Groźba analfabetyzacji zawisła nad polską szkołą

Resort edukacji pod rządami Barbary Nowackiej wychowuje współczesnych analfabetów! Dokonuje się to poprzez drenaż podstawy programowej, obniżanie wymagań i marginalizację języka polskiego w nauczaniu szkolnym oraz usunięcie kulturotwórczej roli języka polskiego, budującej narodową tożsamość.

Od 1 września 2026 roku szkoła ma być inna od obecnej. Zdaniem twórców Reformy 26. Kompas Jutra uczniom wystarczy komunikacja na poziomie podstawowym. Po raz pierwszy w powojennej historii Polski pokolenie dzieci będzie gorzej wykształcone od pokolenia ich rodziców. I to znacznie! Nie ma na to zgody polskich rodziców i nauczycieli, i to nie tylko polonistów!

List od Prezydenta czyta Barbara Socha, 14 czerwca 2026 roku.

„Cieszę się, że są w Polsce ludzie gotowi upominać się o jakość kształcenia, prawa rodziców oraz wychowawczą rolę szkoły. Państwa zaangażowanie pokazuje, że los polskiej edukacji nie jest obojętny obywatelom świadomym odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej. Dzisiejsze spotkanie to nie radosna manifestacja, lecz wyraz odpowiedzialności za przyszłość polskich dzieci i młodzieży” – te słowa Prezydent RP Karol Nawrocki skierował do uczestników Manifestacji „Dobra szkoła – silna Polska” w dniu 14 czerwca br. w specjalnym liście. Odczytała go ze sceny pod pomnikiem Mikołaja Kopernika doradca Prezydenta RP Barbara Socha.

Oskarżamy MEN o świadome wynaradawianie polskich uczniów oraz o ich systemową analfabetyzację, która grozi dzieciom po wprowadzeniu założeń Reformy26.Kompas Jutra.

W zatwierdzonej przez Barbarę Nowacką podstawie programowej następuje zrównanie polszczyzny z językami obcymi, mniejszości narodowych i regionalnymi w podstawie programowej – a nawet umniejszenie ich roli – poprzez ograniczenie funkcji polszczyzny do jednej z wielu form komunikacji. Obserwować można rezygnację z ćwiczenia polskiej ortografii, wypowiedzi w mowie i piśmie. A może – po transformacji cyfrowej zapowiedzianej przez MEN – ikony na ekranie smartfona zastąpią litery polskiego alfabetu i powszechnie zapanuje współczesne pismo obrazkowe?

Dla nauczycieli polonistów najbardziej bolesna jest likwidacja kanonu lektur do klasy 6. włącznie – nie będzie spoiwa i kodu kulturowego łączącego Polaków. „Reformę” Nowackiej cechuje całkowita rezygnacja z Pana Tadeusza w nauczaniu szkolnym, z powieści Sienkiewicza czy z Zemsty Fredry. Pozostawienie zaledwie 3 dłuższych lektur w klasie 7. i 8. to jawna kpina z języka ojczystego i kadry pedagogicznej, gdyż tylko one będą podstawą egzaminu kończącego ośmioletnią naukę w szkole.

Szczególnie groźne – choć niedoceniane – jest wpisanie do podstawy programowej z zakresu języka polskiego projektowania uniwersalnego jako koniecznej metody stosowanej przez nauczycieli. Jest to ukryte wymuszenie upowszechnienia ideologicznego narzędzia edukacji włączającej i zamach na zagwarantowaną w Karcie Nauczyciela autonomię w zakresie stosowania metod nauczania.

Czy ktoś rozpozna Adama Mickiewicza w tych koślawie skleconych zdaniach?

W karczmie „Rzym” jest zabawa. Jest bardzo głośno. Ludzie tańczą, piją, żartują. Twardowski siedzi przy stole i robi czarodziejskie sztuczki. Zamienił żołnierza w zająca. Zamienił prawnika w psa. Nalał z głowy szewca wódki. Twardowski pił wódkę, gdy nagle z kieliszka wyskoczył diabeł.

To 8 strof Pani Twardowskiej w wersji ETR, czyli tekstu easy to read [tekstu łatwego do czytania]. Właśnie to narzędzie wymagane jest według założeń „reformy” od polonistów w ramach projektowania uniwersalnego podczas lekcji języka polskiego, wówczas, gdy uczeń ma indywidualne potrzeby edukacyjne, czyli po prostu sobie nie radzi. To zaplanowane równanie w dół i oswajanie z karykaturą literatury.

Na specjalnej Zintegrowanej Platformie Cyfrowej podobnych tekstów ETR są już dziesiątki. Do platformy nader często odwołuje się resort edukacji jako do znakomitej pomocy metodycznej dla nauczycieli. Nikt nie kwestionuje zasadności pomocy na przykład dzieciom niesłyszącym i tekstów przekazywanych na nagraniach w języku migowym, jednak czy każdy uczeń z dysfunkcjami intelektualnymi musi realizować ten sam program, co uczniowie w pełni sprawni? I to w tym samym czasie, na tej samej lekcji, w tym samym zespole? Absurdy edukacji włączającej uniemożliwiają przekazywanie wiedzy uczniom bez dysfunkcji. Na manifestacji jedna z nauczycielek słusznie porównała inkluzję do współczesnej dżumy.

Jako ilustrację antynarodowej i antyedukacyjnej linii Barbary Nowackiej trzeba przytoczyć ostatni z 8. celów kształcenia wymienionych w podstawie programowej języka polskiego w klasach 4-6, który jako jedyny mówi w ogóle o związku języka ojczystego z tożsamością:

„Autorefleksja i budowanie tożsamości osobistej oraz wspólnotowej, w odniesieniu do kultury lokalnej, narodowej, europejskiej i światowej, z uwzględnieniem wpływu człowieka na środowisko oraz klimat”.

Tożsamość roztopiona w lęku o planetę? To po prostu skandal, któremu należy przeciwstawić żądanie rodziców powrotu normalności w nauczaniu języka ojczystego. Ale „środowisko i klimat” to także hasła obecne na odrzuconej przez 70% rodziców edukacji zdrowotnej. Nadal nie ma przyzwolenia na przymusowość tego szkodliwego i ideologicznego przedmiotu, pełnego frazesów o równości i zdrowiu, z tranzycją i rozseksualizowaniem w tle! Rodzice powinni wytrwale bronić swoich konstytucyjnych praw do pierwszeństwa wychowawczego i składać odnośne oświadczenia w szkole.

Tylko zdrowy rozsądek i uczciwość nauczycieli oraz troska świadomych rodziców mogą ocalić przyszłe pokolenia Polaków przed zaplanowaną demoralizacją, wynarodowieniem i ogłupieniem.

www.ratujmyszkole.pl

Zdjęcia: https://www.ratujmyszkole.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *