{"id":2566,"date":"2024-10-21T13:35:06","date_gmt":"2024-10-21T11:35:06","guid":{"rendered":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2566"},"modified":"2024-10-21T13:35:06","modified_gmt":"2024-10-21T11:35:06","slug":"domykanie-okna-gaja","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2566","title":{"rendered":"Domykanie okna \u2013 Gaja"},"content":{"rendered":"\n<p><strong><em>Prezentujemy drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 niepublikowanego dotychczas opowiadania Krzysztofa Gulbinowicza, kt\u00f3re sam autor podzieli\u0142 na dwa odr\u0119bne fragmenty. Tak jak pisali\u015bmy do redakcji PJC opowiadanie trafi\u0142o za po\u015brednictwem Zbigniewa Rutkowskiego. Jeszcze raz bardzo dzi\u0119kujemy.<\/em><\/strong><strong><\/strong><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\"><em>Krzysztof Gulbinowicz<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 To nie ona jest ofiar\u0105 \u2013 szepta\u0142a gor\u0105czkowo \u2013 lecz ja, kt\u00f3ra to widzia\u0142am i musz\u0119 \u017cy\u0107 nadal.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozmy\u015bla\u0142a nad tym, co le\u017ca\u0142o teraz za oknem. I nie by\u0142a pewna, kt\u00f3ra z nich \u017cy\u0142a naprawd\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Niegdy\u015b zapyta\u0142a zaprzyja\u017anionego mnicha w Nepalu: czym jest pustka? Odpowiedzia\u0142, \u017ce nawet to jej gadanie jest z\u0142udzeniem. Tak mu wtedy wysz\u0142o. W\u00f3wczas nic z tego nie rozumia\u0142a. Teraz r\u00f3wnie\u017c czu\u0142a si\u0119 podobnie \u2013 troch\u0119 jak wielkanocna wydmuszka: pstrokata i pusta zarazem. \u201eNiech to diabli\u201d \u2013 pomy\u015bla\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy doko\u0144czy\u0142a herbat\u0119, podesz\u0142a do okna i je zamkn\u0119\u0142a. Nie spojrza\u0142a ponownie w d\u00f3\u0142, cho\u0107 ci\u0105gn\u0119\u0142o j\u0105, by po\u017cegna\u0107 przyjaci\u00f3\u0142k\u0119 ostatnim skinieniem d\u0142oni. Nie potrafi\u0142a jednak albo ju\u017c nie chcia\u0142a. Mo\u017ce sta\u0142a si\u0119 odrobin\u0119 m\u0105drzejsza.<\/p>\n\n\n\n<p>Po\u0142o\u017cy\u0142a si\u0119 do \u0142\u00f3\u017cka, przykry\u0142a g\u0142ow\u0119 kocem i natychmiast zasn\u0119\u0142a. Spa\u0142a g\u0142\u0119boko. Nie wiedzia\u0142a jednak ile to trwa\u0142o, kilka minut, godzin, czy kilka dni. Mia\u0142a w tym czasie sen, w kt\u00f3rym B\u00f3g tworzy\u0142 jej \u017cycie od nowa. W jego d\u0142oniach stawa\u0142a si\u0119 uginan\u0105 na wietrze trzcin\u0105. Mimo, i\u017c metafora ta odzwierciedla\u0142a wszystkie jej psychiczne upodobania i preferencje, obraz ten, ju\u017c w chwili po przebudzeniu, rozj\u0105trzy\u0142 Gaj\u0119 do \u017cywego, jako \u017ce znowu nie mia\u0142a wp\u0142ywu na swoje \u017cycie. St\u0105d te\u017c, gdy otworzy\u0142a oczy, niemi\u0142osiernie g\u0142o\u015bno wrzasn\u0119\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Jeb si\u0119 i rozmna\u017caj sam! \u2013 B\u00f3g za\u015b milcza\u0142 na to gajkowe przekle\u0144stwo.<\/p>\n\n\n\n<p>Przetar\u0142a twarz, po czym rozejrza\u0142a si\u0119 wok\u00f3\u0142. Nie rozpoznawa\u0142a otoczenia i nie wiedzia\u0142a, gdzie si\u0119 znajduje. Bezwiednie przesun\u0119\u0142a d\u0142o\u0144mi po kanapie, a\u017c trafi\u0142a na p\u0142\u00f3cienny worek: ostatni \u015blad po istnieniu Go\u015bki. Wszystko przypomnia\u0142o si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Wcze\u015bniej jednak, zanim zdo\u0142a\u0142a zasn\u0105\u0107, kto\u015b puka\u0142 do drzwi. Zaj\u0119ta piciem herbaty i w\u0142asnymi my\u015blami, nie otworzy\u0142a. Pukanie stawa\u0142o si\u0119 coraz bardziej natarczywe i wulgarne, a kiedy to nie pomog\u0142o, drzwi wylecia\u0142y z wielkim \u0142oskotem. W\u00f3wczas ujrza\u0142a milicjant\u00f3w i sanitariuszy w bia\u0142ych kitlach. Tu\u017c za nimi, niczym stadko przestraszonych kurcz\u0105t, kot\u0142owali si\u0119 ciekawi rzeczy s\u0105siedzi. Po\u015br\u00f3d gor\u0105czkowej krz\u0105taniny i padaj\u0105cych pod jej adresem pyta\u0144, kt\u00f3rych w og\u00f3le nie rozumia\u0142a, dobrze jednak zapami\u0119ta\u0142a, \u017ce przez ca\u0142y ten czas kurczowo \u015bciska\u0142a w d\u0142oniach gogolow\u0105 torb\u0119 podr\u00f3\u017cn\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie my\u015bla\u0142a jeszcze o tym konkretnie jako o swoim powrocie do \u0107pania. Przygarniaj\u0105c jednak zawarto\u015b\u0107 torby do siebie, zdawa\u0142a sobie spraw\u0119, \u017ce dzi\u0119ki temu co tam zosta\u0142o, nawet je\u017celi nie musi, mo\u017ce to jednak zrobi\u0107 w dowolnie wybranej chwili. \u015awiadomo\u015b\u0107 tego dodawa\u0142a jej otuchy, ale i przera\u017ca\u0142a zarazem.<\/p>\n\n\n\n<p>Chcia\u0142aby o tym opowiedzie\u0107, lecz nie mia\u0142a komu; o czym zreszt\u0105 by\u0142aby to opowie\u015b\u0107? Przychodzi\u0142y jej do g\u0142owy r\u00f3\u017cne pomys\u0142y, bo w jaki\u015b spos\u00f3b rozpaczliwie potrzebowa\u0142a komunikacji ze \u015bwiatem, ostatecznie jednak, z braku os\u00f3b bliskich, wybra\u0142a na powiernika \u015bcian\u0119 w \u0142azience. Tu\u017c nad wann\u0105 napisa\u0142a flamastrem jedno zdanie: \u201eSta\u0142am si\u0119 \u0107punk\u0105 bez za\u0107pania!\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Mija\u0142y dni, albo i tygodnie. Ka\u017cdego poranka, tu\u017c po przebudzeniu, potrzebowa\u0142a godziny i dzbanka mocnej, zielonej herbaty, by wyrwa\u0107 si\u0119 ze stanu ot\u0119pienia. Chcia\u0142a dojrze\u0107 w sobie co\u015b wi\u0119cej, ni\u017c tylko t\u0119py b\u00f3l. Nie potrafi\u0142a jednak okre\u015bli\u0107, czym to \u201eco\u015b\u201d mog\u0142oby si\u0119 okaza\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Pr\u00f3cz b\u00f3lu, odczuwa\u0142a wy\u0142\u0105cznie strach. Zupe\u0142nie jednak nie mia\u0142a poj\u0119cia o tym, czego w\u0142a\u015bciwie si\u0119 boi? Czego naprawd\u0119? Albo tylko wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce nie wie. Co rusz bowiem spogl\u0105da\u0142a na marynarski tobo\u0142ek po Go\u015bce. Patrzy\u0142a na\u0144 spod oka, jakby ogl\u0105da\u0142a wroga, jednak si\u0119 go nie pozby\u0142a. \u2013 Nie ten czas \u2013 przeplata\u0142a s\u0142owa szeptem. \u2013 Jeszcze nie teraz&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a pewna, \u017ce zachowuj\u0105c rzeczy po Go\u015bce, trzyma w d\u0142oniach nitk\u0119, kt\u00f3ra mo\u017ce j\u0105 doprowadzi\u0107 do odpowiedzi na pytanie: co si\u0119 w\u0142a\u015bciwie sta\u0142o? Nie chcia\u0142a ju\u017c liczy\u0107 na w\u0142asny umys\u0142, jako \u017ce on w\u0142a\u015bnie okaza\u0142 si\u0119 najs\u0142abszym ogniwem w \u0142a\u0144cuchu tej historii. W jej g\u0142owie my\u015bli kot\u0142owa\u0142y si\u0119 niemal tak, jak wije si\u0119 robactwo na kawa\u0142ku zepsutego mi\u0119sa. Wszystko wydawa\u0142o si\u0119 mo\u017cliwe.<\/p>\n\n\n\n<p>Napisa\u0142a o tym dwa kr\u00f3tkie zdania: \u201eTrzymam jej rzeczy, jak top\u00f3r zawieszony na nitce. Wisi tu\u017c nad moj\u0105 g\u0142ow\u0105 i ka\u017cdego dnia obawiam si\u0119, \u017ce nitka pu\u015bci\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W\u0142o\u017cy\u0142a kartk\u0119 do koperty i wys\u0142a\u0142a. Adresatem nie by\u0142 nikt z jej przyjaci\u00f3\u0142, ale zwyk\u0142y rze\u017anik, kt\u00f3rego pozna\u0142a rok wcze\u015bniej, podczas w\u0119dr\u00f3wki przez Bieszczady.<\/p>\n\n\n\n<p>Opowiada\u0142 wtedy dziwne rzeczy, \u017ce jest specjalist\u0105 od odcinania kurzych \u0142b\u00f3w i ludzkich problem\u00f3w zarazem. Wtedy brzmia\u0142o to niedorzecznie, ale w\u0142a\u015bnie teraz jego gadanie wydawa\u0142o si\u0119 najbardziej przekonuj\u0105c\u0105 opowie\u015bci\u0105. By\u0142a pewna, \u017ce w\u0142a\u015bnie on zrozumie jej sytuacj\u0119 bez zb\u0119dnych komentarzy i wyja\u015bnie\u0144. Te bowiem, wyja\u015bnienia, mog\u0142y tylko zaciemni\u0107 i tak ju\u017c nieczytelny obraz.<\/p>\n\n\n\n<p>Czu\u0142a si\u0119 dok\u0142adnie jak kura, kt\u00f3rej kto\u015b powinien odci\u0105\u0107 zm\u0119czony \u0142eb. Wys\u0142a\u0142a kartk\u0119 pod adres sklepu mi\u0119snego, gdzie pracowa\u0142, z dopiskiem: pilne!<\/p>\n\n\n\n<p>Zamiast rze\u017anika, po kilku miesi\u0105cach odezwa\u0142 si\u0119 mnich z Nepalu. List by\u0142 ciep\u0142y i m\u0105dry, jak jego nadawca. Rozpostar\u0142a na stole zawini\u0119t\u0105 w p\u0142\u00f3tno, jedwabn\u0105 chust\u0119, na kt\u00f3rej lama skre\u015bli\u0142 p\u0119dzlem kilka prostych s\u0142\u00f3w po angielsku: \u201eNawet moje wielkie wsp\u00f3\u0142czucie \u2013 pisa\u0142 \u2013 nie jest TYM, czym jest TO&#8230;!\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Na osobnej kartce z ry\u017cowego papieru zach\u0119ca\u0142, by: \u201e\u0106wiczy\u0142a nadal&#8230; mimo wszystko, albo w\u0142a\u015bnie dlatego&#8230;\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Po odebraniu przesy\u0142ki z Nepalu \u2013 mo\u017ce to zreszt\u0105 nie by\u0142 Nepal, ale dom wariat\u00f3w w pobli\u017cu miasta \u2013 poczu\u0142a si\u0119 nieco lepiej. Nabra\u0142a pewno\u015bci siebie i przekonania, \u017ce teraz mog\u0142aby wyrzuci\u0107 z siebie haiku. Gotowa by\u0142a jedynie pozornie \u2013 nic bowiem nie przypomina\u0142o w niej lekko\u015bci opadaj\u0105cego li\u015bcia na moment przed stworzeniem albo zniszczeniem \u015bwiata.<\/p>\n\n\n\n<p>Od\u0142o\u017cy\u0142a wi\u0119c pr\u00f3by tw\u00f3rcze na inny czas.<\/p>\n\n\n\n<p>Litery i zdania malowa\u0142a wy\u0142\u0105cznie kredk\u0105 po \u015bcianach pokoju. Cho\u0107 zdarzy\u0142o si\u0119 te\u017c pisanie szmink\u0105 na lustrze w \u0142azience czego\u015b takiego, co j\u0105 sam\u0105 wprawi\u0142o w podziw: \u201eNie ma nic gorszego od oboj\u0119tno\u015bci ludzi dobrych\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie musia\u0142a zastanawia\u0107 si\u0119, do kogo adresowa\u0142a to zdanie. Przeci\u0105gaj\u0105c szmink\u0119 poza kraw\u0119d\u017a lustra, wiedzia\u0142a dok\u0142adnie, \u017ce usuwa ostatni\u0105 wra\u017cliw\u0105 tkank\u0119 ze swojego m\u00f3zgu: przywi\u0105zanie do serdecznych przyja\u017ani.<\/p>\n\n\n\n<p>Nast\u0119pnego dnia, tu\u017c po przebudzeniu w\u0142o\u017cy\u0142a rozgrzan\u0105 g\u0142ow\u0119 pod lodowaty strumie\u0144 wody z kranu. Nie uda\u0142o si\u0119 jednak zamrozi\u0107 m\u00f3zgu, cho\u0107 by\u0142oby to sprawiedliw\u0105 nagrod\u0105 za dotkliwy b\u00f3l czaszki. Po kurwach, szmatach i chybionych celach, nie spodziewaj\u0105c si\u0119 tego, napisa\u0142a jednak haiku: \u201eNa \u015bwi\u0105tynnym dzwonie siedzi motyl&#8230;\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Powsta\u0142o bez jej udzia\u0142u, podobnie jak obraz sam si\u0119 utrwala na negatywie kliszy fotograficznej. Czu\u0142a si\u0119 jedynie soczewk\u0105, na kt\u00f3rej skupi\u0142y si\u0119 promienie \u015bwiat\u0142a. Niczym wi\u0119cej.<\/p>\n\n\n\n<p>Odt\u0105d motyl sta\u0142 si\u0119 jej obsesj\u0105. Chcia\u0142a spojrze\u0107 na to po ludzku, wyczuwaj\u0105c emocje pi\u0119knego owada. Nazwa\u0142a to metafizyczn\u0105 odmian\u0105 matematyki lub jako\u015b tak&#8230; Postawi\u0142a sobie proste pytanie: \u2013 Po co on w og\u00f3le mia\u0142by siada\u0107 na \u015bwi\u0105tynnym dzwonie? Na co liczy\u0142? \u017be odpocznie&#8230;?<\/p>\n\n\n\n<p>Chcia\u0142a napisa\u0107 o tym wi\u0119cej, ale potkn\u0119\u0142a si\u0119 o kontrast mi\u0119dzy ogromem \u015bwi\u0105tynnego dzwonu a krucho\u015bci\u0105 i ulotno\u015bci\u0105 owada. Mo\u017ce nie potrafi\u0142a te\u017c albo i nie chcia\u0142a uzna\u0107, \u017ce pierwszy d\u017awi\u0119k, kt\u00f3ry wydoby\u0142by si\u0119 z serca mosi\u0119\u017cnej masy, by\u0142by ostatni\u0105 chwil\u0105 \u017cycia dla bielinka, a ch\u0119\u0107 odpoczynku \u2013 wyrokiem \u015bmierci. Cokolwiek zadecydowa\u0142o o tym, pragnienie skomentowania haiku zostawi\u0142a innym, bardziej otwartym i rogatym duszom.<\/p>\n\n\n\n<p>Przez wiele tygodni, mimo dotkliwego b\u00f3lu kr\u0119gos\u0142upa i staw\u00f3w w kolanach, siedzia\u0142a w pozycji zazen i b\u0142aga\u0142a wszystkie buddyjskie duchy, a nawet zwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 do demon\u00f3w, by teraz nie opuszcza\u0142y jej w tej szczeg\u00f3lnej chwili. Sam b\u00f3l nie przeszkadza\u0142 za bardzo. Wydawa\u0142 si\u0119 wr\u0119cz nieodzownym sprzymierze\u0144cem, jak chla\u015bni\u0119cie bambusowym kijem po grzbiecie lub \u015bwiadomo\u015b\u0107 kary za winy rzeczywiste czy urojone.<\/p>\n\n\n\n<p>My\u015bli ci\u0105gn\u0119\u0142y Gaj\u0119 w stron\u0119 okna. Domaga\u0142o si\u0119 tego jej g\u0142\u0119bokie poczucie z\u0142a w sobie. Pr\u00f3bowa\u0142a zatem znale\u017a\u0107 jaki\u015b praktyczny spos\u00f3b, kt\u00f3ry by\u0142by skokiem w przepa\u015b\u0107, bez przepa\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia spojrza\u0142a na d\u0119bowy st\u00f3\u0142. R\u0119k\u0105 zgarn\u0119\u0142a wszystko, co znajdowa\u0142o si\u0119 na blacie. Na parkiet lecia\u0142y szklanki, talerze i porcelanowe kubki, kt\u00f3re przywozi\u0142a przez lata z Dalekiego Wschodu. Wtedy wlaz\u0142a na wierzch i przykucn\u0119\u0142a na kraw\u0119dzi mebla. Siedzia\u0142a tak jaki\u015b czas. Mija\u0142y minuty, a mo\u017ce i godziny, nie pami\u0119ta\u0142a tego. Czeka\u0142a na moment \u2013 ten, a nie inny. Kt\u00f3ry? Nie wiedzia\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy jednak wewn\u0119trznym okiem ujrza\u0142a, \u017ce nie kuca ju\u017c na stole, lecz siedzi okrakiem na framudze okna, z do\u0142u za\u015b patrzy na ni\u0105 Gogola i \u015bmieje si\u0119 jak g\u0142upia, wtedy uni\u00f3s\u0142szy r\u0119ce, wyj\u0105c przera\u017aliwie run\u0119\u0142a w d\u00f3\u0142. Opadaj\u0105c, widzia\u0142a to, co przeoczy\u0142a wcze\u015bniej, albo chcia\u0142a o tym zapomnie\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Wspomnia\u0142a potem, \u017ce to nie by\u0142 film, lecz jeden obraz. Przedstawia\u0142 zagonion\u0105 do utraty tchu suk\u0119, kt\u00f3rej kto\u015b przywi\u0105za\u0142 do ogona metalowy rondel. Biega\u0142a po podw\u00f3rzu jak samonakr\u0119caj\u0105ca si\u0119 maszyna. W poczuciu przera\u017cenia, przesta\u0142o mie\u0107 jakiekolwiek znaczenie, kim by\u0142 ten, kto przytroczy\u0142 jej garnek, oraz z jakiego powodu to zrobi\u0142?<\/p>\n\n\n\n<p>Straci\u0142a przytomno\u015b\u0107, gdy dotkn\u0119\u0142a stopami parkietu pod\u0142ogi.<\/p>\n\n\n\n<p>Po przebudzeniu, pierwszy raz od wielu miesi\u0119cy, bez obawy spojrza\u0142a w stron\u0119 okna. W kuchni zaparzy\u0142a zwyk\u0142\u0105 ekspresow\u0105 herbat\u0119 w brudnej, t\u0142ustej od roso\u0142ku szklance. U\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 nad z\u0142o\u017cono\u015bci\u0105 rzeczy, zapali\u0142a kadzid\u0142o. Siad\u0142a w zazen, by w ten skromny spos\u00f3b przeprosi\u0107 Budd\u0119, \u017ce od tylu miesi\u0119cy nie chcia\u0142a by\u0107 jego uczennic\u0105. Ten za\u015b spogl\u0105da\u0142 z wysoko\u015bci zdj\u0119cia zawieszonego na \u015bcianie.<\/p>\n\n\n\n<p>Wszystko sta\u0142o si\u0119 naprawd\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Albo i zawsze takie by\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Kto to wie?<\/p>\n\n\n\n<p>Kilka dni p\u00f3\u017aniej Gaja wyrzuci\u0142a wszystkie pozosta\u0142o\u015bci po Gogoli do zsypu. Nie zajrza\u0142a nawet, co zawiera\u0142o wn\u0119trze torby. Potem wyjecha\u0142a z miasta. Nikt nie wie dok\u0105d.<\/p>\n\n\n\n<p>Go\u015bka G\u00f3recka \u201eGogola\u201d, latem osiemdziesi\u0105tego pierwszego roku tamtego czasu, wyskoczy\u0142a z dziesi\u0105tego pi\u0119tra wie\u017cowca przy ulicy Drukarskiej we Wroc\u0142awiu. Jedni z jej przyjaci\u00f3\u0142 pr\u00f3bowali p\u00f3\u017aniej wsp\u00f3\u0142egzystowa\u0107 w jej cierpieniu, wczuwaj\u0105c si\u0119 w chwil\u0119 przed tym, jak polecia\u0142a g\u0142ow\u0105 w d\u00f3\u0142; inni uspakajali si\u0119, \u017ce spada\u0142a nie g\u0142ow\u0105, lecz stopami w stron\u0119 chodnika, a poza tym \u2013 podkre\u015blano \u2013 by\u0142a tak za\u0107pana, \u017ce nie mog\u0142a nic odczuwa\u0107. Nawet egzystencjalnego b\u00f3lu&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Ja za\u015b&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>C\u00f3\u017c tam, ja&#8230;?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Prezentujemy drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 niepublikowanego dotychczas opowiadania Krzysztofa Gulbinowicza, kt\u00f3re sam autor podzieli\u0142 na dwa odr\u0119bne fragmenty. Tak jak pisali\u015bmy do redakcji PJC opowiadanie trafi\u0142o za po\u015brednictwem Zbigniewa Rutkowskiego. Jeszcze raz bardzo dzi\u0119kujemy. Krzysztof Gulbinowicz \u2013 To nie ona jest ofiar\u0105 \u2013 szepta\u0142a gor\u0105czkowo \u2013 lecz ja, kt\u00f3ra to widzia\u0142am i musz\u0119 \u017cy\u0107 nadal. Rozmy\u015bla\u0142a nad&hellip; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2566\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">Domykanie okna \u2013 Gaja<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":6,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[366],"tags":[],"class_list":["post-2566","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-nr-45","entry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2566","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/6"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2566"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2566\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2567,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2566\/revisions\/2567"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2566"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2566"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2566"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}