie inkluzji, głównie za środki z UE. Wartość projektu w tym roku wynosi 221.970.514,46 zł. Polega on najogólniej na przeorientowaniu się placówek specjalnych – z uczniów, którzy w nich są i dla których istnieją te szkoły oraz przedszkola – na pomoc dla szkół ogólnodostępnych, włączających wszystkich bez wyjątku do zwykłych klas.

Odessana energia i czas pedagogów specjalnych jako ekspertów ma posłużyć ratowaniu szkół masowych, w których zalew dzieci z orzeczeniami i migrantów, przyjętych w nadmiarze i z gorliwością ideologicznie zaczadzonych, zdestabilizował nauczanie i wychowanie. Odbywa się to kosztem uczniów ze szkół specjalnych, gdyż to nie oni mają być beneficjentami projektu! Inkluzja coraz powszechniej służy włączaniu uczniów imigrantów, a nie polskich dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, co wskazuje na faktyczne intencje przepływu środków z UE.

Tylko umocnienie szkół specjalnych, poradni, urealnienie orzecznictwa i w razie potrzeby, tworzenie mini zespołów specjalnych w szkołach masowych – bez udawania, że możliwe jest realizowanie jednoczesnej nauki wszystkich w jednej klasie – jest remedium na obecny stan zapaści. Obecnie poszkodowani są wszyscy uczniowie: i w normie, i z orzeczeniami, i wybitnie zdolni – dla których już nie istnieje żadna oferta rozwoju i indywidualnej ścieżki kształcenia.

Niestety MEN brnie w te szkodliwe rozwiązania. Już od kwietnia we wszystkich szkołach i wobec wszystkich uczniów ma obowiązywać ocena funkcjonalna, czyli narzędzie dotychczas stosowane w szkolnictwie specjalnym. Na razie w połączeniu z tradycyjnym systemem oceniania, ale po tym „pilotażu”, co może czekać nauczycieli od września? To gigantyczna sprawozdawczość i biurokracja. Czy jest niezbędna wszystkim dzieciom? Czy wszyscy mają specjalne potrzeby? Ocena sprawdza nie wiedzę, a funkcjonowanie dziecka w szkole, rodzinie i środowisku – i to także rodzina ma być poddawana „ocenianiu” i instruowaniu, jak poprawić ewentualne błędne zachowania.

To naruszenie praw rodziców, inwigilacja rodzin i przekroczenie prawa, gdyż wrażliwe dane o dziecku i jego rodzinie mają trafiać na centralną platformę cyfrową i być udostępniane nieznanym podmiotom, także zagranicznym. Czy ktoś o tym wie w Polsce? Czy protestuje?

Jednocześnie coraz częściej wymaga się od nauczyciela stosowania kolejnego narzędzia inkluzji – projektowania uniwersalnego. Tym pojęciem w edukacji określa się zasady opracowywania programów nauczania i scenariuszy zajęć, które – według utopijnej teorii – umożliwiają ich realizację bez względu na stan zdrowia uczniów, ich możliwości psychofizyczne, rodzaj dysfunkcji, stopień umiejętności posługiwania się językiem polskim czy pochodzenie etniczne. W praktyce projektowanie uniwersalne rozmiękcza wymagania, zmusza nauczyciela do uwzględniania subiektywnych potrzeb każdego ucznia, rezygnacji z weryfikacji wiedzy i realizacji podstaw programowych, czyli – dekonstruuje cały proces kształcenia!

Niebezpieczny zapis o wymaganym projektowaniu uniwersalnym znaleźć można między innymi w projekcie podstawy programowej z języka polskiego w podrozdziale „Warunki i sposób realizacji podstawy programowej z języka polskiego”.

To jeden z najnowszych pomysłów minister Barbary Nowackiej. Oto metodą rozporządzeń, po wecie Prezydenta Karola Nawrockiego dotyczącym nowelizacji zmian Prawa oświatowego, chce ona uparcie wprowadzać swój szkodliwy zamysł – Reformę 26.Kompas Jutra.

Projekt zepsucia polskiej szkoły sięga zenitu! Temu służą zmiany podstaw programowych, także z zapisami o projektowaniu uniwersalnym.

Sprzeciw nauczycieli jest konieczny!

Rozpoczął się kluczowy rok 2026zakulisowych matactw w strukturze przedmiotów. Podziały w szkole podstawowej na etapy – przyroda kosztem nauczania biologii, chemii, fizyki i geografii, w podstawach programowych – okrajanie godzin, ideologizacja poprzez edukację klimatyczną, w systemie oceniania – przymus oceny funkcjonalnej, projekt likwidacji ocen z zachowania. Wcielany jest neomarksistowski plan pod szyldem „reformy oświaty”, realizowanej przez Instytut Badań Edukacyjnych, pod dyktat UNICEF i Agencji UE oraz w dużej mierze za środki płynące spoza Polski.

Żadna z powyższych zmian nie byłaby i nie będzie możliwa bez kadr wcielających je w życie – dyrektorów i nauczycieli. Obecnie to oni powinni stanąć na straży normalności w szkołach i tego, by nie zamieniły się one w świetlice terapeutyczno-wychowawcze, czy nawet – jak sygnalizują niektórzy nauczyciele – w „poprawczaki”, utożsamiane potocznie z agresją, chaosem, eskalacją problemów wychowawczym i bardzo niskim poziomem nauczania.

Demontaż polskiej oświaty przeprowadzany przez MEN od grudnia 2023 roku przywodzi na myśl podejrzenie o sabotaż – tak jest planowy, konsekwentny i perfidny. Powstrzymajmy ten proces w zjednoczonym sprzeciwie, z odwagą i myślą o odpowiedzialności za najmłodsze pokolenia Polaków i za przyszłość naszej Ojczyzny.

Takie są Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.

Czy o tym pamiętamy?

www.ratujmyszkole.pl

www.takdlaedukacji.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *