{"id":2362,"date":"2024-08-23T09:08:47","date_gmt":"2024-08-23T07:08:47","guid":{"rendered":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2362"},"modified":"2024-08-23T09:08:47","modified_gmt":"2024-08-23T07:08:47","slug":"dobrzy-ludzie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2362","title":{"rendered":"Dobrzy ludzie"},"content":{"rendered":"\n<p><strong><em>Przedstawiamy niepublikowane dot\u0105d opowiadanie Krzysztofa Gulbinowicza, kt\u00f3re trafi\u0142o do naszej redakcji dzi\u0119ki Zbyszkowi Rutkowskiemu.<\/em><\/strong><\/p>\n\n\n\n<p><em>Krzysztof Gulbinowicz<\/em><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-extra-large-font-size\">Dobrzy ludzie<\/p>\n\n\n\n<p>Trzeba wyobrazi\u0107 sobie zim\u0119 czterdziestego drugiego roku, tysi\u0105c kilometr\u00f3w za Uralem; samotnie stoj\u0105c\u0105 cha\u0142up\u0119 z nieociosanych, brzozowych bali w samym \u015brodku tajgi; potem r\u00f3wnie samotn\u0105 jak cha\u0142upa kobiet\u0119, matk\u0119 siedmiorga dzieci \u2013 i pozostawion\u0105 sobie \u2013 \u017con\u0119 zarazem.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u0105\u017c poszed\u0142 na front, by \u201eul\u017cy\u0107 rodzinie\u201d. Tak m\u00f3wi\u0142 jeszcze ostatniego dnia na stacji. Nikt jednak nie wiedzia\u0142 dok\u0142adnie, jak on sobie wyobra\u017ca\u0142 t\u0119 ulg\u0119, ale w tamtym czasie i miejscu ludzie w og\u00f3le niewiele sobie wyobra\u017cali ani my\u015bleli. Maria przyj\u0119\u0142a to wyznanie za dobr\u0105 monet\u0119. Mo\u017ce i \u0142atwiej jej to przysz\u0142o, urodzi\u0142a si\u0119 bowiem i wychowa\u0142a w lesie, wiedzia\u0142a zatem, \u017ce rol\u0105 kobiety jest, by nigdy nie by\u0107 m\u0105drzejsz\u0105 od m\u0119\u017cczyzny. I stara\u0142a si\u0119 trzyma\u0107 tej prostej zasady.<\/p>\n\n\n\n<p>W obr\u0119bie tysi\u0105ca wiorst, albo i dalej, nikt nie by\u0142 w stanie powiedzie\u0107, czy jest mu lepiej, czy gorzej od drugiego. Narzekanie wi\u0119c na sw\u00f3j los nie mia\u0142o tu \u017cadnego sensu. Wszystkim bez wyj\u0105tku by\u0142o \u017ale. Bo tak to kto\u015b wymy\u015bli\u0142, by \u017cy\u0142o si\u0119 \u017ale i coraz gorzej&#8230; Wszelkie rozwa\u017cania z zakresu: \u201edlaczego?\u201d wydawa\u0142y si\u0119 ja\u0142owe i bez celu.<\/p>\n\n\n\n<p>Maria szybko zapomnia\u0142a o m\u0119\u017cu, jak i o tym, co mog\u0142oby kwesti\u0119 jego wyjazdu wyja\u015bni\u0107. \u201eS\u0105 po prostu ludzie, kt\u00f3rzy potrafi\u0105 patrze\u0107 na nieszcz\u0119\u015bcie \u2013 my\u015bla\u0142a chwilami \u2013 i s\u0105 tacy, kt\u00f3rzy nie umiej\u0105 tego\u201d. By\u0142a to jedyna refleksja na temat m\u0119\u017ca, kiedy powiedzia\u0142, \u017ce idzie na front. Potem nie wraca\u0142a do tego nigdy. Pogrzeba\u0142a go dok\u0142adnie w chwili, gdy wagony transportu znikn\u0119\u0142y za drzewami otaczaj\u0105cej stacyjk\u0119 tajgi&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Gdyby pr\u00f3bowa\u0142a pami\u0119ta\u0107, musia\u0142aby zacz\u0105\u0107 czeka\u0107, a\u017c pewnie ca\u0142a sta\u0142aby si\u0119 wielkim czekaniem&#8230; A tu sz\u0142o wy\u0142\u0105cznie o to, by dzia\u0142a\u0107&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>W dniu, w kt\u00f3rym wr\u00f3ci\u0142a ze stacji do domu, jej \u017cycie sta\u0142o si\u0119 na wskro\u015b biologiczne, od czubka w\u0142os\u00f3w na g\u0142owie po palce st\u00f3p. Mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce do wieczora z jej kobieco\u015bci pozosta\u0142o jedynie poczucie, \u017ce jest matk\u0105. Ale czy opuszczona na Syberii matka w og\u00f3le jeszcze mog\u0142a by\u0107 kobiet\u0105? Nie potrafi\u0142a, nie musia\u0142a ani nie chcia\u0142a o tym my\u015ble\u0107. Gdyby pozwoli\u0142a sobie na jedn\u0105 cho\u0107by chwil\u0119 refleksji, zosta\u0142aby pewnie dziwk\u0105, jak wiele samotnych kobiet w okolicy. R\u00f3wnie dobrze mog\u0142aby zwariowa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Ludzie wariowali tu z r\u00f3\u017cnych wzgl\u0119d\u00f3w. G\u0142\u00f3wnie jednak z powodu w\u0142asnych my\u015bli. Cho\u0107by Jekaterina, s\u0105siadka, kt\u00f3rej raz tylko przysz\u0142o do g\u0142owy, \u017ce nie wyjedzie st\u0105d nigdy, ani ona, ani jej dzieci. Wi\u0119c podpali\u0142a dom. Wcze\u015bniej nawarzy\u0142a jakiego\u015b specyfiku, wi\u0119c dziatwa spa\u0142a, kiedy ogie\u0144 ogarn\u0105\u0142 przysi\u00f3\u0142ek.<\/p>\n\n\n\n<p>Jekaterina na swoje nieszcz\u0119\u015bcie ocala\u0142a z po\u017caru. Kilka dni p\u00f3\u017aniej posz\u0142a w tajg\u0119 i nigdy nie wr\u00f3ci\u0142a. Nikt jej nie \u017ca\u0142owa\u0142 ani te\u017c nie z\u0142orzeczy\u0142, \u017ce zabi\u0142a dzieci. Mo\u017ce nawet zazdro\u015bcili tego szale\u0144stwa, bo znalaz\u0142a jednak jakie\u015b rozwi\u0105zanie.<\/p>\n\n\n\n<p>Maria by\u0142a prost\u0105 kobiet\u0105, ale z domu wynios\u0142a staranne wykszta\u0142cenie religijne. Dobrze zdawa\u0142a sobie spraw\u0119, \u017ce w jej sytuacji najgorszym rozwi\u0105zaniem by\u0142oby szukanie w\u0142asnego rozwi\u0105zania. Zda\u0142a si\u0119 wi\u0119c we wszystkim na Boga.<\/p>\n\n\n\n<p>Po\u017cegnawszy m\u0119\u017ca, dok\u0142adnie w drodze powrotnej ze stacji, prze\u017cy\u0142a jednak ma\u0142\u0105 chwil\u0119 pokusy: by troch\u0119 odpu\u015bci\u0107 sobie i pofolgowa\u0107&#8230; Chcia\u0142o jej si\u0119 \u015bmia\u0107, tak histerycznie, jak tylko mo\u017ce osoba, kt\u00f3ra mia\u0142a niegdy\u015b wszystko, a teraz nie wiadomo, czy w og\u00f3le ujdzie z \u017cyciem. Mia\u0142aby ochot\u0119, lecz gdy wyobrazi\u0142a sobie, \u017ce m\u00f3g\u0142by to by\u0107 \u015bmiech bez ko\u0144ca, \u017ce powinien by\u0107 bez ko\u0144ca&#8230; wtedy przerazi\u0142a si\u0119 naprawd\u0119. Poczu\u0142a bowiem, \u017ce to sam Szatan by si\u0119 \u015bmia\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Id\u0105c tedy do domu, wraca\u0142a do rzeczywisto\u015bci. A tam czeka\u0142y g\u0142odne dzieci, kt\u00f3re nie tylko zapomnia\u0142y, czym jest \u015bmiech, ale, co gorsza, nie chcia\u0142y ju\u017c je\u015b\u0107 plack\u00f3w utartych z kory brzozowej. A pr\u00f3cz plack\u00f3w z kory nie mia\u0142a ju\u017c nic.<\/p>\n\n\n\n<p>Ka\u017cdy dzie\u0144 i ka\u017cda chwila potwierdza\u0142y tylko t\u0119 prawd\u0119, \u017ce albo pozb\u0119dzie si\u0119 wszelkich wzrusze\u0144, czegokolwiek by one dotyczy\u0142y, albo zginie; nawet je\u017celi nie by\u0142y to wzruszenia, tylko wyobra\u017cenia, i sk\u0105dkolwiek by one pochodzi\u0142y. Ka\u017cda prawda na Syberii jest ja\u0142owa i nale\u017ca\u0142o ten fakt uzna\u0107 bez zastrze\u017ce\u0144 \u2013 to te\u017c wiedzia\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>Starsze dzieci chud\u0142y, najm\u0142odszy za\u015b, Janek, opuch\u0142 ju\u017c z g\u0142odu, wi\u0119c jego \u015bmier\u0107 mog\u0142a nast\u0105pi\u0107 lada moment. \u201eW jeden moment \u2013 pomy\u015bla\u0142a wtedy \u2013 B\u00f3g stworzy\u0142 \u015bwiat\u201d. Wi\u0119c to by\u0142o na tyle du\u017co czasu zarazem (chwila przed \u015bmierci\u0105 Janka), by w\u0142o\u017cy\u0107 ko\u017cuch na grzbiet i wyj\u015b\u0107 po nocy. Nic nie wiadomo na ten temat, czy Maria t\u0142umaczy\u0142a dzieciom gdzie si\u0119 udaje i po co. Najprawdopodobniej nic nie powiedzia\u0142a \u2013 nie musia\u0142a \u2013 nigdy dot\u0105d bowiem ich nie zawiod\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a noc. Od osady, w kt\u00f3rej mieszka\u0142o kilka rosyjskich rodzin, dzieli\u0142o j\u0105 kilkana\u015bcie kilometr\u00f3w, kt\u00f3re musia\u0142a przeby\u0107, przedzieraj\u0105c si\u0119 przez ka\u017cdy metr \u015bniegu. Nie powinna nawet wyobra\u017ca\u0107 sobie, \u017ce dojdzie do celu. Ale ona w\u0142a\u015bnie wyzby\u0142a si\u0119 ju\u017c wyobra\u017ani. Dlatego sz\u0142a. I nie zastanawia\u0142a si\u0119 nad tym, co robi. Gdyby bowiem to uczyni\u0142a, ka\u017cda z najmniejszych my\u015bli kaza\u0142aby jej pozosta\u0107 w domu, przy dzieciach. Wtedy jednak wszyscy dokonaliby \u017cywota. Wszyscy.<\/p>\n\n\n\n<p>Wci\u0105gaj\u0105c na siebie ko\u017cuch, by uda\u0107 si\u0119 w drog\u0119, nie maj\u0105c \u017cadnej pewno\u015bci, \u017ce wr\u00f3ci, musia\u0142a pozby\u0107 si\u0119 i tej cz\u0119\u015bci matczynej mi\u0142o\u015bci, kt\u00f3ra suce ka\u017ce przytuli\u0107 skoml\u0105ce szczeni\u0119. Pozosta\u0107 w cierpieniu. Musia\u0142a przeciwstawi\u0107 si\u0119 instynktowi.<\/p>\n\n\n\n<p>Wi\u0119c kto szed\u0142&#8230;?<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0107 mo\u017ce nie drepta\u0142a sama, lecz towarzyszy\u0142 jej duch Jegora.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy\u015b by\u0142 wolnym zes\u0142a\u0144cem. \u017by\u0142 o dwa zagajniki brz\u00f3z od domu Marii. Przedziela\u0142y je wielkie mokrad\u0142a, czyli mieszka\u0142 do\u015b\u0107 daleko. S\u0142ysza\u0142 jednak o k\u0142opotach Marii po znikni\u0119ciu m\u0119\u017ca. Zacz\u0105\u0142 przychodzi\u0107. Najpierw rzadko, potem cz\u0119\u015bciej, zawsze jednak wtedy, gdy Maria nie mia\u0142a co w\u0142o\u017cy\u0107 do gara. Za ka\u017cdym razem przynosi\u0142 kilka ziemniak\u00f3w. T\u0142umaczy\u0142 si\u0119 wtedy jak dziecko, \u017ce to jest dok\u0142adnie po\u0142owa z tego, co sam ma. Chyba czu\u0142 si\u0119 winny, \u017ce okaza\u0142 si\u0119 ma\u0142o przezornym ateist\u0105. Skazali go w\u0142a\u015bnie za ateizm, tyle \u017ce ideowy.<\/p>\n\n\n\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia sam zmar\u0142 z g\u0142odu i nie pojawi\u0142 si\u0119 wi\u0119cej.<\/p>\n\n\n\n<p>Mo\u017ce zatem szed\u0142 przy niej t\u0105 drog\u0105 i szepta\u0142 w ucho, \u017ce wybra\u0142a w\u0142a\u015bciwie: \u201eBo Ruskie z natury swojej s\u0105 dobrymi lud\u017ami&#8230; Zrozumiej\u0105!\u201d. Albo co innego gada\u0142, co dodawa\u0142o si\u0142 i wiary.<\/p>\n\n\n\n<p>Jakkolwiek by\u0142o, tu\u017c nad ranem, Maria dotar\u0142a do ruskiej osady i zab\u0119bni\u0142a g\u0142o\u015bno w drzwi pierwszej cha\u0142upy z brzegu. Do\u015b\u0107 d\u0142ugo trwa\u0142o to jej walenie, zanim podwoje otwar\u0142y si\u0119. W izbie by\u0142o duszno i ciep\u0142o. Na piecu siedzia\u0142y dzieci opatulone w sk\u00f3ry, na pod\u0142odze pod \u0142aw\u0105 le\u017ca\u0142a kobieta, pewnie ich matka, a zatem i \u017cona ch\u0142opa, kt\u00f3ry jej otworzy\u0142. Po chwili przesun\u0105\u0142 si\u0119 do przodu, a\u017c ujrza\u0142a jego twarz. Pomy\u015bla\u0142a wtedy, \u017ce Jegor mia\u0142 racj\u0119: Ruski wygl\u0105da\u0142 na dobrego cz\u0142owieka.<\/p>\n\n\n\n<p>Dostrzeg\u0142a w nim jednak to samo, co widzia\u0142a w oczach swoich dzieci kilka godzin wcze\u015bniej: g\u0142\u00f3d! \u201eWi\u0119c nigdzie nie dotar\u0142am \u2013 pomy\u015bla\u0142a \u2013 tylko zatoczy\u0142am ko\u0142o\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze nie chcia\u0142a wierzy\u0107 swemu odkryciu. By\u0142o one zbyt ponure i beznadziejne. Wtedy jednak u\u015bwiadomi\u0142a sobie, \u017ce w zaduchu panuj\u0105cym w izbie nie ma zapachu kiszonej kapusty. \u201eJe\u017celi nie maj\u0105 kiszonki \u2013 pomy\u015bla\u0142a \u2013 nie maj\u0105 nic\u201d. Spojrza\u0142a k\u0105tem oka w g\u0142\u0105b izby. Na twarzach dzieci malowa\u0142 si\u0119 ten sam obraz, kt\u00f3ry g\u0142\u00f3d kre\u015bli zawsze, gdy si\u0119 pojawi: beznadziejne i chciwe oczekiwanie, \u017ce to ona co\u015b przynios\u0142a. Spojrza\u0142a na kobiet\u0119. Nie zobaczy\u0142a w niej nic, poza odrobin\u0105 wsp\u00f3\u0142czucia.<\/p>\n\n\n\n<p>Nikt nie odezwa\u0142 si\u0119 s\u0142owem. Nie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o nawet westchnienia. \u201eWi\u0119c to tak \u2013 pomy\u015bla\u0142a \u2013 wi\u0119c to tak&#8230;\u201d. Przesz\u0142a kilka krok\u00f3w i siad\u0142a na zydlu przy \u0142awie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 No, no! \u2013 westchn\u0119\u0142a g\u0142o\u015bno. Po czym wyp\u0142yn\u0119\u0142o z niej:<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Troje moich dzieci ju\u017c pochowa\u0142am \u2013 m\u00f3wi\u0142a mechanicznie i do siebie \u2013 trzy c\u00f3reczki. Teraz opuch\u0142 Janek. Jutra pewnie nie do\u017cyje. Szkoda go, bo si\u0119 ju\u017c wcze\u015bniej nacierpia\u0142. Mia\u0142 zapalenie opon m\u00f3zgowych. Ale wida\u0107, B\u00f3g chce go do siebie&#8230; Co ja mam teraz zrobi\u0107&#8230;? Co&#8230;? S\u0142ucha\u0107 Go? Powiesi\u0107 si\u0119? Zosta\u0107 szmat\u0105? Wszystko mog\u0119! Jestem silna! Bardzo silna! M\u00f3j ch\u0142op uciek\u0142. Ja zosta\u0142am. I wytrzymam! Ale teraz powiedzcie mi, czego chcecie za kilo kartofli? Wszystko oddam! Wszystko!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nic nie masz \u2013 rzuci\u0142 ch\u0142op spokojnym tonem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 I co z tego!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 U nas te\u017c bieda.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Mo\u017ce jednak&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Swoim dzieciom nie odejm\u0119&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 One jednak \u017cyj\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Harda jeste\u015b.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Mnie uczy\u0142&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Kto?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 &#8230;m\u0105\u017c!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 &#8230;?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Zostawi\u0142 nas&#8230; M\u00f3wi\u0142am!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Dzieci zostawi\u0107?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Jednak m\u00f3g\u0142!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Pog\u0142upieli ci ludzie&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nie wszyscy.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Widz\u0119&#8230; poczekaj chwil\u0119 \u2013 spojrza\u0142 na swoich. \u2013 Trza zaszlachtowa\u0107 Jur\u0119, dobra&#8230; Jeden z was pomo\u017ce!<\/p>\n\n\n\n<p>Dzieci patrzy\u0142y na ojca og\u0142upia\u0142ym wzrokiem, \u017ce nie wiadomo by\u0142o, czy \u017ca\u0142uj\u0105 Jury, czy nie rozumiej\u0105, co on w og\u00f3le do nich m\u00f3wi. Ojciec nie zawraca\u0142 sobie jednak tym g\u0142owy.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Zagotuj, stara, czaju \u2013 zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do \u017cony \u2013 niech si\u0119 baba ogrzeje przed drog\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Wyszli z synem przed obej\u015bcie. Maria rozpoznawa\u0142a po chrz\u0119\u015bcie but\u00f3w w \u015bniegu, \u017ce obchodz\u0105 dom dooko\u0142a. Potem us\u0142ysza\u0142a radosne szczebiotanie psa, po kt\u00f3rym nast\u0105pi\u0142o g\u0142uche uderzenie i rozpaczliwe skomlenie zwierz\u0119cia. A\u017c zaleg\u0142a cisza.<\/p>\n\n\n\n<p>Zd\u0105\u017cy\u0142a dopi\u0107 herbat\u0119, gdy ch\u0142op z synem weszli do izby.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Le\u017cy przed drzwiami \u2013 rzek\u0142 ch\u0142odno. \u2013 Id\u017a i we\u017a sobie. Ch\u0142opak dorzuci\u0142 swoje sanki, b\u0119dzie ci l\u017cej&#8230; Tylko odwie\u017a je na wiosn\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Maria podnios\u0142a si\u0119 z zydla, zapi\u0119\u0142a guziki ko\u017cucha i spojrza\u0142a na kobiet\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 I co ja mam teraz powiedzie\u0107? \u2013 szepn\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 A co?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nic, tylko&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Ju\u017c w drzwiach odwr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i zapyta\u0142a ch\u0142opa: \u2013 Powiedz cho\u0107 jak ci\u0119 zw\u0105?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Jegor.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 To jak ten&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Znali\u015bmy go&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Naprawd\u0119?<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Przynosi\u0142 ci kartofle&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 B\u00f3g z wami \u2013 Maria uczyni\u0142a mechanicznie znak krzy\u017ca.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Ja w Boga nie wierz\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Dzieci Marii prze\u017cy\u0142y, dzi\u0119ki Bogu, to znaczy, dzi\u0119ki Jegorowemu psu. Wiosn\u0105, kiedy \u015bniegi pu\u015bci\u0142y, Maria postanowi\u0142a odda\u0107 sanie. By\u0142o ju\u017c ciep\u0142o, ale na drodze zalega\u0142a jeszcze bryja. Wsadzi\u0142a wi\u0119c na saneczki ma\u0142ego Janka, by pozna\u0142 ludzi i podzi\u0119kowa\u0142 swym wybawcom. Wyruszyli skoro \u015bwit. Na miejsce dotarli w po\u0142udnie. Cha\u0142upa Jegora wia\u0142a pustk\u0105. Od s\u0105siad\u00f3w dowiedzia\u0142a si\u0119, \u017ce tej zimy ca\u0142a rodzina zmar\u0142a z g\u0142odu. Nie mia\u0142a odwagi zapyta\u0107, kiedy&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Maria zmar\u0142a dwadzie\u015bcia osiem lat p\u00f3\u017aniej. By\u0142a moj\u0105 babk\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przedstawiamy niepublikowane dot\u0105d opowiadanie Krzysztofa Gulbinowicza, kt\u00f3re trafi\u0142o do naszej redakcji dzi\u0119ki Zbyszkowi Rutkowskiemu. Krzysztof Gulbinowicz Dobrzy ludzie Trzeba wyobrazi\u0107 sobie zim\u0119 czterdziestego drugiego roku, tysi\u0105c kilometr\u00f3w za Uralem; samotnie stoj\u0105c\u0105 cha\u0142up\u0119 z nieociosanych, brzozowych bali w samym \u015brodku tajgi; potem r\u00f3wnie samotn\u0105 jak cha\u0142upa kobiet\u0119, matk\u0119 siedmiorga dzieci \u2013 i pozostawion\u0105 sobie \u2013 \u017con\u0119&hellip; <a class=\"more-link\" href=\"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/?p=2362\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">Dobrzy ludzie<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":6,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[363],"tags":[],"class_list":["post-2362","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-nr-42","entry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2362","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/6"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2362"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2362\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2363,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2362\/revisions\/2363"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2362"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2362"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/prawdajestciekawa.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2362"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}