Niepodległość 2025

„Spojrzał Bóg na ucisk swojego ludu w niewoli, wysłuchał jego jęczenia, zlitował się i stanął po naszej stronie, aby skruszył nieznośne nam więzy i oddał nam wolną, niezależną i zjednoczoną ziemię ojców naszych”. To słowa kard. Aleksandra Kakowskiego, który nazajutrz po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku pisał w swoim liście do wiernych. Trudno byłoby zrozumieć to wydarzenie jedynie w kategoriach zwykłej historycznej przyczynowości.

Ten akt sprawiedliwości dziejowej był skutkiem nie tylko sprzyjającej sytuacji politycznej, ale przede wszystkim owocem zmagania się całego narodu o zachowanie tożsamości i duchowej wolności przez całe dziesięciolecia niewoli. Był owocem dążenia do posiadania suwerennego państwa, które dla Polaków istniało jedynie w marzeniach, przekazach rodzinnych i w modlitwie.

W okresie niewoli wielu podejmowało trud przymusowej emigracji, wielu ginęło przelewając krew w kolejnych powstaniach, walcząc w obcych armiach i na różnych wojennych frontach. Ale też wielu naszych rodaków poświęcało sprawie odzyskania niepodległości swoje talenty, poświęcało swoje siły i wytężoną pracę. Wspomnieć wypada ludzi polskiej kultury: pisarzy, poetów, malarzy, muzyków. Tych, którzy pisali ku pokrzepieniu serc i tych, którzy poprzez wizualizację przypominali wspaniałe dzieje naszego narodu, ale także tych, których dźwięki muzyki rozbudzały wyobraźnię tęsknoty za utraconym narodowym dobrem – Ojczyzną.

I przyszła wolność, która stała się darem i błogosławieństwem, która stała się błogosławionym darem i radością Narodu. To symboliczna data 11 listopada 1918 roku. To w tym dniu Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad wojskiem, a trzy dni później władzę cywilną. To on miał za zadanie scalić to, co przez ponad wiek naszej mrocznej historii przez zaborców zostało podzielone. Scalić polskie życie na polskich ziemiach, odzyskać dawny blask Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i przywrócić Polakom i Polsce właściwe miejsce w Europie i świecie.

Ale wróg nie śpi i podstępnie działa. Dwa lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości pozwolił sobie na szarże ideologiczną poprzez zbrojny atak, by zrealizować plan wciąż żywy we współczesnej myśli politycznej Rosji i akceptowany przez obecne elity europejskie, ogniskujący się wokół niedawnego stwierdzenia Miedwiediewa „komunizm od Władywostoku po Lizbonę”. To, co w latach dwudziestych ubiegłego wieku wydawało się bolszewicką mrzonką wręcz utopią powstrzymaną przez Polaków w Cudzie nad Wisłą, to dzisiaj – z usilną akceptacją struktur unijnych, zdominowaną według lewackiej zasady marsz przez instytucje – realizowane jest w formule niszczenia europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej.

Dzisiaj w imię nowoczesności wprowadza się cywilizację śmierci, przed którą przestrzegał św. Jan Paweł II. Dawniej przez polski dom nie mogła przejść myśl o unicestwieniu życia ludzkiego w imię wolności kobiet, a tym bardziej o braku szacunku dla osób starszych, by wykluczać ich ze społeczności rodzinnej poprzez eutanazję. Dzisiaj odpowiednie ustawodawstwo daje taką możliwość w niektórych państwach. Ale to nie jest nowoczesność. To jest czysty doktrynalny bolszewizm. Bolszewizmem jest oddawanie głosów na tych, którzy tak myślą a chcą nas reprezentować w polityce. Progu polskiego domu nie mógł przekroczyć ten, kto jawnie opowiadał się po stronie zaborców, po stronie wrogów Polski i przyjmując ich doktrynę polityczną usłużny im był, bo traktował polskość jako nienormalność. Taki nie mógł przekroczyć progu polskiego domu, chyba że gwałtem.

Przeżyliśmy dwa totalitaryzmy: niemiecki hitleryzm i sowiecki komunizm. Daliśmy sobie radę z nimi, choć przelało się wiele polskiej krwi. Polaków można uśpić, ale nie można odebrać im wolności, bo ten gen głęboko zakorzeniony jest w naszym narodowym życiu.

Pokonaliśmy okowy hitleryzmu, zrzuciliśmy kajdany komunizmu a wciąż mamy zdrajców Ojczyzny, którzy wrocławski Most Grunwaldzki chcą zmienić na niemiecką nazwę, a w Sali Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego ponownie powiesić portret pruskiego cesarza, choć przy jej powstawaniu zawisł na krótko portret austriackiego cesarza Leopolda. Zakłamywanie historii, w tym polskiej historii. A czemu ma służyć ograniczanie w szkołach godzin lekcji historii? Demokracji? Liberalnej demokracji, która bez wartości chce zająć miejsce Boga i o wszystkim, i za wszystkich decydować? Wtedy to nie jest demokracja. Walczącej demokracji? Ta z kolei jest mutantem współczesnego totalitaryzmu.

Uderzanie w tradycyjny model rodziny, zniekształcanie obrazu małżeństwa poprzez tworzenie modelu związków jednopłciowych. Nowoczesność? To ideologiczny obłęd.

Ośmieszanie postaw patriotycznych w imię budowania uniwersalnego państwa pod egidą jednego tylko narodu. Rasę panów przeżywaliśmy w czasie II wojny światowej i tej lekcji z historii nie chcemy powtarzać.

O jaką Polskę dzisiaj walczymy, o jaką Polskę dzisiaj zabiegamy? Lekceważąc przeszłe dzieje naszej Ojczyzny i Narodu, w teraźniejszości depcząc wszelkie zasady wynikające z tradycji i naszej kultury, w przyszłości możemy stracić wszelkie prawa do samostanowienia. Nie pozwólmy ponownie zniewolić naszych umysłów.

Poeta pisał: Święta miłości kochanej Ojczyzny, czują Cię tylko umysły poczciwe…

Oby tych umysłów poczciwych, które kochają Ojczyznę i dla niej się poświęcą nie brakowało i dzisiaj.

Dlatego wdzięczni minionym pokoleniom za wywalczoną wolność pamiętamy i o nich, o ich patriotycznych zrywach, o ich tułaczce emigracyjnej i o Niepodległej. Niech trwa. A Bóg Polsce i Polakom niech błogosławi. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *