Pokażemy światu, na co nas stać. Dogonimy tych najlepszych, których gonimy od 1000 lat!

Wystąpienie Mateusza Morawieckiego 25 kwietnia 2026 w ramach konferencji PiS

Znajdujemy się w momencie absolutnie przełomowym. Nasze położenie geograficzne od zawsze było dla nas zwykle przekleństwem, ale dzisiaj w tych czasach, ku których zmierzamy, ono nadal może być – albo przekleństwem, albo błogosławieństwem.

Możemy skorzystać na tym położeniu, ale żeby tak się stało, musi zaistnieć kilka warunków. Wśród tych warunków jest bardzo głęboki namysł i przebudowa naszego modelu, całej doktryny gospodarczej.

Wyjść należy od skrótowego przeglądu naszego dotychczasowego modelu. Opieraliśmy się przez te trzydzieści kilka lat, od wyjścia z poprzedniego systemu, o tak zwaną rentę demograficzną, o niskie koszty energii, o niestety niskie koszty pracy, ale także o otwarte rynki, o pracowitość, kreatywność Polaków, polskich przedsiębiorstw, o ten zew krwi, który zawsze w polskiej gospodarce był, w zasadzie niezależnie od systemu gospodarczego. Ale on się bardzo mocno uwolnił, pobudził do działania właśnie po 1989 roku.

Wreszcie rozwijaliśmy się w oparciu o cudze technologie – to będzie właściwe dopełnienie tych sześciu czy siedmiu podstawowych czynników naszego modelu gospodarczego. I chyba można bez większej przesady stwierdzić, że wszystkie one albo zaczynają działać przeciwko nam, albo skończyły się, albo powinniśmy sami chcieć, żeby się skończyły.

Kończą się

Po pierwsze renta demograficzna przekształca się w zapaść demograficzną, tragedię narodową, która jest przed nami i której możemy dać odpór między innymi poprzez to, że we właściwy sposób będziemy prowadzili nawę gospodarczą i wypracujemy taki zasób kapitałowy, który pozwoli nam zaproponować kolejne wielkie polityki pronatalne, prorodzinne. Bo nie można się poddawać. Musimy z tym walczyć.

Po drugie skończyły się niskie koszty energii w związku z zupełną zmianą systemów energetycznych na całym świecie i elektryfikacją wszystkiego. To jest mega trend, który idzie przez świat jak pożar w buszu, z tym musimy się zmierzyć i to będzie powodowało, że w najbliższym czasie bez przemodelowania systemu elektroenergetycznego nie tylko nie będziemy już dłużej mieli przewagi komparatywnej, ale będziemy mieli kulę u nogi, która utrudni nasz rozwój gospodarczy, między innymi choćby przez trudności w przyciągnięciu nowoczesnych inwestycji.

Zainteresowani tą tematyką wiedzą, że do takich inwestycji należą dzisiaj moce obliczeniowe, centra danych, to wszystko nad czym nadbudowywany jest software sztucznej inteligencji, uczących się maszyn i wszystkiego tego, co będzie determinowało wzrost gospodarczy, dynamikę tego wzrostu, a więc wielkie wyzwanie. Do tego jeszcze za chwilę nawiążę.

Niskie koszty pracy na skutek szybkiego wzrostu produktywności w Polsce, w szczególności w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wzrost produktywności. A trzeba wiedzieć, że produktywność jest prawie wszystkim w ekonomii. To ona, jej przyrosty – decydują o sile gospodarczej każdego państwa. A więc przyrosty produktywności musimy generować w oparciu o wysoko zarabiającą klasę pracującą, siłę roboczą. I dobrze, bo poprzez to zmniejszamy znacząco skłonność Polaków do emigracji, a jednocześnie czynimy nasze państwo bardzo dobrym miejscem do życia, takim, gdzie ta porównywalność do innych państw już osiąga jakieś całkowicie przyzwoite poziomy.

Wreszcie kolejny czynnik – ten, który w nowym algorytmie rozwoju musi ulec głębokiej zmianie – to korzyść osiągana przez nas z transferu know-how organizacyjnego, operacyjnego i technologicznego na przestrzeni ostatnich 30 lat. Dlaczego? Dlatego, że dotychczasowy porządek świata opierał się o instytucje międzynarodowe, które kierowały się jakimiś regułami, wartości – oczywiście na te wartości proszę patrzeć z przymrużeniem oka, bo one zawsze były łamane w momencie, kiedy któremuś z ważnych państw nie były na rękę. Opierał się o paradygmat globalizacji, oczywiście konsensusu waszyngtońskiego, czyli liberalizacja przepisów w różnych obszarach, otwartość, prywatyzacja i tego typu hasła słyszeliśmy właściwie przez 40 lat.

Dzisiaj to wszystko ulega odwróceniu do góry nogami. Wchodzimy w etap neomerkantylizmu w całej rozciągłości słowa, zasady Friedricha Lista wracają z całą mocą do arsenału środków polityki gospodarczej praktycznie wszystkich państw, a kluczowe państwa, takie jak Chiny, czy do pewnego stopnia również Japonia, Korea, w mniejszym stopniu Stany Zjednoczone, posługiwały się tymi założeniami właściwie przez dziesięciolecia. To my ulegaliśmy propagandzie. Czas z tym skończyć, trzeba wiedzieć, że transfer technologii będzie się teraz odbywał w zupełnie innych warunkach. Dlatego warto zastanowić się nad praprzyczyną naszych różnych problemów i ta praprzyczyna sięga głównie ostatnich trzystu kilkudziesięciu lat. Mogę powiedzieć z jeszcze większym przekąsem – właściwie od zarania naszych dziejów, a mianowicie na skutek takiego, a nie innego przebiegu naszych dziejów mieliśmy znacząco mniejszą skłonność i możliwość do akumulacji kapitału.

Te wszystkie parametry finansowe, o których pan prezes Jarosław Kaczyński powiedział, są prawdziwe, dotyczące naszego poziomu życia mierzonego siłą nabywczą pieniądza w relacji do innych krajów. Na przykład rok temu taka informacja była szeroko komentowana, że średnio na głowę mieszkańca Polacy w sile nabywczej pieniądza dogonili Japonię. Rzeczywiście tak można powiedzieć, ale jeśli nie sięgniemy głębiej, to nie będziemy wiedzieli, dlaczego to nie my w najbliższej dekadzie jesteśmy lepiej przygotowani do osiągania sukcesu gospodarczego, tylko właśnie ta Japonia, która od 35 lat znajduje się w stagnacji.

Strumienie i zasoby

Nasz największy, najwybitniejszy i ciągle za mało znany na całym świecie ekonomista, Michał Kalecki, powiedział kiedyś swojej koleżance, keynesowskiej ekonomistce, Joan Robinson, że już wie na czym polega ekonomia: wiesz, ekonomia to jest taka nauka, która mówi o myleniu „zasobów” ze „strumieniami”, stock i flow. To nauka o tym, jak ogromna większość ludzi myli ze sobą zasoby i strumienie.

W kilku zdaniach to postaram się wyjaśnić. O ile my w tych strumieniach jako Polacy potrafiliśmy doganiać tych, którzy generowali niższe strumienie, o tyle oparte to było o taki model, który, jeśli we właściwy sposób nie zostanie przemyślany i zredefiniowany, to będziemy dalej kontynuować opóźnienie technologiczne względem tych wyżej rozwiniętych.

Otóż stock to są zasoby, majątek, to jest zakumulowany kapitał, know-how, to jest technologia, bo kapitał łatwo zamienić jest na technologię – choć nie jest to takie oczywiste, wystarczy popatrzeć na państwa Zatoki Perskiej. Mieli przez 40 lat, nadal mają gigantyczny kapitał, ale transformacja jego – niech się nie obrażą na mnie wszyscy mieszkańcy tamtego regionu – na kapitał intelektualny, na wiedzę, pozostawiała bardzo wiele do życzenia. To jest stock, zasób akumulowany przez setki lat, przynajmniej od zarania kapitalizmu, od czasu, kiedy my – jak to powiedział historyk Michał Kopczyński – mając do wyboru własne państwo czy własny folwark w XVIII wieku, wybraliśmy własny folwark. No to mieliśmy jeszcze chwilę własny folwark, a potem już nawet i tego folwarku nie mieliśmy. Dlatego państwo jest największą wartością, najlepszym wynalazkiem od 5 tysięcy lat, w schronieniu którego możemy rozwijać nasze zdolności i je realizować.

Strumienie (flow) to jest to, co udaje się w danym roku generować na tym zasobie, który jest. I rzeczywiście tu efektywność pokazujemy względnie wysoką. Na tych strumieniach, czyli na tym, co jest PKB. PKB można mierzyć na różne sposoby, przez pryzmat dochodów, przez pryzmat produkcji, wydatków, nie będę w to teraz wchodził. To nie strumienie są najważniejsze. W tych strumieniach rzeczywiście nam może brakuje już jakieś 45%, żeby dogonić Niemcy. Jesteśmy na 80-81% do średniej unijnej, choć tam też wchodzą w grę kraje, które są na niższym poziomie rozwoju, one zaniżają, ale to jest też jakaś wartość referencyjna, a więc brakuje nam około 20 punktów procentowych. To już jest naprawdę niewiele w strumieniach.

Wiecie Państwo, jak to wygląda w zasobach? Do tej Japonii, z którą się przyrównujemy, brakuje nam mniej więcej 6 razy tyle majątku i to oczywiście liczę na głowę mieszkańca, bo tam jest ich 124 miliony, a nas 37. Jadąc tu dowiedziałem, że o 150 tysięcy już mniej, a więc przy gwałtownie kurczącej się populacji będziemy mieli miraż rosnącego na głowę mieszkańca PKB. Bo to prosta matematyka, licznik i mianownik. Ale z drugiej strony będziemy niestety mieli kurczący się zasób gospodarczy, który będzie utrudniał nam konkurowanie z tymi, którzy sobie z tym problemem radzą znacząco lepiej. To równanie do pewnego stopnia widać w bilansie płatniczym, widać w saldzie dochodów pierwotnych, saldzie dochodów wtórnych, a więc w jakimś sensie można powiedzieć – na porównaniu między produktem krajowym brutto i produktem narodowym brutto.

Nasz produkt krajowy brutto w tym roku przekroczy 4 biliony złotych, ale nasz produkt narodowy brutto jest o 155-160 miliardów złotych niższy. Proszę zauważyć, o czym ja mówię. Ja nie mówię o zasobach, ja mówię o strumieniach, które zostają tu w Polsce, ponieważ w bilansie płatniczym te pieniądze wypływają z Polski w wielkości – ostatnie dane, które widziałem to rok 2024 – 140 miliardów złotych.

I uwaga, wliczam w to już netto to wszystko, co otrzymujemy w grantach z Unii Europejskiej. Przy czym, żeby rachunek był bardziej kompletny, to trzeba powiedzieć, że są tutaj również reinwestowane zyski z kapitału zagranicznego, które zostają w Polsce. Bo gdyby je odliczyć, to byłoby to około 80-70 miliardów, które wypływa netto, ale ja je doliczam do tego rachunku, bo to jest pieniądz w posiadaniu kapitału zagranicznego, a więc tych, którzy będą w oparciu o ten pieniądz na naszej tkance gospodarczej generować swoje zyski w przyszłości i będą zawsze mogli je wywieźć w postaci dywidendy, odsetek od kapitału, cen transferowych itd.

Czyli jeśli my nie podejdziemy na poważnie do budowania właśnie tego „zasobu” w dłuższej perspektywie, to będziemy niestety nie tylko bardzo mocno opóźnieni w rozwoju, ale nie uda nam się w kolejnej dekadzie – po pozbyciu się tych wszystkich korzystnych z punktu widzenia modelu gospodarczego części tego równania – po ich zmianie nie będziemy potrafili dalej gonić tych, których gonimy od tysiąca lat.

Co robić?

Przejdę do recept. Co w takim razie należy zrobić? Dotknę tego tematu zaledwie, bo jest to temat rzeka, tego będą dotyczyć również nasze panele, będziemy mieli wiele pomysłów, idei, które będą wytyczały drogę programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości przez kolejne pięciolatki, żeby się posłużyć terminem znanym z minionej epoki, chociaż przestrzegam i zalecam wszystkim, aby się zapoznać z piętnastym pięcioletnim planem chińskim, przyjętym właśnie niedawno przez Komunistyczną Partię Chin – bardzo poważnie należy ich potraktować.

A ponieważ wszedłem na ten wątek chiński, to jeszcze jedna dygresja, bo prawie wcale nie pojawia się to w debacie publicznej. Otóż wśród wielu wyzwań – my jesteśmy zalewani przez chińskie produkty. Podlegamy potopowi chińskiemu. Nie tylko my jako Polacy, cała Europa, ale my jako Polacy w szczególności. Mamy za ostatni rok 15-16 miliardów eksportu do Chin – w tym głównie śliwki, jabłka, kurczaki, trochę miedzi i szkoda, bo lepiej tą miedź przerabiać tutaj, a wysyłać produkty wyżej zaawansowane, na wyższej marży – a importujemy za kwotę co najmniej 240 miliardów złotych. Relacja 1 do 15, praktycznie niespotykana w warunkach wolnego handlu. Państwo, które mierzy się z taką destabilizacją, powinno natychmiast ostro reagować poprzez najróżniejsze środki. Jeśli te taryfowe nie są możliwe, to pozataryfowe, takie zresztą jakimi się Chiny posługują wobec nas.

Przechodzę zatem do tych kilku tematów, które są absolutnie kluczowe, a zarazem są w naszym zasięgu. Po pierwsze to zdolność państwa polskiego do przesunięcia znacznego zasobu na politykę obronną – która zaistniała w wyniku naprawy finansów publicznych i została naszym następcom jak skarb przekazana w darze – jest zdecydowanie niewykorzystywana dzisiaj. Tutaj lekko polemicznie z tym, co powiedział pan prezes, ja bym postawił taką tezę, że owszem, te najnowsze technologie na pewno trzeba kupować. Ale to nie może być tak, że 20-30% tego budżetu, który przeznaczamy na przemysł zbrojeniowy ląduje w Polsce, a 80% przekazujemy za granicę. I akurat ja potrafię się uderzyć we własną pierś, a tutaj się nie uderzę. Bo w pierwszej fazie wojny – pewnie część z państwa od razu sobie pomyśli – to po co żeście kupowali te Abramsy, F-35, Heimarsy?! Pierwsza faza wojny na Ukrainie była fazą wojny pancernej, zrobiliśmy to, co trzeba było wtedy zrobić, uzupełniliśmy stan i tak należało wówczas postąpić. Ja mogę długo krytykować nasze własne rządy, akurat wiem dużo, gdzie popełnialiśmy błędy, ale tutaj takiego argumentu naszym przeciwnikom nie będę dawał.

Dobra podwójnego zastosowania

Natomiast dzisiaj stawiam tezę, że ten gigantyczny zasób, na który w najbliższych 8-10 latach przeznaczonych zostanie 2 biliony złotych, wygenerowane głównie z naszych podatków – te 2 biliony złotych musi być zaangażowane w polską glebę gospodarczą, a to dlatego, że następuje taka względna, nie tyle może autarkizacja, ale bardzo mocny trend w kierunku fragmentaryzacji, regionalizacji świata, protekcjonizmu własnych rynków. W związku z tym te interesy będą jeszcze bardziej niż do tej pory dominowały nad ideologią, dominowały nad światem wartości liberalnych. My musimy to wykorzystać.

Nie możemy wchodzić w relacje z biznesem prywatnym tylko na takiej zasadzie, że jeśli jesteś gotowy TRL 8 albo 9 (Poziom Gotowości Technologicznej), to będziemy od ciebie kupować. Ludzie, to gorzej niż zbrodnia, to błąd. Tylko jeśli te 2 biliony złotych przez 8-9 lat zaangażujemy w polski prywatny przemysł zbrojeniowy, tak jak zrobili Czesi, Izrael, Korea, Stany Zjednoczone – tylko wtedy w dłuższej perspektywie nie będziemy musieli polegać tak mocno na innych.

Owszem, chciałbym móc polegać na sprawdzonych sojusznikach, ale wiecie co państwo, wolałbym nie musieć polegać nawet na sprawdzonych sojusznikach. Wolałbym polegać w całości na nas i jest to możliwe, jeśli we właściwy sposób przekierujemy tory polityki gospodarczej. W tym ten potężny wypracowany przez nas zasób, te dobra podwójnego zastosowania – dalmierze, celowniki, sonary, wielki obszar ICT, sztuczna inteligencja, przemysł satelitarny, radary, drony, przemysł antydronowy, cała awionika, systemy nawigacyjne – to wszystko, gdzie Polacy mają pewne kompetencje, musi być wprzęgnięte w polską gospodarkę.

Zakończę tę część równaniem makroekonomicznym. Ja wiem, że politycy mało się tym interesują. Ma być 5% PKB na uzbrojenie, muszą się znaleźć! Nie, szanowni państwo! Jeżeli nie będzie to wprzęgnięte we właściwy sposób w makro – i mikroekonomię, to za 2-3 lata deficyty nas tak uderzą, że utrata suwerenności nie będzie manu militarii od strony wschodniej, tylko będzie utrata suwerenności finansowej, w ślad za tym gospodarczej, a potem będziemy coraz słabszym, coraz mniej liczącym się krajem i w związku z tym łatwo wpadniemy jak gruszka do fartuszka jakiegoś silniejszego, czy to pokojowo z zachodu, czy właśnie, nie daj Boże, jeszcze inaczej ze wschodu, mocarstwa. Tu musi być zwrotnica modernizacji przestawiona o 150 stopni na 80-85%, docelowo jak największy, ale oczywiście z tym zastrzykiem technologii zewnętrznych, bo musimy być poddani presji konkurencyjnej, żeby produkować jak najwyżej zaawansowane produkty.

Tyle jeśli chodzi o dobra podwójnego zastosowania, o przemysł zbrojeniowy, potężny obszar, który może być naszą kulą u nogi, a może być naszą rakietą gospodarczą.

Szybkość podejmowania decyzji

Obszar numer dwa jest jeszcze trudniejszy, bo mniej mierzalny. Dotyczy regulacji. Dzisiaj stawiam taką tezę – przewaga konkurencyjna poszczególnych państw będzie opierała się o szybkość podejmowania decyzji. Dlatego dzisiaj następuje i w świecie korporacji, i w świecie państw zmiana paradygmatu z tego, który obowiązywał przynajmniej przez ostatnie czterdzieści parę lat, tego inside out na outside in.

Wyjaśnię o co mi chodzi. Inside out, czyli bierzemy wszystkie zasoby, jakie dzisiaj mamy, pozyskujemy po to tylko, żeby – na rzecz akcjonariuszy, interesariuszy, czyli klientów danej firmy, w państwie oczywiście obywateli – zmaksymalizować zysk. Zysk był głównym hasłem ostatnich 30-40 lat. Inside out zmienia się na outside in. Dostrajanie coraz to bardziej szczupłych zasobów, bo w świecie protekcjonizmu te zasoby będą się kurczyć.

Będziemy mieli coraz większą trudność w pozyskaniu zasobów pod realizację podstawowych priorytetów polityki międzynarodowej, zwłaszcza polityki bezpieczeństwa i skorelowanej z tą polityką polityki rozwoju gospodarczego – bo uważam, że te dwie polityki stoją ze sobą w sprzężeniu zwrotnym o charakterze pozytywnym. W związku z tym tempo podejmowania decyzji będzie kluczowe w kontekście zdolności do konkurowania o wysoko zaawansowane technologie, właśnie te data center, ten hardware i software, ale także implementację sztucznej inteligencji, która zaczyna przenikać praktycznie wszystkie branże. I nie możemy niczym Indianie na swoich mustangach polujący na bizony, nie możemy chować głowy w piasek i udawać, że tego wszystkiego nie ma.

Przestańmy dotować Chiny

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że idzie kolejna potężna rewolucja przemysłowa i obok wielkiej konkurencji świata zachodu pojawił się ten podmiot państwowy, który przez 50 lat przeszedł przez te wszystkie rewolucje, które zachodowi zajęły 500 lat, a przynajmniej 250 licząc od pierwszej rewolucji przemysłowej. Oni to zrobili w 50 lat i są przepotężnym konkurentem naszego obszaru gospodarczego, realizującym ogromne nadwyżki handlowe.

O Polsce mówiłem, a Chiny versus cała Unia Europejska to nadwyżka 320 miliardów dolarów. Większa nadwyżka niż ta, którą realizują w handlu ze Stanami. I dlatego rzucam to hasło bardzo ostro, tej drugiej największej, a może na równi największej potędze świata: stop subsidizing China now. Przestańmy subsydiować Chiny natychmiast!

Poprzez naszą politykę gospodarczą, naszą politykę handlową, poprzez naszą politykę podatkową. Przecież my za europejskie, a więc i polskie pieniądze sponsorujemy 4-5 potężnych chińskich przemysłów, które powstały właściwie z niczego i będą dominować nad światem przez kolejne dekady, jeśli się nie stanie jakiś przełom. Elektrolizery, baterie, samochody, turbiny i panele.

A więc przyspieszenie procesów regulacyjnych. Nie przypadkiem zszedłem na obszar Chin, bo oni mogą bardzo szybko przyciągać produktywny kapitał, wysoko zaawansowane technologie, kraść je i na zasadzie reverse engineering dokonywać wprzęgnięcia ich w system gospodarczy. My musimy robić to samo. Zgodnie z zaleceniami sprzed 180 lat ze słynnej pracy Lista musimy potrafić chronić część naszego przemysłu w sposób sprytny, mimo tego, że jesteśmy częścią Światowej Organizacji Handlu i Unii Europejskiej, która posiada tę wyłączną kompetencję, jaką jest polityka handlowa.

Od naszej zdolności do szybkich reakcji w procesach inwestycyjnych dużo zależy. Jeśli nie zajmiemy się tą schumpeteriańską warstwą przyciągania inwestycji, to same bilanse, same kwoty nie zrobią tutaj roboty. One nie wystarczą albo będą angażowane w przedsięwzięcia małoproduktywne. My dzisiaj w Polsce mamy płynnych depozytów, różnego rodzaju instrumentów finansowych w wysokości około 3,6 bln zł. To w relacji do PKB, jak Państwo pamiętacie, jest bardzo mało. My mamy w relacji do PKB współczynnik 3, 4, 5 razy mniejszy niż Włosi, Hiszpanie nawet, Japończycy, Szwajcarzy 10 razy większy, Amerykanie 9 razy większy mają ten współwskaźnik w relacji do nas. To dlatego tak bardzo niepokoi mnie tak szybkie zadłużanie się Polski w relacji do PKB. Do tego zaraz nawiążę, tylko zamknę tę poprzednią część jakąś klamrą.

Dlatego proponujemy przyspieszenie regulacyjne – poprzez odpowiednie zasady milczącej zgody – przyspieszenie decyzji inwestycyjnych. Local content, czyli zawartość krajowa jako czynnik decydujący przy przetargach, wykorzystanie potężnego zasobu, jakim jest za ostatni rok 335 miliardów złotych wydawanych na zamówienia publiczne. Z tego poprzednie dwa lata polskie firmy wygrywają w Niemczech przetargi na 380 milionów złotych, a niemieckie firmy w tym samym czasie w pięć razy większej gospodarce wygrywają przetargi na 5 miliardów 380 milionów. To znaczy, że my nie potrafimy naszego świata regulacji tak przebudować, żeby, jak to tam było u Kargula z Pawlakiem, sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Nasze najważniejsze, nasze na wierzchu, polskie najważniejsze, dobre, bo polskie. Dlaczego kupujemy trochę droższy produkt, ale polski? Dlatego, bo tu są miejsca pracy, tu się buduje know-how, tu są podatki płacone, a to wielka różnica. W tym mnożniku krajowym, który musi być zastosowany w tych algorytmach, powinniśmy zdecydowanie uwzględnić to w całym naszym prawie zamówień publicznych, regulacjach, prawie administracyjnym, inwentaryzacji środowiskowej, wszystkim tym, co szalenie powstrzymuje kapitał prywatny polski, zagraniczny, ale także kapitał państwowy, utrudnia kapitałowi państwowemu realizację projektów tam, gdzie on wyłącznie za nie odpowiada lub gdzie stanowi część montażu linii finansowo-kredytowych pod realizację dużych projektów, jak na przykład Centralny Port Komunikacyjny.

Zależność od zagranicy

Przechodzę do tego, co przed chwilą zaanonsowałem. Szanowni Państwo, przez 8 lat prowadzenia nawy gospodarczej przez ludzi Prawa i Sprawiedliwości zmniejszyliśmy naszą zależność od zagranicy mierzoną takim zbiorczym miernikiem – międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto – z minus 70% na minus około 32%. To jest błyskawiczne zmniejszenie zależności od zagranicy. Częścią tego równania jest sektor finansów publicznych, tylko częścią, ale ważną częścią.

Dzisiaj od 3 lat mamy gwałtowny przyrost długu publicznego. Ten dług odzwierciedlający się w każdorocznych deficytach powoduje, że nasza zależność od zagranicy za chwilę będzie rosła coraz mocniej. Dziś nie jest jeszcze tak bardzo widoczna, jest widoczna pośrednio, przez sektor bankowy, bo w nim 26-27%, co najmniej tyle, a wartościowo jeszcze więcej w bilansach banków, stanowią obligacje i skarbowe papiery wartościowe. A do kogo należy połowa sektora bankowego? Do zagranicy. Więc w bilansie ciągnionym właśnie mamy potężną zależność od zagranicy, z powrotem rosnącą, chociażby poprzez to, że podmioty krajowe kupują SPW.

Dlatego tak bardzo niepokoi mnie to, co obserwuję. Częścią dobrej polityki gospodarczej musi być powrót w kierunku zmniejszenia tej zależności od zewnętrznego finansowania. Powinniśmy przyglądnąć się temu, jak Europejski Bank Centralny, jak Bank of Japan, jak Bank Anglii, jak Bank Norwegii wykorzystują swoje potężne rezerwy walutowe. Nie tylko złoto, bo wiem, że na tym się wszyscy zafiksowali, ale to jest bardziej skomplikowane i daje nam dużo większe możliwości.

Już dzisiaj te możliwości dałyby nam naprawdę potężny lewar, nie tylko sam strumień finansowy, ale lewar, który moglibyśmy zmultiplikować razy 8, razy 10 na rynkach i poprzez to zmniejszyć naszą zależność i zdynamizować znacząco te sektory gospodarki, na których nam najbardziej zależy. Gospodarka materiałowa, półprzewodniki, sztuczna inteligencja, centra danych, przemysł zbrojeniowy, w tym kierunku powinniśmy angażować nasze środki wygenerowane także z rezerw walutowych, bo to są Państwa pieniądze. To są pieniądze wszystkich Polaków, to nie jest żaden Narodowy Bank Polski, to jest część państwa polskiego, struktury państwa polskiego.

A więc częścią przebudowy naszego modelu na kolejne lata musi być także naprawa finansów publicznych i przekierowanie tych strumieni w kierunku bardziej produktywnym. Choć i tutaj jest pewna pułapka, musimy pamiętać o społecznej równowadze. Musimy pamiętać o tym, że spójność społeczna jest wartością, solidarność społeczna jest wartością.

Model proponowany po raz drugi przez obecną ekipę rządzącą nie jest już dzisiaj nazywany modelem polaryzacyjno-dyfuzyjnym, ale de facto nim jest. A rozwój kraju w oparciu o tylko węzłowe aglomeracje, porównałbym do elementów systemu krwionośnego, w którym się pojawiają zatory. I nadciśnienie na skutek tego daje się we znaki, bo właśnie dobry rozwój w jednym miejscu, wysysanie zasobów z innych miejsc powoduje w dłuższej perspektywie szybszą depopulację i utratę milionów talentów tych kompetencji, które tam są właśnie gdzieś, w mniejszych miejscowościach ukryte.

Polska kreatywność

Wreszcie kolejnym potężnym lewarem, kolejną dźwignią czy zwrotnicą modernizacji, którą musimy przestawić na nowe tory jest wszystko to, co się wiąże już nie tak bardzo z makroekonomią, ale z mikroekonomią, z tym co prowadzi do zwiększenia produktywności, kreatywności polskich przedsiębiorców, do ich woli inwestowania, do internacjonalizacji polskiego biznesu. Ostatnie propozycje przedstawione przez ten rząd dotyczące polonizacji pewnych układów gospodarczych, jak ja się im przyjrzałem z bliska, będą prowadzić bardziej do depolonizacji – bo co nam po tym, jeżeli nacisk kładziemy na operacyjną obecność w Polsce, ale spółek zagranicznych. Kto inny na koniec będzie tego beneficjentem.

Tymczasem polscy przedsiębiorcy, którzy mocno wyszli za granicę i którzy się przyczyniają, aby w rachunku bieżącym doprowadzać nawet do repatriacji polskiego kapitału, czyli do przyciągnięcia kapitału do Polski, oni będą na tym stratni. To trzeba zdecydowanie zmienić, podobnie jak te mechanizmy w dziedzinie przemysłu zbrojeniowego, o których powiedziałem, czyli zejdźmy niżej na poziom akceptowalności produktów polskich na poszczególnych fazach ich tworzenia, czyli również prototypy, faza wdrożeniowa, pilotażowa, a nie tylko gotowość do zakupu tego, co już jest przećwiczone na wszystkie możliwe sposoby.

Kończąc, chcę poruszyć temat mniej finansowy, gospodarczy, materialny. Tak jak polska droga do niepodległości wiodła przez myśli nowoczesnego Polaka, tak polska droga do utrwalenia niepodległości, do tej naszej największej wartości, dla której wielu z nas żyje, musi wieść przez nowoczesne państwo polskie.

Utalentowany naród

My się z tą nowoczesnością musimy zmierzyć. My naszą polską dumę narodową musimy opierać właśnie o to, że jesteśmy narodem zdolnym, utalentowanym, pracowitym, takim, który potrafi na tej nie najbardziej żyznej na świecie, na skutek setek lat historii, glebie gospodarczej wypracować piękny plon. Że jesteśmy narodem, który tworzy dobra kultury, które są znane na całym świecie. Jesteśmy narodem, który ma sukcesy sportowe, znane na całym świecie.

I celowo przeskakuję na te czynniki niematerialne, bo bez takiego właśnie szybowania na tych dwóch skrzydłach, tym mocnym, rozwojowym, aspiracyjnym, gospodarczym, ale także na tym skrzydle tożsamościowym – dumy z naszej historii, ale także wiary w naszą przyszłość, my daleko nie zafruniemy. Nie ma ptaka, który frunie dobrze na jednym skrzydle, chyba w ogóle nie ma takiego ptaka.

Szybujmy zatem na tych dwóch skrzydłach, starajmy się dbać o każdą złotówkę, wydawać ją w sposób efektywny, produktywny, bo mamy ich mało. Mamy ich dużo mniej niż nasi podstawowi konkurenci.

I przebudowujmy naszą całą politykę gospodarczą w duchu wyśmiewanych zasad: kapitał ma narodowość, państwo jest nam potrzebne, handel nie jest dla wszystkich w identyczny sposób korzystny, kupowanie spółek i sprzedawanie spółek to nie jest interes, który jest jednakowo korzystny dla wszystkich – i z tymi wszystkimi mitami w kolejnej dekadzie też musimy się zmierzyć. A kiedy się zmierzymy z tym jako obóz patriotyczny w sposób efektywny, wierzę z kolei – i tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć – że Polska będzie państwem, które nie tylko dogoni tych najlepszych, tych, których gonimy od tysiąca lat, ale my ich przegonimy i pokażemy światu, na co nas stać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *