Swego czasu Wojciech Młynarski śpiewał tak:
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
Wysłuchajcie więc państwo ballady
O tak zwanym najdzikszym zachodzie:
Miasto było tam, jakich tysiące,
Wokół preria i skały naprzeciw,
Jak gdzie indziej świeciło tam słońce,
Marli starcy, rodziły się dzieci.
I tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
Jeden szeryf na jednego mieszkańca.
Konsekwencje ten fakt miał ogromne,
Bo nikt w mieście za spluwę nie chwytał
I od dawna już każdy zapomniał,
Jak wygląda prawdziwy bandyta.
Choć finanse poniekąd leżały,
Gospodarka i przemysł był na nic,
Ale każdy, czy duży, czy mały,
Czuł się za to bezpieczny bez granic.
Bo tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał,
Jeden szeryf na jednego mieszkańca.
Jeśli państwa historia ta nudzi,
To pocieszcie się tym, że nareszcie
Którejś nocy krzyk ludzi obudził:
„Bank rozbity! Bandyci są w mieście!”
Dobrzy ludzie, na próżno wołacie,
Nikt nie wstanie, za spluwę nie chwyci,
Skoro każdy świadomość zatracił,
Czym się różnią od ludzi bandyci.
A tym tylko od innych różni się ta ballada,
Że w tym mieście, gdzieś na prerii krańcach,
Na każdego człowieka nagle strach upadł blady,
Od szeryfa do zwykłego mieszkańca.
Potwierdzają to setne przykłady,
Że westerny wciąż jeszcze są w modzie,
Wysłuchaliście państwo ballady
O tak zwanym najdzikszym zachodzie.
Miasto było tam, jakich tysiące,
Ludzkie w nim krzyżowały się drogi,
Lecz nie wszystkim świeciło tam słońce,
Bo bandyci krążyli bez trwogi.
Wyciągnijmy więc morał w tej balladzie ukryty,
Gdy nie grozi nam żadne rififi:
Że czasami najtrudniej jest rozpoznać bandytę,
Gdy dokoła są sami szeryfi.

Ta ballada Młynarskiego
Mówi nam dziś coś nowego:
W pewnym kraju gdzieś na Wschodzie,
Jest jak kiedyś było na Dzikim Zachodzie.
Państwo to, jakich są tysiące,
Lecz nie wszystkim świeci słońce.
Obowiązuje prawo, jak rozumie władza,
A te głównie przestępcom dogadza.
Doktryna Neumanna tych jegomości
Broni jak niepodległości.
Tu szeryfów za wielkie pieniądze
Zatrudnia się głównie w sądzie i rządzie.
Ich Ober-Szef ma dziwną mentalność,
Dla niego jego kraj to nienormalność.

Puenta tej ballady nasuwa się sama:
Nie daj Boże mieć szeryfa-drania.
Jak długo jeszcze będziemy gnębieni?
Pytają ludzie: czy to się kiedyś zmieni?
Zmieni się, z pewnością zmieni!
Prognozy mówią, że następnej jesieni.