W Warszawie 30 września, jak co roku, rodzina i członkowie Stowarzyszenia Solidarność Walcząca spotkali się przy grobie śp. Kornela Morawieckiego na Powązkach. Na krótką modlitwę oraz złożenie wieńców i zniczy przybył również premier Mateusz Morawiecki.



W tym samym dniu o godzinie 17 zostały złożone kwiaty pod tablicą upamiętniającą Kornela na dziedzińcu byłego więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, zaś o godzinie 17.30 odbyła się Msza święta w sali więzienia. We mszy uczestniczyli m.in. Mateusz Morawiecki, siostra Kornela Zofia oraz bratowa. Byli również Dyrektor Muzeum Więźniów Politycznych pani Adrianna Garnik, kapelan Muzeum ksiądz Tomasz Trzaska, kapelan Prezydenta RP ksiądz Jarosław Wąsowicz oraz dość liczne grono działaczy Solidarności Walczącej i SSW.








We Wrocławiu mszę świętą w intencji śp. Kornela Morawieckiego o godz. 12.00 odprawili w kościele pw. Karola Boromeusza franciszkanie. Natomiast po południu o godzinie 19.00 w Klubie Muzyki i Literatury miał miejsce Wieczór pamięci „Niosę Ciebie Polsko” z udziałem wielu przyjaciół oraz córek przywódcy SW Marty i Marii Morawieckich. Była okazja obejrzeć film dokumentalny Jacka Jaśkiewicza oraz Mateusza Jerzmańskiego: „Rób co chcesz, aby zaszkodzić komunie”. Zebranym towarzyszyły pieśni Wojtka Popkiewicza oraz wspomnienie Kornela przywołane przez Stanisława Srokowskiego. Prowadząca wieczór Marta Morawiecka zwróciła się do zebranych: mam taką prośbę do Państwa, aby powiedzieć jedno lub kilka słów, które Państwu przychodzą do głowy, gdy myślicie o moim Ojcu. Część wypowiedzi cytujemy poniżej. Spotkanie urozmaiciło wspólne odśpiewanie ulubionej piosenki Kornela „Grosza nie mam” a na zakończenie zabrzmiała „Rota”.
Prawda i odwaga.
Zwolennik dzielenia się
Wielkie serce.
Miłość ojczyzny.
Szanował ludzi.
Bezkompromisowy.
Patriotyzm działania – słów i czynów.
Bystry poszukiwacz
Skromny i szlachetny.
Uśmiechnięty.
Inni ludzie, niezależnie czy to byli młodzi czy starsi, z niego czerpali.
Słuchacz.
Naiwny. A przy tym wielki.
Tajemniczość.
Ciągle dający nadzieję.
Nie miałem okazji poznać wcześniej Kornela. Spotkałem go dopiero po 1989 roku. No i to spotkanie wyglądało tak, jakbyśmy się znali od dziecka.
Był wizjonerem.
Myślę, że każdy, kto chociaż trochę z Kornelem miał do czynienia, to wie, że jego wizje były do gwiazd. Z ziemi do gwiazd. Można by tu długo o tym mówić.
Ciepła sympatia dla ludzi.
Zawsze opanowany.
Swoboda ducha.
Odwaga, skromność, empatia.
Uparciuch, ale nie narzucający się.
Oddziałujący przez przykład, a nie przez oczekiwania czy żądania.
Poczucie humoru, autoironia, potrafił rozśmieszyć do łez.
Niezależność ducha.
Solidny. Kiedy był umówiony na spotkanie, wracał skądś bardzo zmęczony. Mimo wszystko przyszedł. Dowiedziałem się potem, że był bardzo chory.
Miał całą Polskę na głowie, a tak pięknie wychował swoją rodzinę, córki.
(Marta: To przede wszystkim naszej Mamy zasługa.)
Tak sobie myślę, że gdyby był historykiem, to nie byłby tak skuteczny.
Osoba, która kochała ludzi. Tak naprawdę kochała.
Konsekwentnie dążył do wyznaczonych celów.
Ja bym powiedział słowo – zwyczajność.
Wujek filozof. Znam Kornela z czasów mojej młodości. Ukrywał się u moich rodziców. I stąd – wujek. A filozof, to później. Spotkałem go kiedyś na ulicy i mówię: cześć wujku, co tu robisz? A on akurat udzielał wywiadu telewizji i mówił, że kandyduje na prezydenta. I wtedy drugi raz się z nim związałem. I stąd – filozof.
Miałem przyjemność obserwować Kornela w czasie, gdy koledzy z Solidarności Walczącej zakładali Stowarzyszenie Solidarność Walcząca. I było widać, jakim autorytetem cieszył się wśród tych ludzi. Jak Kornel mówił, jak go słuchali. Ale znowu, jak Kornel wygłaszał jakąś tezę, można było się z nim nie zgodzić. Można było z nim polemizować. I mało tego, człowiek się nigdy nie czuł w jego towarzystwie zignorowany. W tym sensie, że można było się z nim spierać i się z nim nie zgadzać, a on słuchał i próbował zrozumieć.
Marysia Morawiecka: Pan Stanisław Srokowski powiedział, że Kornel był wielki duchem. Ja chcę dopowiedzieć, że Ojciec miał wielki, nieprzeciętny umysł, szerokie horyzonty i niegasnącą ciekawość świata. Tatę zawsze pochłaniały sprawy wielkiej wagi. Z dzieciństwa pamiętam, jak bawił się trochę ze mną, ale jednocześnie coś czytał. Brakowało mi go bardzo. Tylko raz widziałam się z nim w ciągu siedmiu lat jak się ukrywał. Brakuje mi go teraz. Tato kochał Polskę i dokonał wielkich rzeczy dla niej. Kochał też nas, najbliższą rodzinę, na swój sposób, ale Polska była dla niego najważniejsza.
PRZYPOMINALIŚMY. Stanisław Srokowski na FB
Wczoraj, 30.09.25, w Klubie Muzyki i Literatury, z okazji 6. rocznicy śmierci, wspominaliśmy śp. Kornela Morawieckiego, twórcę „Solidarności Walczącej”, a prywatnie mojego przyjaciela z czasów stanu wojennego i późniejszych, kiedy się i u mnie ukrywał. Brakuje dzisiaj jego głosu w rozchwianym świecie polskiej polityki. Kiedyś twardo wygarnął, co myśli o Okrągłym Stole i Wałęsie. Pamiętamy jego piękne i mądre wystąpienie w sejmie, jako Marszałka Seniora. Jego córka, Marta, redaktorka naczelna ważnego dwutygodnika „Prawda jest ciekawa” przedstawiła ciekawy film obrazujący drogę polityczną Kornela. Były wspomnienia i liczne rozmowy poświęcone Kornelowi. Sala pełna ludzi. Sensownie, mądrze spędzony czas. A na jednym ze zdjęć z końca lat 80. XX wieku widać Kornela w moim domu, w otoczeniu członków SW, m.in. Andrzeja Kołodzieja, Hani Łukowskiej-Karniej, przedstawicielki SW w Kanadzie, przedstawiciela SW z Anglii oraz konspiratorów ze Wschodu. Pamiętajmy o ludziach, którzy chcieli wolnej, niepodległej i suwerennej Polski. I walczyli o nią, płacąc wysoką cenę!
Mateusz Morawiecki wpis na FB
Sześć lat temu odszedł mój Ojciec – człowiek, który udowadniał, że można skutecznie podejmować się dużych spraw na przekór wszelkim okolicznościom.
Kiedy w Marcu 1968 nie znalazł innego sposobu powielania ulotek – tekst fotografował i wraz z przyjaciółmi na światłoczułych kartkach wywoływał w domowej ciemni. Dążąc do przełamania komunistycznego monopolu informacji a mając ograniczony dostęp do powielaczy – zaczął upowszechniać technikę nie wymagającą posiadania kosztownego sprzętu. Owocem tego były setki konspiratorów wyposażonych w sitodrukowe ramki i setki tytułów gazetek ukazujących się w kilku – lub kilkudziesięciotysięcznych nakładach. Drukował gazetki w języku czeskim, rosyjskim, litewskim i w językach innych narodów zniewolonych tym samym totalitaryzmem. Już pierwszego dnia stanu wojennego uruchomił wydawanie podziemnego „Z Dnia na Dzień”, którego kolejne numery ukazywały się trzy razy w tygodniu w ilości już w grudniu 1981 sięgającej stu tysięcy egzemplarzy i dostępnego w całej południowo-zachodniej Polsce. Także w pierwszych już dniach stanu wojennego zespół jego radiowców przeprowadził pierwsze emisje, które jako Radio Solidarność Walcząca emitowało potem setki audycji z dziesiątek nieuchwytnych dla bezpieki nadajników. Wszystko to było możliwe między innymi dzięki także uruchomionemu w najmroczniejszych dniach Grudnia 1981 nasłuchowi wszystkich częstotliwości wykorzystywanych przez służby reżimu. Ten konspiracyjny kontrwywiad umożliwiał śledzenie i przewidywanie działań aparatu inwigilacji i represji.
We wszystkich swych wypowiedziach i wspomnieniach mój Ojciec zawsze zasługi w walce o wolną Polskę przypisywał licznym drukarzom, radiowcom, kolporterom, kurierom i innym ludziom niepodległościowej konspiracji. I ja tym wpisem chciałbym oddać im hołd. Hołd tysiącom bezimiennych drukarzy, twórców i kolporterów, którzy tak wiele zrobili dla naszej wolności i niepodległości.
Mój Ojciec na wiele sposobów udowadniał, że miarą wartości sprawy, za którą walczysz, jest liczba i siła twoich wrogów, że wielkie cele można osiągać na przekór nawet największym przeciwnościom. Jestem mu wdzięczny za bardzo wiele, w tym za dobitne udowodnienie tej właśnie prawdy.